O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
piątek, 28 marca 2008
100 gram

Co można zrobić z zaledwie jednego motka takiej milutkiej bawełny... Kolor kremowy (nie taki żółty), mięciutka w dotyku, cienka dosyć... na druty/szydełko 3, zdaje mi się, dwieście ileśtam metrów w motku.

100g

Zasugerujcie mi coś, dobre dusze czytające, please.

A turkusowa garsonka się robi szybciutko, fotki wkrótce :-) Junior osobiście robi zdjęcia wszystkim kłębkom i moim robótkom, bo to przecież jego aparat i on najlepiej potrafi! ;-)
Poza tym, tak jak i u Dagny, przydałby mi się program oczyszczania szaf i półek z włóczek... i czas do tego.

poniedziałek, 24 marca 2008
"Katyń"
... obejrzałam dopiero dzisiaj, w Wielkanoc - i słusznie.
Wyższa szkoła jazdy

Pęknę ze śmiechu...

Po dzisiejszym bębnieniu (wyjątkowo gorliwym, bo wielkanocnym ;-) przychodzi Koleżanka ze swoją nastoletnią córą: czy ja mogłabym nauczyć Nastoletnią grać na bębnie?
Gdybym tylko sama wiedziała jak, to chętnie :-))))

Algorytm do wykorzystania, aby zostać profesorem bębniarstwa:
1. kupić sobie djembe
2. poszperać w internecie na temat techniki gry
3. posłuchać trochę cudzej gry
4. zawierzyć własnemu wyczuciu i inwencji twórczej i hałasować co niedziela, ile wlezie :-) (a czasem i w domu, ale cichutko)

14:13, justyna.ada , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
W turkusie

Ponieważ mimo wszystko przyjmuję jako aksjomat, że jest wiosna... to powstaje w turkusowym kolorze garsonka z tasiemki bawełnianej dla MCT: spódniczka z falbaną jak widać (nie zakończona, bo zobaczę ile mi zostanie włóczki, i może wydłużę falbanę) i sweterek, też z falbankami przy rękawach i na dole. Spódniczka będzie od razu z tunelem na gumkę :-)

turkusowy

sobota, 22 marca 2008
.
"Uświęcająca siła tej nocy oddala zbrodnie, z przewin obmywa,
przywraca niewinność upadłym, a radość smutnym;
rozprasza nienawiść, usposabia do zgody, i ugina potęgi."

Cisza

Smutno troszkę, bo Młoda (która wczoraj stała i słuchała pasji jak wmurowana) złapała skądś wirusa. Smutno, że nie pokażę jej w tym roku święconego ognia, nie zobaczy, jak w ciemności od świecy do świecy rozrasta się plama światła, nie zasłucha się w gregoriańskie zawijasy Exsultetu, nie zatka uszu na wrzask dzwonków i dzwonów, nie zapyta "a co to są rydwany?" albo coś w tym stylu :-), nie usłyszy jak z góry, z chóru, wybuchnie 'alleluja"... chociaż nie zrozumie jeszcze, że bez tej nocy to w ogóle wszystko jest daremne.

 

(a to jeden z naszych mazurków, bazie, słońce, kwiatki, trawka, takie tam :-)

mazurek

piątek, 21 marca 2008
"Ciemną doliną..."

Opis w GG Przyjaciela: "Choćbym zszedł w ciemną dolinę śmierci, zła się nie ulęknę..." (ps. 23)

***

Pogoda pod psem. Dzień zaczęty niezbyt przyjemnie, niepotrzebne słowa. Cisza w pracy. Przejmująca dreszczem muzyka w słuchawkach, na Dwójce, milczący telefon na biurku.
W opakowaniu śledzików w sosie - głównie sos ;-)
Niemożność odkręcenia niepotrzebnych słów. Taki dzień...

Za dużo rzeczy do zrobienia, pewnie nie zdążę...

