O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
POLetsy handmade in Poland
Blog > Komentarze do wpisu
Baba w chuście na horyzoncie

Zachciało się babie chusty, bo dawno takowej nie dziergała. Znaczy, dziergała, ale takie grubsze. Teraz się jej zachciało z cienkiej wełenki, delikatnej, milusiej i ażurowej. To se nabyła włóczkę, bo przecież "ja nie mam co na siebie włożyć, i wyglądam jak na wróble strach", a to, że w mieszkaniu włóczki zajmują lwią część przestrzeni, to nieistotne... :) Mirella z Włóczek Warmii bardzo jest miła w macaniu i dzierganiu. Mam nadzieję, że będzie też odporna w noszeniu :)

chusta na drutach mirella

Chusta będzie rogalem, bo takiej jeszcze nie mam. Na razie na gładko. Chce mi się ażuru, po bardzo długiej przerwie od ażurowania. Jeszcze nie wiem, jaki będzie wzór, wybrzydzam na wszystkie, które widzę w sieci. Jak znam życie, to się skończy wymyśleniem własnego.

Podejrzewam, że to nawet nie tyle przelewające się zasoby twórczej weny, tylko zwykłe... lenistwo. Wzór napisany przez kogoś innego trzeba czytać. Przynajmniej do momentu zapamiętania go :) a ja w trakcie dziergania nie lubię się wgapiać w kartki. Własnego wzoru nie trzeba dokładnie zapisywać, bo się go widzi oczyma wyobraźni od razu :)

A to wszystko przez dziewczyny z Szarotkowa. Naoglądałam się cienizny, dziurawizny, i masz babo... (wełna na drugą chustę też już nabyta i zwinięta, a obżarstwo to kolejny grzech główny obok wspomnianego już lenistwa.)

wtorek, 26 stycznia 2016, justyna.ada

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: