O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
sobota, 31 maja 2008
Lis

Tytułem wprowadzenia: lis to moje ulubione zwierzę, które traktuję bardzo emocjonalnie; różne ksywki związane z tym zwierzęciem funkcjonują w mojej rodzinie :-) (jeśli ktoś dostaje ode mnie e-maile, to też to zauważa...)

Wybrałam się z MCT na cudowny film Mój przyjaciel lis. I nie mam pojęcia, czemu na najlepszych filmach sale kinowe świecą pustkami, to nie pierwszy raz, kiedy siedzę w kinie prawie całkiem sama na świetnym pokazie.

To francuski film-obraz, zapierające dech krajobrazy, i przepiękna, wzruszająca historia, z pewnością nie przypadkowo przywodząca na myśl Małego Księcia i jego lisa. Jest odrobinkę smutny miejscami, bo tak bywa w życiu, ale głównie wywołuje pozytywne wzruszenia. I jest taki... niedopowiedziany. Żadnego "kawę na ławę". Cudowny, prosty, i mimo swej magiczności, bardzo prawdziwy. Pięć gwiazdek na pięć możliwych.

***

Przy okazji, niejako równolegle: Junior jednocześnie zaliczał dyżurny hicior, czyli Indianę Jonesa. Z całym szacunkiem dla poprzednich wcieleń tego bohatera, które bardzo lubiłam oglądać, i młody też z zainteresowaniem śledził w telewizji.
Pytam go po seansie o wrażenia. "Hm, no wiesz mamo. trochę dziwny ten Indiana...[tu wytnę element sprzedający puentę, dla tych co sie wybierają]... Wszystkie te filmy są według takiego samego schematu: szukają czegoś niezwykłego, potem to się znajduje, a na koniec wszystko się zawala."
/czyli znów napsuli mnóstwo dekoracji ;-)/

Co jest bardziej wkurzające...

a. krótka spódniczka w gumkę, z za luźną gumką, której położenie na biodrach trzeba kontrolować, żeby nie znalazła się nagle w okolicy kolan,

czy

b. zjeżdżające rajstopy, teoretycznie we właściwym rozmiarze, które przez cały służbowy dzień ZNAJDUJĄ się w okolicy kolan? 

To ja powiem: obie te rzeczy naraz.  

*****

A do tekstylnych rozważań, dodam, że rozważam właśnie, co włożyć na Wielką Firmową Galę, taką "ę, ą". Gala jest zasadniczo dla naszych Najważniejszych Klientów, no ale drużynowi i zastępowi z firmy też mają się pojawić. W tym celu otrzymaliśmy prikaz przyodziania się bez zbędnych błyskotek, tak mniej więcej jak na wizytę na szczeblu prezydenckim :-) Oraz nie pokazywania golizny.
Buuuuuu... nie mogę pokazać golizny.... ;-)

środa, 28 maja 2008
Dłubię wiosennie

Żółta bawełna została praktycznie przerobiona, do kompletu z kamizelką powstała taka oto spódniczka:

żółta spódniczka

(nie wiem, czemu - bardzo lubię żółty kolor w obrębie mieszkania, podobają mi się żółte kwiaty i żółte włóczki :-) ale nie wytrzymuję w ubraniach tego koloru. Na szczęście MCT nie ma takich oporów i żółty nosi bez problemu; co innego na przykład brązowy, ten jest na indeksie). A spódniczka na modelce wygląda tak (oj, chyba przyda się podszewka):

zółta 1

A na dowód, że stash-busting trwa w dalszym ciągu (robię miejsce dla upchnięcia ostatnich zakupów... psssst)wymyśliłam poncho, również dla MCT, bo mała ilość tej włóczki. Koloru zdjęcie nie oddaje, bo jest to kolor intensywnie trawiasty, świetny w swojej jaskrawości :-) To dopiero początek, przełożę je na dłuższy drut (to typowy bezmózgowy projekt, dodaje się oczka w dwóch miejscach, a poza tym wzór obojętny; u mnie będą kolorowe pasy).

zielone poncho

poniedziałek, 26 maja 2008
Zakwasy

Była pogoda w sam raz, ciepło, ale nie za gorąco, i przepiękne wrocławskie starocie budowlane :-) (a ślubny i tak najbardziej się ekscytuje Halą Stulecia).

