O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
sobota, 28 lutego 2009
Dla odprężenia

...zaczęłam sobie dłubać szydełkową tunikę, przy użyciu ściegu z Diany nr 9/2008 o takiego...

wzorek

a mnie na razie wychodzi tak szydełkiem nr 4...

wzorek

Włoczka taka jakaś mieszana, bawełniano-wiskozowa, jeszcze z czasów NRD...

A to mój nowy wazon, który niegdyś był butelką :-), takie rzeczy maluje moja osobista siostra:

butelka

butelka

piątek, 27 lutego 2009
Się robi, się myśli

Pomyślałam sobie, że nie chce mi się wymyślać wzorka ażurowego na etapie dodawania oczek, bo a) małych ażurków nie lubię zbytnio, b) duży ażur zacznie się rozjeżdżać po bokach.

Więc na razie zrobiłam tylko takie dziurki, a praca umysłowa zostaje odroczona na weekend ;-)

dzinsowy

dzinsowy

dzinsowy

środa, 25 lutego 2009
Misski :-)

UPDATE:  a Czarne się podoba włascicielce, więc jestem zadowolona :-)

*** 

Lara - włóczka bawełniana Madame Tricote - jest jak sznureczek. Dlatego nie robiłabym z niej na drutach, za nic, elastyczność = 0. Nie ugina się w przekroju ani trochę. Ale za to rewelacyjnie się nadaje na wyroby szydełkowe, które mają być sztywne. Jak na przykład gorset... Gdybym robiła torebkę, też wybrałabym Larę. W dotyku gładka, przyjemna, nie taka "sucha" jak niektóre sznurkowate, ładnie połyskuje jak kordonek... Super. Nie jest tylko zbyt wydajna, 168m w 100g to niedużo... :-/

Tak sobie powstaje gorset, na początek misski, a potem reszta (aha, w założeniach ma posiadać ramiączka):

 

miss
miss

 

Manekin służący za modelkę niestety nie jest tego rozmiaru co trzeba, więc i ekspozycja mizerna ;-(

wtorek, 24 lutego 2009
Markery w użyciu, czyli egoizm :-)

Egoizm polega na tym, że teraz zrobię coś dla siebie. Aż mi z tym dziwnie... Odczułam bowiem zapotrzebowanie na delikatny, lekki sweterek "do pracy", najprawdopodobniej ażurowy, na guziki.
W związku z tym zabrałam się za moherowo-akrylowe kłębuszki (włóczka jakiegoś niemieckiego producenta) w ukochanym kolorze spranych dżinsów, których oczywiście do pracy nie noszę, więc to takie drobne oszustwo.

Początek wygląda tak, bowiem będzie to raglan od góry, być może będzie miał rękawy 3/4 - nie wiem, bo włóczki jest 200g, zobaczymy na ile wystarczy :-) Z pewnością będzie ażurowy, na drutach piąteczkach. Tu akurat tylko plisa dekoltu, na 4,5 (producent zaleca 4mm, ale ja nie wierzę), a teraz powinnam wymyślić jakiś wzór ażurowy. Jak wymyślę, dam znać...

dżinsowy

Właściwie to nie wiem, dlaczego mam taką awersję do robienia z gotowych wzorów, mam ich całe mnóstwo, kupuję dość często gazetki... A potem i tak co najwyżej podpatrzę jakiś schemacik albo krój. Nie wiem - może dlatego, że nie raz się rozczarowałam, bo rzecz wychodziła za krótka, za długa, albo za luźna... Może dlatego, że kiedyś u nas nie było w handlu włóczek zalecanych w gazetkach, a substytut trudno dopasować próbką... (teraz niby te zalecane włóczki są, tylko jakoś ceny wciąż dla mnie mało strawne)
Wiem jedno, że jeśli sama sobie zrobię obliczenia i narysuję wykrój, to pasuje :-)

poniedziałek, 23 lutego 2009
Prezencik

Jako nagrodę pocieszenia w konkursie candy u <a href="http://alla-alla.blog.onet.pl">Ali</a> dostałam słodką poduszeczkę-serduszko, która bardzo przypadła do gustu MCT, oraz takie oto urocze markery do dziergania:

markery

I niewątpliwie z nich skorzystam, przy najbliższej robótce na okrągło...

21:06, justyna.ada
Link Dodaj komentarz »
Diabelskie sprawki

Cytat z książki traktującej m.in. o opętaniach i uwolnieniu od tychże - o takim oto przypadku:

"...Inna osoba nie potrafiła robić na drutach, jak tylko pod wpływem mocy duchowej. Pozwoliła się uwolnić od nałogowego robienia na drutach, połamać druty i ofiarować w zamian gotowy sweter. Do dziś osoba ta nie potrafi robić na drutach!"

