|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Jak było
Śmiejcie się śmiejcie z tych moich snów - dziś w nocy tym razem mi się przyśniło, że miałam zamiar nabyć (zresztą późno w nocy) upominek dla Brahdelt :-) i miał to być wielki wiklinowy kosz na włóczkę :-)))) A na spotkaniu było bardzo sympatycznie - dzięki Eli mamy fajne miejsce na "schadzki", widne i z wielkim stołem. Warszawę zaszczyciła dziś fantastyczna ulewa mniej więcej w czasie naszej zbiórki, tak że dotarcie na spotkanie stanowiło oznakę determinacji :-) (na zdjęciach mnie nie ma, bo ja je robiłam...) Tu na przykład nauka oczek krzyżowo nabieranych...
Tu na przykład haftuje się wkład do kołderki...
czasem coś się przymierzało...
A tu walka z bordiurą dorabianą do szala...
Tym optymistycznym akcentem pozdrawiam znad tłumaczenia na jutro. niedziela, 05 lipca 2009, justyna.ada
TrackBack
|
A ja się rozchorowałam i nie dotarłam, ale mam nadzieję na sierpniowe spotkanie.