I takie też mordki nam się szczerzyły do aparatu....

wielbłąd

i krasnoludki kryją się w zakamarkach Starówki, w różnych trudno dostępnych miejscach....

krasnal

A kto mi powie, co to jest?

odplyw

Odpływ wody, prawda? A gdzie to Junior znalazł? dla ułatwienia powiem: nie, nie w wannie ani pod natryskami. W tym...

skoda

W podłodze tego ślicznego nowoczesnego tramwaju marki Skoda, przewidziano też napuszczanie wody na kąpiel - ale buuuuuu, nie ma korka, żeby zatkać!

A po zaordynowanej marszrucie, do tej pory ledwo się ruszam, nawet sprzęgło wciskam z trudnością.

Ale przynajmniej wiem, ile maksymalnie wyciąga nasz wehikuł na autostradzie. I nawet udało mi się podziergać, czego efekty w stosownym czasie ukażę.

/a w "top 1000" czytanych blogów na Szacownym Serwerze, podskoczyłam na miejsce 485, z czego szczerze się cieszę/ 

środa, 21 maja 2008
Czy ktoś mieszka we Wrocławiu?

Tuż przed tak zwanym długim weekendem, trzeba pozamykać i powypychać sprawy służbowe, dokończyć aukcje na alle... eee, nic nie mówiłam, i obowiązki blogowe (jedziemy do Wrocławia - czy któraś ze współuzależnionych przypadkiem nie mieszka w tym pięknym mieście i nie chce się spotkać?? :-)
W związku z tym należy grzecznie przedstawić oczom publiki ostatnie produkty: bluzka z mięsistej bawełny w kolorze kremowym...

kremowa

i wprawdzie wcześniej, ale jednak osobiście zrobiony topik z bawełnianej tasiemki (z tyłu ma gołe plecy, i jest w tym jaśniejszym, morelowym kolorze :-) i nie chodzę w nim, bo nie mam takich warunków jak manekin ;-) a topik chyba udany, może ktoś chce? :-)

gołe plecy

poniedziałek, 19 maja 2008
A ty śpij...

To takie dwie moje ukochane kołysanki, takie zamiast pieszczot, listów miłosnych :-)

Tu jest jedna,  ta z <a href="http://pl.youtube.com/watch?v=_SAE_NaLRKQ">Jesus Christ Superstar</a>  teledysk nie tak istotny, jak tekst i melodia:

Try not to get worried, try not to turn on to
problems that upset you, oh, don't you know
Everything's alright, yes, everything's fine,
and we want you to sleep well tonight,
let the world turn without you tonight.
If you try, we'll get by, oh forget all about us tonight.

Sleep and I shall soothe you, calm you and anoint you,
myrrh for your hot forehead, oh, then you feel
Everything's alright, yes, everything's fine,
and it's cool and the ointment's sweet,
for the fire in your head and feet.
Close your eyes, close your eyes and relax,
think of nothing tonight...

********

A tu druga, też starożytna :-) z tekstem Agnieszki Osieckiej:

Dookoła noc się stała,
księżyc się rozgościł,
jeszcze ci nie powiedziałam
wszystkich słów miłości.
Jeszcze z tobą nie zdążyłam
na najdalsze gwiazdy,
jeszcze ci nie wymyśliłam
najpiękniejszej nazwy.

Ale teraz z moich ramion
zrobię ci kołyskę,
niech cię, miły, nie poranią
leśne trawy niskie.
A ty śpij, a ty śpij,
zanurz się w noc ciemną,
a ty śnij, a ty śnij,
śnij, że jesteś ze mną.

