O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
poniedziałek, 26 listopada 2012
Chwila oddechu

Maraton targowy za mną chwilowo (w tym roku kalendarzowym raczej już nie planuję), nagranie za mną (ale sie zmachałam), jeszcze koncert...

Zapraszam na <a href="http://canti.waw.pl">koncert</a>:
8.12, godz. 19.15, kościół na Przyrynku (Nowe Miasto, skarpa) - nastrojowy wieczór z muzyką dawną, a cel szlachetny :-)

Jeszcze tyle zdjęć do zrobienia, jeszcze Dziesiąty Pawilon... A słońce, jak na złość, akurat jest, tylko  ze ja w robocie siedzę. :/ Będzie okazja, to będą zdjęcia - a na razie tylko fragmencik, mitenki dla maluszka:

mitenki

wtorek, 20 listopada 2012
Plącze się

Uplątały mi się ostatnio rozmaite rzeczy, niestety nie mam kiedy robić zdjęć, bo chwil z dobrym światłem jest mało i wtedy nie ma mnie w domu :(

Na przykład kolejne bransolety...

bransoleta

bransoleta

wtorek, 13 listopada 2012
Z biedronki

Nawet kabel od aparatu jest z biedronki... Inwazja biedronek na siedliska ludzkie trwa nadal, choć już połowa listopada.

biedronka

Kajtek dziwi się temu światu...

kot

kot

A ja mam znów bieżączkę, przede mną rozmaite imprezy handlowe :) a do tego nagranie i koncert za pasem, a przydałoby się chociaż to pranie w chacie zrobić i kwiatki podlać... :/ Wykańczam rozmaite robótki, więc pewnie zdjęć będzie więcej, odrobina cierpliwości :)

środa, 07 listopada 2012
Odrobina

Czasem nie mam pomysłu na daną włóczkę, wyjściem jest albo na siłę coś z niej zrobić, albo poczekac az zacznie do mnie gadać :) Miałam trochę takiej pięknej grafitowej... moher z dodatkami, z połyskiem, gładziutka, niezbyt skręcona... no miód. Ale mało, parę deka. No to teraz przyszło mi do łba, że mogą to być...

mitenki in progress

mitenki :) Nie wiem, czy zdjęcie pokazuje, ale włóczka się trochę błyszczy.

Z dodatkiem odrobiny fioletu (na zdjęciu tego jeszcze nie ma, ale miałam resztkę tego samego gatunku w fiolecie i będzie z niego falbanka). Będą ciepłe i eleganckie. Ciekawe tylko, kiedy wyjdzie mi normalne zdjęcie... W sztucznym  swietle jest jak widać, a naturalnego prawie nie oglądam, chyba zza okna w pracy.

***

A swoją drogą - dzierganie ma wartość terapeutyczną, uspokaja nerwy, jeśli się puści przy tym jeszcze dobrą muzykę, to można się przenieść na chwilę w spokojniejszy świat, podleczyć się kolorem, fakturą, pomyśleć o tym, co ładnego by tu stworzyć. To dużo. Chociaż wiem, że jak dopadnie człeka czarna rozpacz, to nieraz z trudem się przesuwa te nitki po drucie...

poniedziałek, 05 listopada 2012
Kawałek kota

Ostatnio zdjęcia moich uplątanych prac wrzucam częściej na FU albo na facebookowy fanpage delectare.

Ale tu mam dla odmiany Kajtka medytującego na parapecie balkonowym, z jakimiś klamotami w tle :)

Śmieszny jest ten kot - niby sąsiadów, a przyłazi do nas, kiedy tylko uda mu się wyskoczyć na korytarz, drapie w drzwi żeby go wpuścić, szwenda się po mieszkaniu, wszędzie włazi, zlizuje masło :), śpi na fotelu, nie lubi przytulania i brania na ręce (baaaaaaardzo żałuję!) ociera się tylko o nogi i węszy buty :PP
I nie uczula, dziwnym trafem, młodego, który ma alergię na sierść kocią. Ale w końcu i tak chce, żeby go wypuścić i wraca do domu (gdzie ma kuchnię i toaletę :). A ja bym chciała mieć kota który mieszkałby tylko u mnie, i chciałby się do mnie przytulać...

kot

Aha, dla miłośników wszelakich staroci muzycznych: w czwartek o 19.00 na Freta u św. Jacka gra Kapela Brodów - pieśni zaduszne. Nastawiam się...:P

piątek, 02 listopada 2012
"przez widma miast srebrzysty gotyk"

Na Dwójce dziś w "Filharmonii" - cudowne francuskie średniowiecze ("Le Remede de Fortune" G. de Machaut).

Nie wiem, dlaczego, ale muzyka średniowieczna to dla mnie muzyka ogromnej tęsknoty, coś co mnie chwyta za serce i ciągnie - nie wiem, dokąd... Gdzieś, gdzie jest zielono, dużo przestrzeni, i idzie się gdzieś w nieznane. Tak, jakbym coś najcenniejszego tam zostawiła...

Reaguję jak pies Pawłowa - dźwięk harfy, fideli czy fletów, nie mówiąc już o innych instrumentach, czy dziwnych współbrzmieniach wielogłosu, zabiera moje "ciało astralne" natychmiast do tej wytęsknionej krainy, gdzie piękno jest aż bolesne, gdzie idealne brzmienie powoduje jakiś tajemniczy smutek, i żałuję, że mnie tam nie ma... Tęsknię za tym kawałeczkiem nieba, który dane mi jest obejrzeć przez dziurkę od klucza.

Wg jednego z wykonawców "ta muzyka brzmi tak, jakbyśmy znali ją od dawna".

No przecież.

Tagi: muzyka
20:41, justyna.ada , Muzyka
Link Komentarze (2) »