O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
niedziela, 21 listopada 2010
Latte i inne

Kawowa kamizelka, w rzeczy samej, wygląda tak, choć jeszcze brak jej guzików i na razie się suszy:

latte

latte


Muszę koniecznie pamiętać - robiąc swetry raglenowe od góry - żeby na klatkę piersiową zostawiać więcej oczek. Nawet przy niewielkiej hojności natury w tym rejonie, plecy są chudsze.

A wczoraj po ciężkim pracowym tygodniu (jest bardzo źle, naprawdę) wybrałam się "zresetować" na imprezę quasi-weselną, tj. zorganizowaną dla znajomych Młodej Pary dwa tygodnie po Weselu Właściwym. I jedzonko, i napitki, i karaoke :) a przede wszystkim miłe towarzystwo dopisało.
Jedno nie dopisało: muzyka do tańca. Buuuuu. Wiedziałam, że będzie z kim poskakać, odstawiłam się jak w Znanym Teleturnieju Z Tańcem - a udało mi się zatańczyć może 2-3 kawałki, reszta nadawała się do picia. Rozpacz...

Ten tydzień pracy będzie efektywnie tylko trzydniowy, bowiem jego druga połowa stanowić będzie Korporacyjną Integrację. Kiedyś mnie to bawiło, zawsze na to czekałam. Teraz jestem tak przemęczona, że po prostu mi się nie chce. Nawet nie wiem, czy będzie jakaś brygada do tańca. I co gorsza, wcale mnie to nie interesuje.

niedziela, 14 listopada 2010

W Szamotułach, mimo padającego obrzydliwego deszczu, było przecudnie, wspaniale, śpiewało się nam bardzo dobrze, jakieś tam drobne trofeum przywieźliśmy - nie maksymalnej wagi, ale zawsze, a integracja zespołu - nie do oszacowania...

Tak że jest mi doooobrze. Wokalnie i psychicznie. Niedobrze tylko, że jutro poniedziałak, i od świtu bladego orka na ugorze.

Wyglądaliśmy tak... (wiem że zdjęcie mało wyraźne ale takie wyszło w ciemnym konkursowym wnętrzu)


canti

A to mi się bardzo spodobało podczas spaceru po mieście :)

apteka

Przy okazji zapraszam na stronę, gdzie jeszcze jest maleńko informacji, ale mam nadzieję że będzie przybywać, a na razie można posłuchać paru nagranych we wrześniu kawałków: www.canti.waw.pl

21:54, justyna.ada , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 listopada 2010
Poszarotkowałam

Dzięki Szarotkowemu spotkaniu udało mi się prawie skończyć Latte - jeszcze tylko rękawki i już będę mogła zakładać na siebie (podobno idą chłody...)

Niestety padły mi baterie w aparacie więc zdjęcia będą tylko takie komórkowe - jak ściągnę z nowego telefonu :( Ale za to co odpoczęłam, to moje... Oderwałam się od bieganiny, stresu, (w końcu w Szarotkowie się przede wszystkim siedzi :) pokłapałam paszczęką, ponarzekałam na ciężką pracę, pozazdrościłam tym które mają lżejszą :)
Nie jestem amatorką wyłącznie-babskiego-towarzystwa, ale raz na jakiś czas po prostu potrzeba takiej grupy wsparcia. I motywacji do kończenia projektów... jak widzę śliczne chusty i sweterki dziewczyn, to zaraz zaczyna mi się zdawać, że to pikuś, i raz dwa machnę to co mi się tam kisi w koszu...

I było mi tak błogo... aż do wieczora. A teraz w tył zwrot i naprzód marsz! (pamiętacie, w Pszczółce Mai był taki oddział mrówek, maszerujący: 'i raz, i dwa, i trzy, i cztery! Oddziaaaaał - stój!")

sobota, 06 listopada 2010
Latte

"Kawa latte" powoli zmierza do końca, wygląda toto na razie tak (brak rękawków, a jak długi bedzie dół, okaże się, po wykończeniu zapasu beżowej włóczki :-) Teoretycznie, ma wcięcie w talii...


kamizelka

Jak widać, sprzątam szafę :-) z pojedynczych kłębków - tutaj są trzy rodzaje dość grubego akrylu. Nawet miłe to w dotyku, nie mogę narzekać :-)

Mam piękną i wieeelką szafę zajmującą cały przedpokój (3,7 m na długość) Mam nadzieję, że w jej przepastnym wnętrzu zmieszczą się też wszystkie moje kłębki...

Ależ weekend. Ślub kolegi. Wizyta u chrześniaka. Koncert do posłuchania. I Szarotki!!! nareszcie, stęskniłam się!

środa, 03 listopada 2010
Dział Szkoleń :/

Znów mi odchodzi z zespołu jedna osoba... Długo nie było rotacji, więc nie dziwi nic.

Muszę znów kogoś zatrudnić, znów wszystko od Adama i Ewy wyjaśniać, uczyć... pilnować, sprawdzać błędy. Tego typu zajęcia to owszem, lubię, ale w muzyce.
A sezon jest w pełni, i roboty tyle że trudno przerobić. Rotacja niestety przychodzi w złym momencie.

A ja... się rozglądam...:-)