O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
POLetsy handmade in Poland
Blog > Komentarze do wpisu
Ledwo żyję

Ale chwilowo czuję się "dośpiewana" :-)

Po trzech bitych dniach darcia gęby od rana do wieczora klasycznie (a późnym wieczorem rozrywkowo przy gitarze) oraz uczestniczenia w próbach oraz prowadzenia minimum dwóch prób dziennie - ledwo stoję i oczy mi się zamykają.

I good news (ale nie chcę na razie zapeszać...) udało mi się zmontować kameralny składzik (8-10 osób) który mam nadzieję że się nie zniechęci (bo ja na przykład uwielbiam metrum na dwa, a większość jest przyzwyczajona na cztery :-) i będziemy w stanie razem coś fajnego zmontować.

Wzięłam sobie tak ad hoc "na spróbowanie" to co poniżej

http://www.youtube.com/watch?v=YhnMnwdZz_A

(tu akurat śpiewa duży skład, nagranie jest sprzed roku, mnie tu nie ma) i wyszło nam bardzo fajnie i... mistycznie ;)

Najfajniejsze w tym, co możemy zrobić, jest to, że ta muzyka oddycha, rośnie, zanika, faluje, że widać że śpiewaków aż roznoszą emocje, ale zamieniają je na piękne dźwięki, a słuchacz przez tych kilka minut ma szansę na kawałek nieba :-)

Ale ja muszę się jakoś zaimpregnować psychicznie, bo jak na razie strasznie to męczące zajęcie :)))

PS. Ale także udało mi się przerobić parę rządków na drutach, żeby nie było...

poniedziałek, 22 lutego 2010, justyna.ada

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/02/22 21:10:48
Jakże to wszystko rozumiem! Muzyki mi brakowało bez tchu,przyjaciele zrobili kameralny koncert i odżyłam! Żyj, nie ledwo, więcej żyj! :)