O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
środa, 30 marca 2011
Żółtawo

Taka oto bardzo prosta i niekłopotliwa żółta chusta mi się ulęgła :-) Kolorem przypomina sok pomarańczowy...

chusta


chusta


Jest chłodna i lejąca (mieszanka bawełny) w sam raz na wiosnę.

Jeszcze nie ma swojego domu :-)

wtorek, 29 marca 2011
W błękitach będzie

Że niby wiosenne niebo, itd :)) Trochę zmiętoszone to niebo, oczywiście po zimie... I z chmurami w różnych odcieniach.


niebieskie

Wzór zaczerpnięty ze znanego szerszej publiczności modelu Swallowtail - ale chyba nie będzie dokładnie wg wzoru, tylko gdy znudzą mi się te dziurki, wymodzę jakieś inne :)

A żółtej chusty nie mam kiedy opstrykać za jasnego dnia :(

poniedziałek, 28 marca 2011
Kot nostalgiczny

wygląda tak:


kot

A w ogóle to kot sobie nagrabił, w jakiś niepojęty sposób dostał się na samą szafę i zrzucił cośtam z niej, co pękło i się zepsuło :( A to drań... niech teraz zwraca za szkodę :/

Żółta chusta już zblokowana, pokażę wkrótce, a na druty wrzuciłam zestaw niebieskawych moherków, mam nadzieję że się spodoba Miłej Koleżance...

niedziela, 27 marca 2011
Się robi, się nie obija

Maskująca tunika dawno już się kisi w obecnej postaci, ale jakoś nie zebrałam się, żeby dorobić jej rękawki (krótkie będą, bo tylko tyle włóczki zostało). Niby żadna to robota, ale jakoś próbuję zaklinać wiosnę czymś innym :-)

Aha, włóczka jest ta sama na przestrzeni tuniki - nie wiem czemu tak na zdjęciu dziwnie wyszło.

Prościej się już chyba nie dało, ale przy tym zagęszczeniu kolorów chyba nie było sensu niczego wymyślać:


tunika

tunika


tunika

W międzyczasie zrobiona jest już szydełkowa chusta "pomarańczowy sok w oszronionej szklance" ale pokażę po naciągnięciu, bez tego wygląda flakowato, po zblokowaniu zaś sądzę, że będzie znacznie lepiej. A komunistyczny żakiet dla MCT liczy sobie na razie plecy i fronty, czeka na rękawy (w tej fazie wygląda mało atrakcyjnie) Postanowiłam jak najszybciej powykańczać zaczęte robótki, żeby móc zacząć następne :-) [łazi mi po głowie chusta na prezent dla Miłej Koleżanki, może coś dla teściowej... zawsze chwali moje dzianiny a nic z tego nie ma :-)]

A tutaj Kot Łazienkowy - Terminator, z jednym okiem niebieskim, drugim czerwonym...


kot

poniedziałek, 21 marca 2011
Rigoletto czyli na pół

plakat

Byłam wczoraj na tym, i było piękne... I nie chodzi mi o przepych dekoracji, a zresztą ja nie przepadam za bardzo tradycjonalistycznym podejściem do przedstawień dramatycznych.

Wykonanie głównych ról przekroiło mnie na pół.
Jak pisałam, Joannę Woś uwielbiam... Nie tylko dlatego że ma piękny głos, bez zbędnych manier, że świetną technikę, bo to ma też wiele innych śpiewaczek. To jest bezpośredni transfer emocji, prosto od śpiewaczki do mózgu słuchacza. Za pomocą śpiewu opowiada historię tego, co w duszy, i ja te emocje odczuwam.
I tak samo tytułowy Rigoletto, znakomity Andrzej Dobber. Historia o poniżeniu, złości, rozpaczy, przekonująca w sposób natychmiastowy i dożylny.

Tak że jeszcze trochę i bym się rozkleiła, a to nie jest łatwe :))

Tagi: opera
16:19, justyna.ada , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 marca 2011
Myślę sobie

Myślę intensywnie Co Dalej Ze Sobą Zrobić. Niedługo zostanę myśliwym...

Być może będzie trzeba podejść do rzeczy wielotorowo, żeby zarówno była w życiu frajda i sens, jak też i codzienna mamona w wystarczającej ilości... :/

A dlatego nie ma dziś żadnych obrazków, że niczego nie skończyłam jeszcze, ale jak tylko skończę, to oczywiście opstrykam.