Jeszcze cię nie porównałam,
jak porównać trzeba,
jeszcze ci nie przychyliłam
ziemi ani nieba.
Jeszcze z tobą nie obiegłam
wszystkich mórz i jezior,
jeszcze ci nie uwierzyłam,
tak, jak ludzie wierzą.

Ale teraz z moich ramion
zrobię ci kołyskę,
niech cię, miły, nie poranią
leśne trawy niskie.
A ty śpij, a ty śpij,
zanurz się w noc ciemną,
a ty śnij, a ty śnij,
śnij, że jesteś ze mną.

niedziela, 18 maja 2008
Utylizacja zapasów

Wdzięczne angielskie słowo "Stash-buster" to nie Staś z biustem, ani nie Staś-pogromca :-) tylko na przykład, hmmm... Pogromca Zapasów? Albo może - Utylizacja? Innymi słowy za pomocą drutów lub szydełka czyścimy półki z zalegających kłębków, robiąc miejsce na... następne (pssst!)

Trochę mi dziś lepiej na ciele, na tyle, że można było pstryknąć fotki kamizelce dla Młodej i bawełnianej bluzce, obie rzeczy jeszcze nie skończone (kamizelka bez plis wykończenia, a bluzka bez rękawów i dekoltu, to na środku to spinacz w charakterze uchwytu na oczko)

kamizelka-wip

bialy top-wip

A Junior specjalnie na mój użytek określił rozwinięcie skrótu WWW jako Wielka Wyprzedaż Włóczek.
Jeśli ktoś takową gdzieś zauważy - bardzo proszę o wiadomość :-))

sobota, 17 maja 2008

Krótko, bo nie jestem w formie.
Wg okulisty oczywiście suche oczy należy namaczać, co też uczynimy. Może ewentualnie przydadzą się ciut mocniejsze okulary, ale to jest różnica 0,25 dioptrii więc pikuś. A głowę niech obejrzy neurolog.

Namaczam suche oczy (przed monitorem LCD :-) natomiast na tę cholerną migrenę to chyba zamówię zaklinacza albo szamana bo inaczej się wścieknę...

Udaję więc, że wszystko OK i dalej sobie dziergam, żeby potem mieć więcej fotek na raz :-) Boję się tylko poniedziałku i kolejnego dnia przed komputerem.

piątek, 16 maja 2008
Coś jest nie tak

Bolą oczy w dzień, w nocy łzawią. Monitor przyciemniony do granic. Tłumaczenie sprzedałam koledze, bo i tak te 8 godzin w pracy przy komputerze to za dużo. I tak nic nie widzę (chwalę sobie bezwzrokowe pisanie)
Poza tym co najbardziej wkurzające, 24h na dobę napierwiastkowuje mnie głowa, chyba że śpię.

Zrobię fotki robótkowe, kiedy już będę w stanie podejść do komputera bez bólu (na razie robię prawo-lewo z zamkniętymi oczami ;-)
Jutro okulista.

wtorek, 13 maja 2008
Rogato mi

Podejrzewam że to znów rogata rogówka. Albo śpię z otwartymi oczami?? Budzi mnie w nocy ból oczu jakby ktoś wbił mi dwa paluchy, wygląda to jak mikro-erozja rogówki, albo się nie znam, hece z pękającą rogówką przerabiałam wprawdzie dawno temu, ale cóż szkodzi. A potem widzi się nieostro i w ogóle oczy bolą. Na szczęście drogę do łazienki po krople pokonuję spokojnie z zamkniętymi oczami.

Niby noszę słabiutkie okulary... Może za dużo tego ślęczenia przed ekranem. Może za sucho.
Nic to, może okulista się wypowie, dość tych zarywanych nocy, jest tyle przyjemniejszych sposobów na zarwanie nocy, niż leżenie i czekanie aż się oczy uspokoją :-)

No bo jak mam, do licha, dziergać?

 
1 , 2