O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
niedziela, 30 listopada 2008
Aż staje... :-)

... słomka w kawie. To jest dopiero coś, co lubię - kawa z ubitym mlekiem (zimne się ubija lepiej, i robię to w takim specjalnym garnuszku). Albo ubite mleko z kawą :-) w każdym razie rezultat przypomina mus albo krem o smaku kawy. Mniam...

kawa

A w ramach obowiązkowej zawartości włóczkowej - chusta w trakcie produkcji (TO JEST KOLOR FIOLETOWY i będzie miała rozmaite odcienie po drodze)

chusta

sobota, 29 listopada 2008
W poszukiwaniu radości

No i znów pobailowałam, tym razem służbowo, dla odreagowania po Bardzo Ważnych Epokowych Zagadnieniach :) a żeby było weselej, po tej bardzo krótkiej i męczącej nocy jeszcze się grzecznie wyszkoliłam... z trudem zachowując pion. Za to poziom trzymałabym niewątpliwie...

Taniec nie jest dla mnie tylko kiwaniem się do rytmu, nie jest tylko zestawem ruchów, algorytmów, to jest radość życia w czystej formie. Kiedy tańczę, czuję, że żyję, a kiedy akurat mam pod ręką partnera, który oprócz umiejętności, jest twórczy i też się ewidentnie cieszy tym, co robi - to ta radość jest niesamowita, wpełza we wszystkie komórki, generuje na twarzy banana :) a w sercu chęć do życia.

(podobno to są endorfiny, ale ja nazywam to radością)

 

A następny wpis juz powinien być znów o dzierganiu... zaczęłam mafijną chustę, narobiłam sie ażurów i... okazało się że źle. Hop siup i od nowa... :-/

17:24, justyna.ada , Muzyka
Link Komentarze (4) »
środa, 26 listopada 2008
Miło i miło

Nareszcie po wielu pocztowych zawirowaniach dotarły do mnie kolczyki od Izy, o takie http://jaga1214.blox.pl/2008/10/kolce-wachlarze.html (Montana) i naprawdę się mienią :-) i są bardzo ładne, i sobie je zaraz założę na uszy, a do tego jeszcze dostałam wesołą wielokolorową zawieszkę do komórki, z podobnych elementów w papuzich kolorach, i jeszcze nie wiem, do którego telefonu ją przyczepić, bo mam dwa...

I mi się zrobiło miło. :-)

wtorek, 25 listopada 2008
W komplecie

No to tak wygląda już pokazywana sukienka, wraz z pasującym sweterkiem, jeszcze bez wykończenia (nareszcie wyszły kolory, tylko dla odmiany troszkę za ciemne...)
Mam nadzieję, że widać trochę tych warkoczy...

bordo

bordo

niedziela, 23 listopada 2008
Poba(i)lowałam

Bilans jest więc taki:

- kac: brak (cały alkohol wyparował w tańcu)
- stopy:szkoda gadać (buty okazały się porażką)
- łokieć: obity (po upadku na podłogę, partner nie utrzymał przechyłu...)
- nogi: krótsze o kilka cm (wrosły wiadomo w co)
- mięśnie brzucha: jak po serii brzuszków na drążku (wskutek zwisów do góry nogami, bo trzeba było jeszcze się zamachnąć i wciągnąć z powrotem do góry :-)
- kręgosłup lędźwiowy: jak się położyłam na podłodze, to nie mogłam wstać.

Jaki z tego morał: za rzadko, stanowczo za rzadko, bo kondycja siada. Niedługo firmowa integracja, więc a nuż kondycja wzrośnie...

Ach, no i z zestawu swoich ukochanych piosenek, dostałam tym razem (Puchatku), właśnie tę o Moście przerzuconym nad wzburzoną wodą... :)

When youre weary, feeling small,
When tears are in your eyes, I will dry them all;
I'm on your side. when times get rough
And friends just can't be found,
Like a bridge over troubled water
I will lay me down.
Like a bridge over troubled water
I will lay me down.

When youre down and out,
When youre on the street,
When evening falls so hard
I will comfort you.
I'll take your part.
When darkness comes
And pains is all around,
Like a bridge over troubled water
I will lay me down.
Like a bridge over troubled water
I will lay me down.

