O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
piątek, 31 grudnia 2010
"Jutro to dziś..."

Jak głosi slogan reklamowy (będący zresztą cytatem) "Jutro to dziś, tyle że jutro". Jutro będzie nowy rok, ale przecież nic się naprawdę nie zmieni...

Mimo to, czegoś tam sobie życzymy, zaklinamy rzeczywistość :)

Mijający rok przyniósł mi rozmaite zmiany, jedne dobre, inne złe, inne kontrowersyjne. I różne zadziwiające niespodzianki...

 

pudełko

(to słodkie pudełeczko zawierało prezent gwiazdkowy, ale samo stanowi uroczy gadżet)

I pozostaję w nadziei, że jednak będzie dobrze. Że i ja będę szczęśliwa, i inni ze mną też. I że więcej niż w ostatnim roku, uda mi się zrobić dobrej muzyki. Bo bez tego to ten żywot będzie niepełny.

A żeby już było całkiem pięknie, to życzę sobie więcej czasu na....

 

getry

...skończenie choćby takich getrów :)))

sobota, 25 grudnia 2010

(z góralskiej kolędy)

"TO, CO GŁOSILI PROROCY,
ZIŚCIŁO SIE NAM TEJ NOCY"

***********

A na pasterce - tak, oczywiście, zimno w kościele, organista złapał fazę, i udawał orkiestrę symfoniczną grającą "z uderzeniem w kotły", chórek zdziesiątkowany, musiałam śpiewać solówkę bez rozśpiewania, ale za to o sekundę niżej, więc było mi za nisko, itd...

Ale też i skrzypce Agaty Sapiechy, których mogę słuchać bez skońca, ten przejmujący dźwięk, od którego mi się robi lepiej na tym ziemskim padole, i ta historia opowiedziana w nieznanym mi języku, ale z takim przekonaniem i czułością, i z taką pasją - jesli aniołowie grają na skrzypcach, to pewnie jakoś podobnie...

***

A ja wprawdzie nie mam kota w domu, ale sąsiedzi mają - i czasem zdarza mu się w korytarzowych wędrówkach zbłądzić do nas :) (ku nieopisanemu szczęściu MCT)


kot

środa, 22 grudnia 2010
Malutkie

Robię jeszcze w tempie ekspresowym takie coś, na małe (ale męskie, jak by nie było) nóżki:


skarpetki


Pozostałe robótki się robią, ale wolno. Życie tzw. niewłóczkowe, zabiera cały pozostały czas :) W nowym roku chciałabym mieć go więcej, właśnie na dzierganie.

To teraz wracam do listy zakupów i grafika kulinarnego :)

poniedziałek, 13 grudnia 2010
Atak rekina

It made my day...

Wypatrzone przez moje latorośle w gazetce reklamowej znanego supermarketu, oferującej różnego rodzaju zabawki, dystrybuowanej przed świętami:

Lalka Funkcyjna

Laleczka Pachnąca w Ubranku

(hit z ubiegłych lat) Książę Stefan z Dźwiękiem

Karuzela Inteligentny Uspokajacz

Gadająca Dwujęzyczna Kierownica

(i coś co mnie rozłozyło...)

ZESTAW ATAK REKINA W WALIZCE

niedziela, 12 grudnia 2010
Róż w zimie

Tak mi kwitnie "grudzień" na parapecie...

kaktus


kaktus

piątek, 10 grudnia 2010
Nóżki na zimno :)

Ponieważ mam już zieloną czapę i zielony szal, które już pokazywałam poprzedniej zimy...

kpl

i bardzo dobrze się nosi, to jeszcze zachciało mi się getrów do wąskich spodni. No i dłubię getry, nic nadzwyczajnego, kupa ściągacza z jakimś warkoczem, nudne jak cholera, ale trudno. Jedyny problem to ten, że te białe alpakowe włoski, na ciemnych nogawkach, mogą trochę kiepsko wyglądać... :)

Jak skończę, pokażę... :)

Ach, no i widzę, że na moim blogu czytelnicy zostawili dotąd 999 komentarzy... jak to ladnie wygląda :))

piątek, 03 grudnia 2010

Obligatory knitting content :-) czyli żeby nie było że nic nie dziergam:

Dłubię z cieniutkiego Merinosa chustę w kolorze bordo, cienkie to jak nici do szycia (50g = 700m), ledwo trafiam w oczka  drutami 3,5mm :-) Chusta będzie więcej niż półkolista, ale nie całe koło... Na razie się na niej nic nie dzieje, muszę coś wymyślić, bo się zanudzę.

strawberry

strawberry

W robocie - nie chce mi się opisywać. Nie jest różowo. W każdym razie czasu nie ma na nic ciekawego.

Muszę podreperować zdrowie, bo okazuje się, że różne jego elementy zaczynają wysiadać. Przez moje lub lekarskie zaniedbania. Jeszcze nie dobiegłam magicznej czwórki-na-froncie a tu już przydałyby się części zamienne...

Mam nadzieję że niedługo tu wrócę i będę mogłą opisywać więcej włóczkowych ciekawostek. Na razie hierarchia czasowa wygląda tak: praca = lwia część, muzyka = raz na jakiś czas, rodzina = jeszcze mnie rozpoznają :(