***

Wczorajsza "ciemnica" wielkoczwartkowa - tylko wnęka w bocznej nawie, dywan, podwyższenie, przy nim świece i wazon z gałązkami, a na nim tylko taka byle jaka drewniana szafeczka, jakby z jakiegoś schowka, tabernakulum ubogich. I żadnego odgrodzenia, balustradki, totalna bezpośredniość, do lekkiego zażenowania.

"...Kto Cię skosztuje, śmierci się nie boi,
 Choć nad nim stoi..."
/P. Bębenek/

czwartek, 20 marca 2008
Nurki targowe, czyli łowcy długopisów

Stoimy z P. na targach pracy, łowiąc potencjalnych kandydatów - absolwentów.

Nurki targowe musiały chyba już istnieć w czasach wieszcza Mickiewicza, gdyż charakterystykę podał bardzo trafną: "wzrok dziki, suknia plugawa".

Babcia nr 1: a państwo to dajecie pracę?... a nie, ja nie dla siebie... dla wnuczki...

Babcia nr 2: przechodzi bez słowa chwytając garść długopisów.

Babcia nr 3: dostrzegłszy naczynie z dwoma ostatnimi cukierkami, rozgląda się wokół konspiracyjnie, po czym łapie cukierki i ucieka.

Babcia nr 4: państwo myślicie, że ja te długopisy gdzieś pakuję w torbę, upycham pod łóżko, i bardzo się z tego cieszę? nieprawda, one idą dalej w świat, państwa nazwa jest wszędzie widziana! A wiecie państwo, że Urząd Pracy ma identyczne długopisy jak wasze?? (odchodzi pozostawiając nas z wyjątkowo żywą wizją babci 4 upychającej pod łóżkiem pełne siaty gadżetów reklamowych)

Typek 1: (z uśmiechem) to ja jeszcze jeden.. dla żony...

Typek 2 (wzrok wyjątkowo dziki): bez słowa zbliża się patrząc mi prosto w oczy, bierze długopis i odchodzi, dziękuję niebiosom, że mnie nim nie zaatakował.

Babcia nr 2 (reaktywacja): to ja jeszcze jeden długopisik...

Zawsze się zastanawiam, CO oni potem z nimi robią.
Zastanawiam się również, czy po targach babcie nie odnotowały niestrawności, gdyż na sąsiednim stoisku rozdawano lizaki...

Epilog: wracamy taksówką do biura. Taksówkarz podaje mi kwitek do podpisu, wraz z długopisem, identycznym jak nasz firmowy, tyle że napis na nim głosi "Durex". Jesteśmy więc w doborowym towarzystwie...

wtorek, 18 marca 2008
Invitation!

He he he... przyszło do mnie zaproszenie z http://www.ravelry.com, nawet długo nie czekałam. I bardzo dobrze. Teraz wytrę ładnie nóżki na wycieraczce i idę się uprzejmie przywitać i rozejrzeć.

lis

Aha, no i jestem pod odkrywczym nickiem justyna :-)

(a czemu lis? ponieważ a. rozgląda się, i b. to moje ulubione zwierzątko)

Bieżnia za darmo

Przeprowadzamy się w biurze. Z jednego piętra rozprzestrzeniamy się na dwa. I bardzo dobrze. Ale żeby teraz wszyscy mieli dobrze i tak, jak chcą, to wiadomo - jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.

No ja wszystko rozumiem, ale rozdzielanie szefa od jego pracowników, żeby mieli do siebie dalej, i mogli spędzać cenny czas biegając jak koty z pęcherzem  z piętra na piętro, i żeby było im trudniej cokolwiek razem ustalać - to dla mnie jest tylko jedno wytłumaczenie: gimnastyka.

W przeciwnym razie pracownik musiałby wydawać swe ciężko zarobione pieniądze na kluby fitness, i zasuwać na taśmie i stepperze w miejscu, jak idiota. A tak pobiega dla zdrowia, spali kalorie...

Morał, wiadomo: jak się polepszy...

 
1 , 2