O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
niedziela, 30 grudnia 2012
Były sobie czapki trzy...

Zachciało mi się czapek, że niby nie mam co na głowę założyć. No to już mam ;-) wszystkie według jednego patentu zresztą, tzn na okrągłym drucie robione od środka, z dziurkami, a potem zszywane. W ten sposób jakoś mi łatwo dopasować rozmiar do głowy (można robić obliczenia na bieżąco na podstawie dł. promienia koła ;-)) Więcej fotek w FabryceUnikatów.

Ta jest z resztek grubej wełny no-name, wełny Red Heart i cieniutkiej Fonseki...

czapka

Ta z resztek Padisaha...

czapka

a ta z wełny Hobby (bardzo sympatyczna w robocie, dość wydajna, i ciepła w noszeniu, nie gryzie). Ta czapka NIE jest niebieska tylko w kolorze PETROL, inaczej morskiej zieleni. Uwierzcie :) I jeszcze robi się do niej kominek, za jakiś czas pokażę. Dołożyłabym do niej kwiatek na boku, ale obawiam się, że może nie być już z czego... :( Czapka z kominkiem razem zjadły 200g tej włóczki.

czapka

 

No i teraz już mam co nosić na rudym kudłatym łbie ;-)))

Nie pokazywałam też w całości antracytowych mitenek z fioletowym wykończeniem, o tak wyglądają, o:

mitenki

piątek, 21 grudnia 2012
Biuro organizacyjne

Mam takie w domu. Co nie znaczy, że Co Poniektórzy nie przekraczają dopuszczalnych wskażnikow Bałaganu W Swoim Pokoju :PPP

Biuro Organizacyjne Imprez Wszelakich, w obliczu zbliżającego się wydarzenia rodzinno-imprezowego (urodziny, wyjazd wakacyjny, święta...) zaopatrzone w papier i długopis łazi za mną i nie daje mi spokoju, póki nie zostanie sporządzona lista koniecznych punktów do wykonania "mamooooooo, ale co jeszczeeee?". Potem odhacza z entuzjazmem na obliczu kolejne zrealizowane punkty :-) No chyba ze się okaże, że komus sie czegoś bardzo robić nie chciało...:P

W związku z powyższym na pewno będzie dopilnowane, żeby były upieczone ciasta, ubrana choinka, śpiewnik kolęd już czeka, etc. etc, ciekawa jestem natomiast bardzo, jak uda się sprzątanie w pokoju :-)))

Aha. Punktem, który został zrealizowany natychmiast po jego wpisaniu na listę, gdyż nie cierpiał zwłoki i był bardzo istotny, było skomponowanie eleganckich strojów dla Biura Organizacyjnego i dla mnie :) Polegało to na wywleczeniu połowy zawartości szafy, a potem ustalaniu, co na pewno do czego nie pasuje :))) Po tej wyczerpującej pracy można już ze spokojem przystąpić do lepienia pierogów...

środa, 19 grudnia 2012
Na dowód, że coś się dzieje

Dzieje się chusta, kolejna podobna do wielu przed nią :-) Zdjęcie niezbyt dobre, bo światła mało :/

chusta szydełkowa

A skarpetki są w trakcie cholewki, więc nuuuuda...

poniedziałek, 17 grudnia 2012
Skarpetki na dwa sposoby

Odpowiadając na pytania: Ja skarpetki robię o tak jak poniżej: od palców do ściągacza (ale można w sumie i na odwrót, tylko wtedy trzeba palce zaszyć ściegiem dziewiarskim).

To właściwie jeden i ten sam sposób, tylko inaczej postępuje się z oczkami przy skróconych rzędach. Ja się przyzwyczaiłam robic tak, jak opisałam o tu: http://wloczkaiploty.blox.pl/2009/12/Skarpetki-ze-skroconymi-rzedami.html

Przy tych konkretnych niebieskich skarpetkach jeszcze po zrobieniu palców musiałam pododawać parę oczek na poszerzenie, bo jakoś nieprzytomnie oczka nabrałam. Ale to nic nie szkodzi.

skarpetki

skarpetki

Wychodzi dobrze, a można jeszcze te skrajne oczka w skróconych rzędach traktować jak opisała (przetłumaczyła) na blogu Gackowa: http://weisefrau.blogspot.com/2012/12/rzedy-skrocone-jak-to-zrobic.html. Wtedy jest elegancko i bezobjawowo, jeśli ktoś np. nie chce widzieć tych takich skośnych linii na palcach i pięcie. O.

