O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
POLetsy handmade in Poland
Blog > Komentarze do wpisu
W przejściu między światami

Skład osobowy w ramach tego porannego kursu jest w miarę stały, co dzień więc w drodze do pracy obserwuję prawie ten sam zestaw ludzi. Tak, obserwuję ich :) mam tylko nadzieję, że to nie wygląda zbyt natrętnie i staram się omiatać ich wzrokiem delikatnie, jak antyki miotełką do kurzu, i obejmować szerokim polem widzenia. Przyglądam się zwłaszcza tym, którzy nie są zajęci swoimi smartfonami (bo ci mają opuszczone głowy i gapią się w ekraniki). Niektórzy przysypiają, lekko otępiali z rana, inni coś czytają, słuchają przez słuchawki, albo patrzą przed siebie nieobecnym spojrzeniem.

To oczywiste, że jeśli ktoś ma na sobie coś ładnie włóczkowego, to staram się zeskanować wzór i wyobrazić sobie, jak bym to mogła zrobić :)

Przyglądam się twarzom kobiet, z makijażem i bez, gładkim i ze zmarszczkami, studiuję kolor włosów, jego temperaturę w porównaniu z barwą skóry, kolorystykę stroju... Wyobrażam sobie, kim mogą być, kiedy nie jadą akurat autobusem, kiedy nie znajdują się w tym „przejściu między światami”, gdzie wszystko jest jeszcze zawieszone, i z którego można wysiąść i na przystanku „Narnia”, i na różnych innych. Pasażer schrödingerowski :) - już jest spóźniony, a jednocześnie nie, bo jeszcze nie przeszedł do świata pt. praca.

Wiem, że każdy ma swoją historię, i że niektóre z tych historii mogą być dramatyczne. Każdy toczy własną batalię.

Ona może mieć około 30 lat, obrączka na palcu. Bardzo spokojny ubiór, żadnej awangardy. Zero makijażu, a typ urody całkiem nie rzucający się w oczy, ale za to rysy twarzy regularne. Ściągnięte w kucyk włosy. Gdyby ją lekko umalować, rozpuścić włosy, a dobry fotograf zrobiłby zdjęcia, wyszłaby pięknie i szlachetnie. No ale w porządku, nie każdy przecież lubi się malować.

Częsty w tym miejscu na Ziemi „nadwiślański mysi” kolor włosów, szaroniebieskie duże oczy, jasna chłodna karnacja. Ponury ciemnoszary płaszcz. Szalik  w jakimś rudawym beżu. Beżowa czapka. W tej kombinacji ona nie ma szans, kolor z jej twarzy zostaje wyssany jak krew, a ona sama znika i rozmywa się, jak złożona chorobą.

Niebieskie klasyczne dżinsy – chociaż tyle, ulga dla oka! :)

Przychylić jej błękitnego nieba! Zanim wysiądzie! Otworzyć tubki z farbami, chlapnąć na ten obrazek niebieskością, plamą z wiśni, morską wodą! Dodać trochę granatu, fioletu, różowego, mięty… podłączyć kroplówkę z kolorami, wsączyć orzeźwiający sok w żyły, niech blade zimowe światło wie, że ma się odbijać i w bezbarwnej chodzącej ramce namalować życie!

Oczywiście, wiem, to tylko moje dywagacje, nie każdy lubi być zauważany i wyróżniać się z tłumu, i nikt nie będzie przeze mnie na siłę „uszczęśliwiony” :)

 paleta

 



środa, 25 stycznia 2017, justyna.ada
Tagi: kolor

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/01/25 10:57:35
Pasażer schrödingerowski bardzo mi się podoba :)
-
Gość: , 192.86.14.*
2017/01/26 15:26:12
Dzień dobry, ja tu pierwszy raz. Fajnie napisane :) myślałam że tylko ja tak mam...
-
2017/01/26 18:30:12
Witam :) super opis , a czy ta paleta farb oznacza nowe rękodzieło , może coś wcześniej przeoczyłam :) pozdrawiam Marta
-
2017/01/27 08:25:58
A nie nie, nie przerzucam się na malarstwo - to tylko ilustracja, zdjęcie ze stocka zresztą :)
-
Gość: BB, *.internetdsl.tpnet.pl
2017/01/27 14:18:54
I ja bym prawie wszystkich pasażerów metra przemalowała na swoją modłę, bo od tych szarości, czerni, granatów i brązów można popaść w depresję.

Piękny ten wpis Justynko :)

Beata