|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Drożdżowo
Zachciało mi się wczoraj czegoś dobrego do skąsania. Czasem mnie tak nachodzi, jeśli w ramach odskoczni od zajęć, wlezę na jakiegoś kulinarnego bloga. Zauważam, że bardziej pociągają mnie przepisy na potrawy niesłodkie, niż na ciastka i torty, może to dlatego, że kiedy jestem głodna, to bym coś wytrawnego przekąsiła. No więc poczytałam, i zachciało mi się domowej pizzy. Mam taki przepis na ciasto, od teściowej zresztą, wychodzi zawsze jeśli tylko wyrosną drożdże, a czas przygotowania mierzy się jedynie przygotowaniem "wierzchu" czyli warzywek i innych badziewi. Potrzebny jest kubeczek, garnek, łyżka i blacha do pieczenia. Gdy się weźmie mniejszą blachę, ciasto jest grube i puszyste, a jak większą - cieńsze i chrupiące. Bierze się 3 dkg drożdży, rozgniata z odrobiną cukru i dolewa trochę ciepłego mleka. Ja dolałam do wysokości pół szklanki, a drożdże zrobiły tak...
Ja wiem, że to prozaiczne, ale obserwowanie bąbli wędrujących sobie w górę i rosnącej drożdżowej czapy bardzo mnie bawi :-))) A potem wsypuję do garnka 2 szklanki mąki, wlewam te wyrośnięte drożdże, wbijam 1 jajko, solę, i dodaję ze dwie łyżki oleju (tak żeby ciasto było elastyczne). Za pomocą łyżki w ciągu paru minut kula pizzowa lepi się sama i bez brudzenia rąk oraz połowy kuchni ;)
A potem już tylko smaruję blachę oliwą i podsypuję mąką ziemniaczaną, żeby ciasto nie przywarło, i rozciągam ciasto na blasze, okładam czym popadnie... (u mnie tym razem: pomidory z kartonika, przesmażone z czosnkiem i bazylią, kiełbasa, papryka, kukurydza, ser, oregano)
i po 20 minutach pieczenia mam pizzę. Smacznego :) Zjedliśmy we dwójkę na kolację, a czego nie zjedliśmy, w ramach obiadu zniszczę w pracy.
Wykańczam właśnie kołnierzem Gruby Sweter, jak akurat mamy odwilż... :] Na przyszłą zimę będzie jak znalazł. środa, 24 lutego 2010, justyna.ada
TrackBack
|