O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
wtorek, 22 marca 2016
Dom, w którym straszy... grzybnia

Nie jest dobrze publicznie chwalić się tym, co mamy cennego w mieszkaniu, co sobie właśnie kupiliśmy, a co może interesować potencjalnego złodzieja. Ale to i tak mnie nie dotyczy, bo nie posiadam w mieszkaniu szczególnie cennych przedmiotów, chyba, że o wartości sentymentalnej. Niemniej jednak nie uzewnętrzniam tego, po co ma sobie otoczenie ze mnie dworować...

Ponadto, jeśli chodzi o mieszkanie, to staram się nie dopuścić, żeby się w nim rozmaite paskudztwa zalęgały. Takie, jak mole, pleśnie (poza serem pleśniowym), i inne naloty. Z kurzem bywa różnie, ale i tu staram się, żeby chałupa nie straszyła.

Ale mimo to, na przestrzeni lat uszło mojej uwadze, że podstępnie i po cichu, w moim domu rozprzestrzenia się grzybnia. Gdzieś pod powierzchnią dywanów, pełznąc rurami, po plecach szaf, kryjąc się za kablem od internetu. Plecha zapuszcza swoje "korzonki" w wiklinowych koszykach, pokrywa szczelnym kożuchem wszystkie półki w szafach, a przy każdym otwarciu drzwi sypie znienacka deszczem zarodników.

Postanowiłam dzielnie stawić czoło grzybni przy pomocy saperki i Excela. Po kilku dniach walki poszufladkowałam ją, powciskałam do przegródek "nazwa", "skład", "waga", "kolor", itp. Część komórek tabeli oznaczyłam komentarzem "do zbycia". U dołu tabeli jest suma.

Jest tego około 60 kilogramów.
No więc ten tego... Gdyby mnie ktoś ukarał dożywotnim aresztem domowym, to może byłaby szansa to zwalczyć. A tak, to nie wiem.

piątek, 18 marca 2016
Precz z białością :)

Żeby odpędzić bielmo, zakrywające oczy :) rzucam się na kolory. Nie wymaga to specjalnego wysiłku, bo kolor zawsze lubiłam (wbrew tendencjom modowym obecnym na ulicach i w sklepach, gdzie piękne jest to, co szare, czarne, i takie same jak u wszystkich...)

Świeżo wykończona małoletnia sukieneczka żakardowa...

sukieneczka na drutach

Bardzo przyjemnie się robiła. Niedługo powstanie podobna, ale z bawełną i dorosła :)

Natomiast nie wiem, co mnie podkusiło (wiem - za dużo oglądactwa tego, co inne dłubią...), żeby złapać się za cieniznę skarpecianej grubości i druciki 3mm i dziubać sweterek dla siebie samej. Ze wzorem azurowym, ale tylko na plecach. Nie szkodzi, i tak mi to zajmie wieki, bo cienizna, jeśli nie jest w przekroju okrągła (a nie każda jest), to się jakoś wolniej przerabia. 

Jeszcze na uwiecznienie czeka zaczęta na Szarotkach chusta, bardzo kolorowa. Na Szarotkach dzierga się szybciej niż samotnie w domu. Dlatego trzeba uprawiać szarotkowanie jak najczęściej, ot co.