O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
czwartek, 24 lutego 2011

Ciągle nie udało mi się wrzucić zdjęć górskich... ale postaram się.

Pamiętacie ten dowcip, jak to mama z tatą patrząc wieczorem na umorusaną gromadkę dzieci, mówią do siebie: "myjemy te, czy robimy nowe?"

Doszłam bowiem do wniosku, że niektóre z moich dziergadeł chcą mieć nowy dom, i się wykazać przydatnością i urodą, zamiast siedzieć u mnie w szafie. Wtedy ja będę miała miejsce na nowe twory :-)

I tak na przykład szeroki świat chce zobaczyć chusta z cienkiej wełny, ani odrobinę nie gryzącej, wzorowana na Swallowtail shawl:

chusta

I liliowe puszyste bolerko-moherko:

bolerko

środa, 23 lutego 2011
10 lat

Ha. I did it. Postanowiłam pożegnać się z dotychczasowym miejscem pracy.

Dziesięć lat to sporo. Czas na zmiany. Nie wiem jeszcze, czy coś dobrego przyniosą, ale muszą nastąpić.

No dobra... ale przyznaję, potrzebuję trochę pozytywnych fluidów.

sobota, 19 lutego 2011
Nadrabiam

Chustę zaczełam szydełkować w samochodzie w drodze w góry, i przez kilka posiedzeń przy kawie powstało takie oto coś (wzór według Dropsa, szydełko 4,5, włóczka bawełniano-moherowa - sic!) i zostało mi po niej tylko zdjęcie, gdyż do domu chusta wróciła już z nową właścicielką (marketingowa funkcja kawy jest nie do przecenienia... :))


chusta

Natomiast bordową pajęczynę z Merinosa postanowiłam ochrzcić Infinity albo Nieskończoność ponieważ robi się forever and ever, nici wcale nie ubywa, a jeden rządek to wieczność :/// Nawet pod wiatą przy wyciągu ją dziergałam... ale jeszcze mnóstwo przede mną.

A fotki górskie oraz Ważne Informacje Z Frontu Życia - niebawem.

Ale najpierw parę reminiscencji z ostatniego Szarotkowa, spóźnionych ale co tam...

(ostatnie zdjęcie to sesja łakomstwa na wełny od Myszopticy :-)


piątek, 11 lutego 2011
Gdzie są te gogle...?!

W poszukiwaniu zaginionych gogli, bez których nie da rady się spakować na narty, wrzucam jeszcze ukończone mitenki i duży golf/komin/szal jak kto woli. Mitenki bez nadzienia, bo nadzienie trzymało aparat. Golf jest robiony podwójną nitką, mitenki pojedynczą. Powinno to wszystko razem dobrze grzać :)

Kolory są prawdziwe na pierwszym zdjęciu.

kpl

kpl

A od jutra przez tydzień mnie nie ma, jadę szukać śniegu :)

czwartek, 10 lutego 2011
Maskująco

Tunika, znaczy, będzie z tego niepozornego szmatławca widocznego na zdjęciu:

maskująca

maskująca

Włóczka wykopana z szafy, turecka chyba, mieszanka wełny, kaszmiru i akrylu, mięsista w dotyku, okrągła w przekroju - mój ulubiony gatunek. Bardzo miła w robocie.

maskująca

Tunikę robię oczywiście od góry, nie tylko z lenistwa, ale też dlatego, że mam tej włóczki (w kolorach maskujących, stąd tytuł) jedynie pół kilo, a nie jest wydajna (185m/100g, druty 6mm). W kolejce już czeka następne pół kilo :-) więc pewnie znów coś będzie metodą od góry, bo przypomniało mi się, że nie mam porządnego sweterka z długim rękawem. Chociaz przyznam, że rękawy wszywane tradycyjnie do pachy, lepiej się "trzymają na ludziu".

A przede mną wyjazd w góry, i tam pojedzie ze mną zaczęta chusta z bordowego Merinosa, nie mam do niej zapału więc wolno przybywa - cienkie to jak pajęczyna i okropnie sie boję że się porwie...

środa, 09 lutego 2011
Niby już pokazywałam, ale...

chyba nie w całości. Kiedyś zrobiłam takie dwie sukieneczki - bo ta włóczka powiedziała mi, że chce się właśnie stać sukienkami :)) No i też myślę, że poszukam im właścicielki... Jedna bardziej rustykalna...

s

s


s


a druga w komplecie ze sweterkiem, bardziej wizytowa :-) [JUŻ ZNALAZŁA NOWY DOM]

s

s

s


s

wtorek, 08 lutego 2011
Prawdopodobieństwo

Istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że w najbliższym czasie będę chciała sprzedać pewną liczbę swoich prac (zrobionych z potrzeby serca bez konkretnego adresata) lub też, bądź oprócz tego, będę coś robić żeby znalazło nowy dom. Taka zachcianka... :-) Tylko fotki najpierw...

Niektóre z prac pokazanych tutaj są dostępne i chętnie zamieszkają w nowym domku :)

piątek, 04 lutego 2011
Mitenki w trakcie

Na razie nie mają palców i wyglądają tak: opcja "żeby było ciepło" i opcja "manualna"

mitenki


mitenki

A Kajtek zwiedza dokładnie całe mieszkanie, dziś zdjęłam go z kuchenki gazowej, na której na szczęście nic gorącego nie było. A tutaj zaczaja sie na potencjalnego włamywacza w przedpokoju:


kajtek

czwartek, 03 lutego 2011
Kot, pani matko, kot, kot...

Kot zwiedza sobie mieszkanie (fotki nieostre, bo bez flesza)...

kot


kot

a ja dalej dziergam mitenki, jak skończę, zademonstruję.

środa, 02 lutego 2011
Zaraz to taka duża bakteria

Bardzo się przejmowałam i stresowałam swoimi zadaniami w pracy, i od miesiąca nie mogłam doleczyć rozmaitego rzężenia, więc teraz jak mnie dorwał jakiś bakcyl to tkwię w domu łykając antybiotyk. I pewnie tak potkwię jakiś czas.

Może wreszcie się wyśpię. I uwaga, na drutach będę robić... :-))