Pójdę dalej myśleć do opery - może w trakcie "Rigoletta" mi coś ciekawego przyjdzie do łba.

czwartek, 17 marca 2011
Wykrywalność :)

Dzwoni mi komórka. Obcy męski głos: czy to pani takaataka?
- No ja. - Dzwonię z komendy rejonowej policji Warszawa...
Mnie w tym momencie wszystkie naczynia krwionośne się nagle skurczyły, ranyboskie...

- Znaleźliśmy pani skradziony telefon prywatny.

No i rzeczywiście mam z powrotem swój telefonik :-) złodziej sprzedał go komuśtam na Wolumenie a dzielni detektywi namierzyli po numerze IMEI nowego właściciela :P Figlarny pan policjant najpierw bardzo mnie przepraszał że tak długo na niego czekałam, ale to wszystko przez naczelnika, i potem na śmierć o mnie zapomniał (wrrrrr); skomentował moje zdjęcie w dowodzie: to pani? z takimi krótkimi włosami? a potem odpalił telefon i z szerokim uśmiechem spytał: pani miała taką tapetę? (no nieee, cycatych panienek jako tapety nie używam :)

Tapetę zmieniłam - ale nalepki z pająkiem przyklejonej z drugiej strony się na razie nie pozbyłam. Śliska obudowa lepiej się będzie trzymać w dłoni :-)

Nie kupujcie na Wolumenie, rodacy, przecież każdy wie, że tam kradziony towar...

środa, 16 marca 2011
Stopień zakocenia rośnie

Sąsiadka bowiem ma dwa koty, a ten drugi jest cały czarny, nie pamiętam jak ma na imię, ale MCT oświadczyła "powinien nazywać się Behemot" (chociaż raczej nie ma prawa wiedzieć kto to był Behemot). I ten drugi nie jest tak towarzyski jak Kajtek, i zwykle ucieka po korytarzu.

Do wczoraj, bo wczoraj przylazł do nas, i też zwiedził całe mieszkanie (czaił się i prężył jakby na polowaniu), a potem zadekował się pod ławą robótkową, na kłębki zresztą nie zwracając uwagi. Miejscówkę pod stołem też zaliczył (niestety kocie oczy w świetle flesza wyglądają jak żarówki):

behemot

A kiedy go na noc wyprosiłam z domu, żeby sąsiadka się nie martwiła, to powyrzucał ziemię ze stojących na korytarzu skrzynek :P

Na razie Junior nie wykazuje uczulenia, ale też z kotami się nie obściskuje, a sierści w domu na razie pewnie niewiele. Zresztą te kocury mało przytulne... Ja chcę kooooootaaaaaa!

wtorek, 15 marca 2011
Biało się dzieje

Na razie udziergał się tył komunistycznego wdzianka - do tego ma być front zapięty jakoś fikuśnie i rękawy 3/4.
I jak już był kawał zrobiony, to Młoda jęknęła "ale ja myślałam że to będzie pelerynkaaaaa, bo przecież tam do tych sukienek to były do kompletu pelerynki..." (reklama dźwignią handlu i kształtownikiem świadomości małych dziewczynek)

(fotka była przed blokowaniem, teraz wygląda to lepiej :))

komunijne

I weź człowieku... Ja też pamiętam że w swoim czasie żałowałam że nie mam pelerynki jak moje koleżanki, i nie miałam również długich włosów, ani nawet półdługich, tylko obcięte "na chłopaka". Nawiasem, czy w pelerynce, czy w sweterku, wyglądałabym tak samo jak pół [...] zza krzaka.

A MCT ma przynajmniej długaśne włosy, więc niech nie marudzi... Będzie jej pasowało do kiecki (wszystkie dziewczynki w grupie mają zamówione takie same sukienki u jednej krawcowej, i bardzo dobrze, i te sukienki są proste ale eleganckie), a w pelerynce wyglądałaby jak Brunhilda strasząca na zamku, albo jak dzidzia do chrztu. :-))))

poniedziałek, 14 marca 2011
Kot prawie udomowiony

Kajtek prawie udomowiony wślizguje się do naszego mieszkania, ilekroć sąsiadka wypuści go na korytarz żeby sobie pobiegał, a my akurat otworzymy drzwi. Niestety, nie jest zbyt przytulaśny i często pokazuje pazury :( a ja bardzo lubię terapię puszystym kotkiem... :-) Eksploruje całe mieszkanie, a ostatnio upatrzył sobie miejscówkę na krześle wsuniętym pod stół, i tam sobie w spokoju zasypia ;)

kot

I nawet nie interesuje się szczególnie moimi kłębkami, co mnie cieszy, bo trochę tego leży na widoku.

 
1 , 2