piątek, 14 grudnia 2012
Na gorącym uczynku

Kajtek, kiedy nikt nie widzi, albo tak mu się wydaje, wskakuje na szafkę kuchenną, opiera się łapami o akwarium (ma ono solidną pokrywę ;P) i głową otwiera sobie drzwi górnej szafki, ponieważ jak to w starożytnych rozklekotanych meblach, słabo się domykają. Na gorącym uczynku wygląda tak (dodam, że w szafce jest makaron, mąka, przyprawy, itd. więc nie wiem naprawdę, czego szuka):

kot

A u mnie się lęgną skarpety, gdyż Szanowny Szwagier twierdzi, że są debest na zimę. No to robię ;-) Zdjęcia słabe, bo przy sztucznym świetle - dzienne światło oglądam za oknem w pracy. Włóczka jest niebieska, naprawdę ;) Fabel Dropsa, druty 2,5mm.

skarpetka czubek

skarpetka czubek

środa, 12 grudnia 2012
Urlop w połowie tygodnia

Znów mam "na biało" bo w robocie jest biała szatka chrzcielna, wg wzoru już stosowanego.

*******

Dziś czuję się, jakby po mnie przejechał walec, i nie tylko ja, z tego co wiem.

Do tej pory, na próbach "przygotowania spiewów na pogrzeb" było sprawnie, merytorycznie, i całkiem wesoło, bo każdy zbierał się w garść. Ale wchodząc do kościoła i widząc te wszystkie dekoracje, poczty sztandarowe i zebranych ludzi, już wiedziałam że nie będzie lekko.

I było naprawdę bardzo pięknie - tak jak należy, uroczyście, wzniośle i w nastroju "wielkanocnym" i 'ku życiu", ale też prywatnie, ciepło i wzruszająco. Nic jednak nie można poradzić,że się człek rozkleja, przy tych wszystkich wygłaszanych wspomnieniach z rozmaitych kręgów i wspólnot, czy też rodziny. Ale przecież bez przerwy trzeba śpiewać... "Akatyst" bizantyjski, i "Bogorodice Diewo" Rachmaninowa, i "Zwycięzca śmierci".... i 'Gabriel's Oboe" z Misji, na wyprowadzenie trumny, wciąż i wciąż, i ci, którym akurat gardło ściskało się mniej, śpiewali głośniej, za tych, którzy akurat "wymiękali", bez względu na płeć. A potem były gromkie oklaski i chórzystów i ludzi w kościele, skierowane chyba do nieba :-)

A na samym cmentarzu też było dużo śpiewania. I zmarzły mi nogi oczywiście, ale to nieistotne.

piątek, 07 grudnia 2012

http://epifania.webd.pl

 

Dziś mam próbę z Canti a jutro koncert (na szlachetny cel). Wszyscy wyszliśmy z tej samej "stajni"...
Spróbuję zmobilizować i siebie i zespół do śpiewania. Myślę, że to właśnie ma sens.

09:52, justyna.ada
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 grudnia 2012

Nie mogę uwierzyć, nie odchodzi się tak... nie kiedy się ma tyle do zrobienia :(

Jeszcze sporo zajęć

Wydawać by się mogło, że już trochę spokojniej, ale na razie nie... W robocie pełno roboty, kłębić kłębki też trzeba, bo terminy gonią, w najbliższą sobotę koncert z Canti... Dopiero przed samymi świętami jest szansa na odrobinę spokoju :)

No chyba że wypali noworoczny koncert kolędowy :-P i znów będzie co robić...

Zdjęcia będą jak już coś więcej ukłębię :)

poniedziałek, 03 grudnia 2012
Mieszanina

Mieszanina strachu i ufności, zmartwienia i uporu... Bliski, choć nie spokrewniony człowiek, znany od wielu lat, z którym wiele wspólnych przedsięwzięć muzycznych "przerobiliśmy" przez ostatnie dwadzieścia lat, ciągle walczy o życie w szpitalu, i ciągle nie wiadomo jak będzie, a ja i reszta znajomych (nie mówiąc nic o rodzinie) możemy robić praktycznie tylko jedno...

Zajęłabym się czymś... Na razie ukłębiłam błyszczące pomarańczowe ubranko dla nowego telefonu :)

pokrowiec

pokrowiec

MCT komentuje: o, a zrobisz mi też takie na mój telefon? Ale takie... ładne...!

[kurtyna]