O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
poniedziałek, 25 lutego 2008
I po śniegu...

Śnieg się znalazł, aczkolwiek głównie na Słowacji, tak wygląda Babia Góra z tamtej strony:

babia

A tak moja czapka i 3/4 mojej narciarskiej rodziny (fotka statyczna, bo trudno uchwycić tę wdzięczną sylwetkę szarżującego Tomby :-)

slowacja1slowacja2

 

 

 

 

sobota, 16 lutego 2008
W poszukiwaniu zaginionego śniegu

...wybieramy się w góry, więc znikam na tydzień, razem z niedokończoną czapką, która ma ze mną jeździć na nartach (mój aparat nie lubi fioletowego i uparcie twierdzi, że to niebieski):

fioletowaczapka

Z Warszawy w Beskidy wszakże parę godzin się jedzie, tak więc czapka ma szanse. Ślubnemu dam szansę poprowadzić, więc z całą pewnością wystarczy mi czasu na dzierganie :-P (no co, rozważnie jeździ, nie to co ja...)
I jak zwykle mam potworne rozterki, jaką robótkę wziąć ze sobą na zimowe wieczory (ostatecznie, ileż można pić piwo i rozprawiać na egzystencjalne tematy!)

I mam jednak nadzieję, że ten zaginiony śnieg gdzieś tam w okolicach wyciągu się odnajdzie, inaczej młodzież padnie mi z żalu.

I żadnych tłumaczeń!
A telefon będę odbierać dopiero na dole pod wyciągiem, w żadnym wypadku nie w trakcie jazdy :-)

środa, 13 lutego 2008
Czy ja się obijam?

Czy jeżeli wszyscy znajomi, z którymi się kontaktuję, są bez przerwy zalatani, zapracowani, nie mają czasu nawet podrapać się w nos, w związku z czym stukając do nich czuję się jak namolna idiotka - a ja mam czas pisać listy, bloga i coś tam nawet do szuflady...

... to czy to znaczy, że mój pracodawca i rodzina powinni zastosować zaostrzoną kontrolę, bo się obijam?

A potem w domu wieczorami udaję bardzo zajętą pilnymi tłumaczeniami na wczoraj.
A teraz bez żartów, te tłumaczenia to na serio, czas tylko do piątku, a klient nasz pan.

wtorek, 12 lutego 2008
A w Fabryce jednak pracujemy...
w Fabryce na przedwiośniu

coś tam się dzieje, można zajrzeć. Jeszcze brakuje co nieco, ale się dzieje.

poniedziałek, 11 lutego 2008
Łańcuchy

A kiedy ja sobie dziergam czapkę w fioletowym kolorze (żeby pasowała do rękawic), MCT reaktywuje ideę swetra dla Taty (leworęcznie reaktywuje, jak widać, to jednak córa swej mamy...)

tosia2 tosia2

Na wyższe arkana szydełkowania pt. półsłupki okazała się na razie odporna, więc produkuje takie oto łańcuchy (nie wiem jeszcze, do czego to wykorzystać, swetra raczej z tego nie będzie...)

tosia1

A czapkę wstawię jak przestanie być niebieska na zdjęciach :-/

Metr trzydzieści

Ma ponoć wrócić zima i napadać śniegu. I to wtedy, kiedy my oraz Różni Znajomi Bliscy i Dalecy wybieramy się w góry. Ale może to tylko pogłoski... Nie to, żebym się nastawiała, nie, wcale...

Nabyłam nawet drogą kupna-sprzedaży strój na narty, żeby znów nie jeździć w dżinsach (porażka... i tak dobrze, że rzadko się przewracam).
I teraz potrzeba tylko dwóch rzeczy: nie chorujących dzieci, oraz śniegu.

"Panie Boże, prosimy o metr trzydzieści śniegu w Korbielowie!" zagaja co niedzielę Ojciec Wielebny zachęcając dzieci do interwencji u Wysokiej Instancji w kwestii śniegu (O.W. sam szusuje więc interesowność przebija na wylot :-))))))
Na razie śniegu jest około 30 cm.
"Prosimy o metr śniegu w Korbielowie" - brzmi więc zmodyfikowana wersja petycji...

I żeby wcale a wcale się nie nastawiać, wezmę się pewnie za dzierganie nakrycia głowy pasującego do ww. stroju.

piątek, 08 lutego 2008
Przepływność

Przepływność to takie pojęcie w telekomunikacji.

***

Zdarzają się takie momenty, czasem trwają cały dzień. Dzisiaj mam dzień przepływnościowy :-)

Jest cicho.  Czas płynie bardzo wolno, cokolwiek bym nie robiła. A ja go nie przyśpieszam.
W taki dzień na niczym mi zbytnio nie zależy. Uda się, nie uda się, nieistotne. Osiągnę coś, czy nie, dogadam się, czy nie, umówię się, porozmawiam, zmotywuję, czy nie - nieistotne. Siedzę przed monitorem, jadę metrem czy autobusem, stoję na przystanku, obserwuję ruch uliczny. Ślizgam się wzrokiem po twarzach i ubraniach przechodniów, towarzyszy podróży. Sceny, obrazy, cudze słowa, listy, telefony, oglądane strony w internecie, przeczytane dokumenty, uśmiechy do koleżeństwa w pracy, żarty z koleżanką w pokoju, chłodny wiatr, bolący żołądek, oczekiwanie na spotkanie, rozmowy na GG... to wszystko przeze mnie przepływa nie zostawiając śladu. Nie cieszy i nie boli.

Wyłączyłam emocje.
A znajomi mówią mi, że jestem smutna. Nie smutna, tylko przezroczysta.

niedziela, 03 lutego 2008
Przyciskanie, czyli PR

Osoby: ja, Małż, MCT, Junior, telefon.

Leżę sobie w towarzystwie Małża na kanapie i nic nam się nie chce. Wstawać i pichcić też nie.

Junior:   Maaamo, dlaczego jeszcze nie ma spaghetti?!
ja:        Oj no bo tata mnie tak przycisnął, że nie mogłam wstać i ugotować...
telefon: (dzwoni Babcia)
MCT:     Cześć babciu! ... Nie, jeszcze nie jedliśmy... No bo tata tak mamę przycisnął, że aż obiad się spóźnia!