O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
środa, 29 lutego 2012
Płaski mokry zewłok i dygresja

Rozłożony na płasko mokry zewłok wyglądał tak:

zewłok

zewłok

Naprawdę nie jest aż tak niebieski, bardziej stalowy. Postaram się załatwić zdjęcie z jakąś wkładką mięsną, ale jeszcze brakuje mi guzików... A i tak mam furę roboty bez tego :/

***

Teraz będzie dygresja o kameralistyce wokalnej :)

Nic nie poradzę, że to jest mój sens, moje poczucie sprawstwa. Ćwiczymy razem emisję, żeby jakoś brzmiało. Bierzemy nuty, czytamy... bawimy się śmiesznym dwuznacznym tekstem, próbujemy złożyć do kupy wielogłos, usiłujemy się zestroić, aż do skutku, aż będzie dobrze... Robimy dynamikę, frazowanie, synchronizację. Ale po drodze dostajemy małpiego rozumu, robimy sobie głupie żarty z tekstu, aż brzuch boli ze śmiechu, trudno się uspokoić.
A innym razem głos ociera się o głos, jakby przytulając się i głaszcząc, i staram się wsłuchać w sąsiadów, dopasować wszystkie alikwoty, zauważyć i dopieścić wszystkie duety...
Nie, żeby zaraz coś zdrożnego, ale śpiewanie jest dla mnie zajęciem wielce sensorycznym :))

No to se pogadałam, bom zmęczona, wczoraj próba zespołu, dzisiaj solówek do Requiem, i ogólnie mam co robić w życiu...:P

niedziela, 26 lutego 2012
Finiszuję

...ze stalowomorskim zewłokiem. Zewłok ów ma już swą formę docelową,tj.jest już swetrem kompletnym, brak mu jeszcze wykończenia dołu (które trwa forever) i dekoltu, no i guzików. Na zdjęciu wygląda bardzo trupio, bo a. trudno mi złapać dzienne światło, i b. trudno zewłok z wetkniętym drutem na żyłce ułożyć elegancko do zdjęcia. Więc tylko poglądowo na razie:

zewłok

Dobrze, że już marzec idzie. Szarotek mi się znów zachciało :D I wiosny. (powiem w sekrecie: nie cierpię sprzątania, ale lubię tzw. wiosenne porządki, polegające na wywalaniu zbędnych klamotów z chałupy, chowaniu zimowych buciorów, wpuszczaniu do chałupy wiosennego pachnącego powietrza, sadzeniu kwiatków na balkonie... Lubię wiosnę i lato, nie lubię zimy, no cóż...) A na razie staram się ubierać ciepło i nie dać się fruwającym bakcylom, bo mam trochę śpiewania.

Koleżanka podczytująca tego bloga oznajmiła mi: kiedyś pisałaś więcej od siebie, więcej przemyśleń na różne tematy, a teraz tylko takie raporty... No tak, trochę tak jest. Nie wynika to wcale z mniejszego zamiłowania do slowa pisanego, tylko z braku czasu i warunków na ubranie myśli w słowa. Przemyślenia są. Niektórymi dzielę się z najbliższymi osobami, a niektóre muszą długo czekać na odpowiednie słowa...

piątek, 24 lutego 2012

Różowe było zupełnie klasycznym sweterkiem:

rózowe

A cienkie i szpiczaste wygląda tak:

szpila

szpila

 

Różowe jest juz u właścicielki, a ja teraz mogę wziąć się za inne kolorki, co nastąpi na pewno, i na pewno się dowiecie, jakie, kiedy tylko złapię trochę światła dziennego w obiektyw. Mam tyle tego towaru włóczkowego w domu, że nie wiem, za co się najpierw złapać.

Chciałabym skończyć niebieskobury-zewłok-w-jednym-kawałku, przydałyby mi się też zarękawki, jeszcze coś w prezencie dla Młodej (ale ona chyba będzie wolała przekłuć uszy). I pokażę też, jak zostać żyrafą ;) to znaczy, jak sobie dodałam 10 cm wzrostu (dla niewtajemniczonych, i bez tego jestem wysokim dziewczęciem)...

poniedziałek, 20 lutego 2012
25 marca i 1 kwietnia

będzie można usłyszeć "Requiem" Mozarta (w Warszawie, znaczy się...) w wykonaniu chóru Epifania plus orkiestra, plus soliści - moje piski też będzie można usłyszeć :) Na zdjęciu akurat fragment linii basu, bo tak mi się nuty otworzyły (moja partia akurat do góry nogami jest widoczna :P)

Szczegóły będą później :)

tuba mirum

Tagi: chór muzyka
09:49, justyna.ada , Muzyka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 16 lutego 2012
Uprzejmie donoszę...

(aczkolwiek się brzydzę) że nie mam na nic czasu – w pracy jest full pracy, w domu też, bo kończę różowe zlecenie, jutro jadę z chórem na warsztaty weekendowe, a poza tym nagle okazało się że mam nieważny dowód osobisty, ostatnie zdjęcie pochodzi sprzed 15 lat, tak że ogólnie jest co robić. Chwilowo nie ma zdjęć, gdyż albowiem nie ma światła :/



środa, 08 lutego 2012
Międzyczas wygląda tak

Kajtek przychodzi do nas prawie codziennie i robi to, co najbardziej lubi:

kot

kot

 

A ja mam przed sobą dużo różowego. Powtarzam, różowego, ta włóczka, jak widać na zdjęciu sprzed kilku dni, jest całkowicie różowa. Sztuczne światło spowodowało żółtaczkę :/ W każdym razie przede mną wielkie gladkie połacie :-)

różowe

różowe

A niepokojące mnie projekty to głównie swetry, rozpinane swetry, z uwagi na porę roku (zbieram i chowam wzorki celem inspiracji). Podejrzewam, że kiedy będę miała czas na ich dzierganie, to będzie tak gorąco, że żadna wełna na kolanach mi nie uleży... Bo w międzyczasie powinnam jeszcze sobie machnąć zarękawki, żeby nie marznąć w ręce, Młodej jakieś nakrycie głowy, jeszcze mi się zgłosił kolejny chętny na sweter... :D

wtorek, 07 lutego 2012
Jak na złość?

Czy to tak jest zawsze, na złość? Teraz mi przychodzi do głowy milion pińcet projektów, które koniecznie muszę udziergać, bo mi są niezbędnie potrzebne, kiedy nie mam całkiem na to czasu, jako że oprócz zamówionego swetra wieczorami dziubię kolejne zamówione tlumaczenie, i dopiero się wezmę za cokolwiek, jak wywiążę się z tego. Grrrr. Potem to mi się odechce, albo zapomnę...

 

piątek, 03 lutego 2012
Teraz będzie różowo

Sweter, który powstanie, będzie z tego oto Merino (fotka firmy Interfox) bo takie jest zamówienie - i będzie bardzo prosty i klasyczny. Włóczka jest milutka w dotyku i sprężysta (pół na pół wełna merino z akrylem), i ogromnie miło się z niej dzierga :))

merino

czwartek, 02 lutego 2012
W Tatrach...

góry

góry

góry

góry