No i teraz się czuję z lekka demonicznie ;-)

niedziela, 22 lutego 2009
Zegar

budzik

Obserwując swoje własne ręce, zawsze byłam przekonana, że potrafię dziergać dość szybko. No to dlaczego mi tych robótek nie przybywa szybciej?
Tak jak to opisała Dagny, próbowałam kiedyś też zliczać czas poświęcony na robótkę. Niestety - pojawia się jedna poważna przeszkoda. Trudno jest zliczać odcinki pięcio- i dziesięciominutowe w ciągu dnia.
Siądę tylko na swoim fotelu, i zaraz wstaję, bo to, bo tamto, tu coś przynieść, wynieść, podać, wziąć, i tak dalej. I ta robota trwa tygodniami. Bo oczywiście mówię tylko o wieczorach, przecież w pracy akurat dziergać nie mogę :-)

Może jednak się uda, już od następnej, powiedzmy od tego gorsetu... Usiąść na godzinę chociaż jednym ciągiem (zanim zdrętwieję, bo nie potrafię siedzieć długo w jednej pozycji) i policzyć, i w końcu będę wiedziała, jak jest. Nie mówiąc już, że uzyskam jakieś narzędzie do przeliczania pracochłonności.

A czarne na mnie wygląda tak. Mam nadzieję, że spodoba się zamawiającej...(wiem, że na zdjęciu jest cień, niestety fotkę robił mi Junior w wielkim pośpiechu, a i moja gęba też mało wyjściowa...)

czarne

(PS. Koleżanka pomierzona, gorset - start!)

sobota, 21 lutego 2009
Robótki komputerowe

Nie chodzi mi wcale o składanie komputerów, czy też ich naprawianie :-) Ani też o komputerową obróbkę wzorów. Po prostu stwierdziłam, że doby nie rozciągnę, i jeśli chcę kultywować wirtualne życie towarzyskie za pomocą komunikatora, nie plując sobie jednocześnie w brodę, że to pożeracz czasu, to muszę brać robótkę ze sobą. Biurko duże, więc zmieści się nawet i duża chusta, jakby co. Ale tylko na szydełku... druty są bardziej absorbujące i łatwiej pogubić oczka odkładając co chwila robotę. 

Na pierwszy ogień - ciąg dalszy kompletu do czapeczki żółto-szarej, już pokazywanej - szaliczek w chłodnych barwach, na razie tylko filetowy "szkielet", potem coś wymyślę na końcach. Jako gadurobótka - znakomite... :-)

szalik

A Czarne już na ukończeniu, hurrraa!! Za chwilę ostateczne fotki i żegnaj...

 

piątek, 20 lutego 2009

Nie bardzo ostatnio jestem, bo jakoś nie ma kiedy pisać. W pracy męcząco i stresująco, widać taki przejściowy czas. Z jednej strony środek sezonu z drugiej faza sprawozdawcza, z trzeciej wciąż czkawka organizacyjna po Transformacji, a w środku poczucie winy, że tego wszystkiego nie ogarniam, że zapominam, nawet pamięci zewnętrzne zawodzą.
Jak to mawia Przyjaciel: czas jest zawsze przejściowy. Więc czekam aż przejdzie...
Podjęłam decyzję personalną, i teraz się zobaczy, czy dobrą.

Chcę już się zająć tym gorsetem, zobaczę jak sprawuje się Lara. Poproszę dłuższe wieczory.
Myślę o zmianach w  planach aktywności rękodzielniczej. Na razie myślę, ale oby coś się wykluło!

wtorek, 17 lutego 2009
Konkretnie 2

Tak wygląda konkretna bufka :-) Swetrowi brakuje drugiego rękawa, bo nie wiem jeszcze, czy ta wersja przejdzie. Szczerze mówiąc, nie lubię dłużących się projektów... niestety czasu za mało.

Zdjęcie jest przy lampie, a nawet dwóch. Kolory przekłamały się tylko trochę...

czarne

czarne

A tu częściowo przeszłość (sukieneczka przedłużona do stosownego wymiaru) i przyszłość, czyli bordowa Lara na gorset!

lara

Gorset ma być szydełkowy, przy czym jego docelowa zawartość przekracza moje parametry, więc mierzyć będę musiała tylko na modelce :-) Zobaczymy... wymyśliłam, że ma być dość sztywny, i jeszcze pewnie zapięcie usztywnię taśmą, żeby się nie marszczyło.

 

 
1 , 2 , 3