O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
POLetsy handmade in Poland
Blog > Komentarze do wpisu
Nurki targowe, czyli łowcy długopisów

Stoimy z P. na targach pracy, łowiąc potencjalnych kandydatów - absolwentów.

Nurki targowe musiały chyba już istnieć w czasach wieszcza Mickiewicza, gdyż charakterystykę podał bardzo trafną: "wzrok dziki, suknia plugawa".

Babcia nr 1: a państwo to dajecie pracę?... a nie, ja nie dla siebie... dla wnuczki...

Babcia nr 2: przechodzi bez słowa chwytając garść długopisów.

Babcia nr 3: dostrzegłszy naczynie z dwoma ostatnimi cukierkami, rozgląda się wokół konspiracyjnie, po czym łapie cukierki i ucieka.

Babcia nr 4: państwo myślicie, że ja te długopisy gdzieś pakuję w torbę, upycham pod łóżko, i bardzo się z tego cieszę? nieprawda, one idą dalej w świat, państwa nazwa jest wszędzie widziana! A wiecie państwo, że Urząd Pracy ma identyczne długopisy jak wasze?? (odchodzi pozostawiając nas z wyjątkowo żywą wizją babci 4 upychającej pod łóżkiem pełne siaty gadżetów reklamowych)

Typek 1: (z uśmiechem) to ja jeszcze jeden.. dla żony...

Typek 2 (wzrok wyjątkowo dziki): bez słowa zbliża się patrząc mi prosto w oczy, bierze długopis i odchodzi, dziękuję niebiosom, że mnie nim nie zaatakował.

Babcia nr 2 (reaktywacja): to ja jeszcze jeden długopisik...

Zawsze się zastanawiam, CO oni potem z nimi robią.
Zastanawiam się również, czy po targach babcie nie odnotowały niestrawności, gdyż na sąsiednim stoisku rozdawano lizaki...

Epilog: wracamy taksówką do biura. Taksówkarz podaje mi kwitek do podpisu, wraz z długopisem, identycznym jak nasz firmowy, tyle że napis na nim głosi "Durex". Jesteśmy więc w doborowym towarzystwie...

czwartek, 20 marca 2008, justyna.ada

Polecane wpisy

  • Powyżej pewnego wieku

    Mieszkam na osiedlu o wysokiej średniej wieku. Od zawsze bacznie obserwuję ludzi, w autobusach, siedzących na ławkach, stojących w kolejce. Jakie robią miny, ja

  • Praca w sobotę

    ...to nie jest najfajniejszy pomysł :/ Ale za to można pojechać sobie spokojnie przez puste ulice rowerem :-) i po drodze mieć takie widoczki - na wielką wodę,

  • Pełno

    Mam pełno zajęć. Cały dzień, dzień w dzień. To nie oznacza, że nic nie dziergam, chociaż faktycznie mniej. Może w sobotę przy pogodzie uda się pstryknąć jakieś

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/03/20 19:38:13
jak zwykle dowcipnie i rezolutnie napisane....zycie w skrzywym zwiercadle...a moze tylko takie pomazane to lustro...a rzeczywistosc jest jaka jest niestety....pozdrawiam ania