Sail on silvergirl,
Sail on by.
Your time has come to shine.
All your dreams are on their way.
See how they shine.
If you need a friend
I'm sailing right behind.
Like a bridge over troubled water
I will ease your mind.
Like a bridge over troubled water
I will ease your mind.
21:53, justyna.ada , Muzyka
Link Komentarze (1) »
piątek, 21 listopada 2008
Meduza

Taki kształt ma wspomniany kapelusz, suszący się wdzięcznie :)

 meduza

Na fotki mojego czerepu przyjdzie czas, na razie kapelusz wypchany prowizorycznie i pstryknięty telefonem.

czwartek, 20 listopada 2008
Ratunku... :)

Po co ja zaglądałam do Uli, nie wiem, ale teraz muszę coś sobie zawiązać na supełek,  bo inaczej złożę zamówienie na któryś z tych tęczowych smakołyków, a już jest przecież w drodze do mnie kolejna paczka z allegro, a w ogóle to niech mi ktoś założy blokadę na komputer, na strony z włóczkami. No nie mogę, nie mogę, szafy pękają mi od włóczek (a ja przerabiam je zbyt wolno), muszę w ramach umartwienia iść i popatrzeć na te zapchane półki, to może mi przejdzie, aaaaa...

/A to w ramach samobiczowania, co mam - wprawdzie komórką, bo aparat zapchany, wybaczcie... ;-) Nadmieniam, że półki są głębokie.../

Motki są zafoliowane z uwagi na kurz. Tu są średnie grubości...

zapasy

...tutaj grube, oraz kosz z resztkami...

zapasy

to wszystko akryle, takie bardziej dla dzieci...

zapasy

tu bawełna i trochę moheru...

zapasy

tu bawełny wg kolorów...

zapasy

tu też bawełny...

zapasy

to mam w pokoju na ławie, czyli bieżące-nie-cierpiące-zwłoki...

biezące

a to te kosze pod ławą, co to już pokazywałam, w nich głównie moher. Niestety nie mogę wszystkiego trzymać jak w pasmanterii, na widoku, bo zbierają kurz.

kosze

A to faza wstępna kapelusza z Rexy (on wcale nie jest taki krzywy! tylko nie chciał stanąć):

kapeluszWIP

Się robi dalej...

Się robi kapelusz, z włóczki, która nie wiedziała, czym ma być (to teraz już wie) - Rexa, (poliamid, wiskoza, akryl) czarnej ze złotymi bąblami (nie ma już jej chyba w handlu, nie mogę nigdzie znaleźć zdjęcia motka!). Jak już zacznie przypominać kapelusz, to go sfotografuję :-)

Przygotowanie kiermaszu zajmuje czas, stąd mało fotek ostatnio, na pociechę nowy plakat dzięki Mamoon:

plakat2

Będzie tam mnóstwo pięknych rzeczy - oprócz oczywistej dzianiny, także sporo biżuterii, decoupage, patchworki, hafty, kartki i inne drobiazgi! Na prezenty gwiazdkowe w sam raz!

I koniecznie powiedzcie o tym swoim znajomym! Przyjść może każdy, oglądać jak najbardziej też :-)

12:25, justyna.ada
Link Komentarze (2) »
wtorek, 18 listopada 2008
Zimno...

Ponoć szewc bez butów chadza, a dziewiarka marznie w głowę, szyję i inne części ciała?

Sezon zimowy był uprzejmy się zainaugurować, co stwierdziłam na termometrze za oknem. MCT posiada czapki, szaliki i inne takie tam (zresztą moje produkty przyjmuje entuzjastycznie). Junior odmawia noszenia w ogóle czegokolwiek poza koszulkami i spodniami, kurtka to ustępstwo, a czapka i szalik to w ogóle obraza boska (kaptur to efekt kompromisu). Moje dzierganie pobłażliwie akceptuje, ale nosić nie chce.

A ja zajęłam się mafijnymi machlojkami, i zostałam w starym kaszkiecie. Kategoria blogu powinna brzmieć "nie wydłubałam". I teraz mi zimno.
Dzisiaj po pracy zabieram się do jakiejś czapki, albo lepiej kapelusza (do pracy chadzam w płaszczu). Hmhmhm... nigdy nie robiłam kapelusza, ciekawe jak to się robi... :-)

poniedziałek, 17 listopada 2008
Wytęż wzrok...

... i znajdź szczegóły, którymi różnią się te dwie czapki :-D

No na przykład rozmiarem, jedna jest na głowę chłopięcą, druga ciut większa... (włoczka Linda Vlnap, milutka i w robocie i w dotyku)

czapy2

 
1 , 2