O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
poniedziałek, 28 czerwca 2010

Kamizelka jeszcze nie skończona zaczyna wyglądać tak:


kamizelka

Brakuje plisy zapięcia i plisy u dołu. Wyobrażam sobie ją wzorem w takie niby to płatki kwiatowe...
Robię wszystko w jednym kawałku, bardzo mi z tym wygodnie!

niedziela, 27 czerwca 2010

Nie było źle chyba... znaczy mam na myśli koncert. Zobaczę nagranie, to sie dowiem jak było naprawdę :-P

Na okoliczność wyjątkowego niedzielnego porannego lenistwa podkręciłam nieco kamizelkę szydełkową i sweterek, jeszcze zdjęć brakuje, ale to nadrobię.

Wszystko i tak w pośpiechu, jutro Junior wybywa na obóz, więc pobudka wczesna. Ziew.Dobranoc.

piątek, 25 czerwca 2010
Nie ma mnie jakby trochę

To znaczy, w sensie rękodzielniczym. Bardzo mało siedzę, i bardzo mało dziergam. Kiedy nie pracuję (a praca w ostatnich miesiącach rozczarowuje i demotywuje do reszty), czytam. Nuty znaczy. Albo grzebię w necie poszukując informacji całkiem nie dziewiarskich.

Albo przygotowuję coś na warsztaty letnie z chórem. Albo mam próby, i wtedy stoję i macham rękami. Staram się w krótkim czasie uzyskać efekt dość karkołomny, bo grupa razem śpiewa od niedawna, mimo ogólnego doświadczenia. Trochę się boję niedzieli. Nogi bolą. Spać się chce, bo doba nie chce się rozciągnąć.

Całe szczęście że lubię ten dżob... inaczej bym zwariowała. Ale na razie mi za to niestety nie płacą, i szybko się na to nie zanosi...

Ale 3 lipca zbliża się również :-) więc przynajmniej kamizelkę dla MCT muszę skończyć, żeby coś było... Córa oświadczyła mi ostatnio: Wiesz mamo, musimy wybrać się niedługo do sklepu, dokupić parę jakichś ładnych bluzek, bo te co mam, nie nadają się na wyjazd, są takie byle jakie, a ja chcę ładnie wyglądać.

Dodam, że wyjazd jest do głuchego lasu.
Ale za to będą tam prawie same dziewczynki, więc nie trzeba komentarza... :-]

sobota, 19 czerwca 2010
Starość nie radość...

- młodość nie trzeźwość, jak mówi porzekadło :-))

Życzę sobie samej, żebym z wdziękiem akceptując upływ czasu (zwłaszcza dotyczący cielesnej powłoki) nigdy się nie zestarzała! howgh.

piątek, 18 czerwca 2010
Raport z frontu

Niniejszym zdaję sprawę ze stanu zaawansowania prac dotyczących zamówienia numer ... z dnia 02/06/2010.

Otóż pozaczynałam cztery rzeczy, i wygląda to na dziś tak:

zamowienie

Na zdjęciu zaczęte: poncho, kamizelka ze spódnicą do kompletu, i sweterek (na drutach z żyłką). Wolniutko idzie, bo sporo czasu pochłaniają mi próby i inne takie, a dziś dla odmiany wzięłam dzień urlopu i może uda mi się zrobić kilka oczek, bo przez cały dzień nawet raz nie posadziłam tyłka w moim foelu robótkowym, tyle spraw trzeba było załatwić (jak to na urlopie...)

zamowienie

A tu ogłoszenie już wspomniane...


plakat

22:23, justyna.ada
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 czerwca 2010
Ach ci artyści...

Kiedyś zdarzało mi się często-gęsto gadać przez sen. I pewnego razu, dziewczęciem młodem będąc, wygłosiłam przez sen z wielkim przekonaniem sentencję:

"Ach ci artyści, nie ma z nich żadnego pożytku!"

W kwestii artystycznych uzdolnień rodzinnych - jednak artysty plastyka to nie będzie z tego mojego syna. Z przedmiotu dodatkowego pt. zajęcia plastyczne z elementami wzornictwa - słabiutko przędzie, no bo przecież trzeba przygotowywać jakieś prace na zaliczenie - i w następnym roku szkolnym postanowił wybrać...

...chór :-))))))

Właśnie umieram ze śmiechu usiłując sobie to wyobrazić... chyba ze względu na długość i kolor włosów to mogą obsadzić go w jasełkach w roli aniołka (a ze względu na niski głos to raczej w roli diabła bądź Heroda... :-)
Biorąc pod uwagę zainteresowania, to raczej urządzają go takie chórki jak wczoraj Metallica na Bemowie :-))) no ale zobaczymy. Nie wiem co się śpiewa obecnie w chórach gimnazjalnych... Yyyyy, znaczy jedną rzecz znam - hymn szkoły. Widziałam nuty na stronie internetowej szkoły. Niestety...

Za to MCT z zapałem tańczy i ćwiczy wygibasy, niestety jednak, kiedy ja coś usiłuję przećwiczyć, słyszę na przykład: "Oj mamo, bo ty cały wieczór ćwierkasz i nie słyszysz co ja do ciebie mówię!"

Pozdrawiam ćwierkająco z domu wariatów :)

środa, 16 czerwca 2010
Kilo zieleniny w dobre ręce

Mam na zbyciu kilogram włóczki. Nie jest to mój kolor, i nie zrobię z niego nic dla siebie, bo nijak sie w nim nie widzę.

Włóczka jest akrylowa, chyba włoska, jest jej równo 20 motków x 50g. Kolor ma zielony - taka intensywna zieleń leśna. W paletach kolorów html najbardziej wygląda to jak "green" lub "forestgreen". (zdjęcia są dziwne, bo musiałam troszkę przerobić kolor...)

wloczka

zielona wloczka

Oddam za powiedzmy symboliczne 15 zł plus koszt ewentualnej przesyłki :-)

Aha - jakby ktoś chciał, to adres mailowy jest gdzieś tu z boku!

wtorek, 15 czerwca 2010
Plakat nr 1

plakat

 

11:32, justyna.ada , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 czerwca 2010
Obrazków cz. 2

Łażąc sobie ulicami Berlina, trafiliśmy na uliczny pokaz tańca brzucha. Nie wiem dokładnie, jak sie taki styl nazywa, bom żaden ekspert, ale bardzo podobało mi sie zmiksowanie elementów melodyki arabskiej (na ucho) z nowoczesnymi brzmieniami. Dwie młode kobitki położyły na ulicy dywan, postawiły sprzęt grający, obok wózek dziecięcy, i rozpoczęły show :-) Były znakomicie zsynchronizowane, i układ taneczny też niżej podpisanemu laikowi sie podobał. Ale rozłożyła mnie na łopatki córeczka jednej z nich, nie mająca więcej chyba niż trzy latka, miała bowiem własny dywanik, i niesamowicie imitowała ich ruchy... Widać było, że wyczucie do wygibasów wyssała z mlekiem matki :-)

Fotki nędzne, bo trudno uchwycić taniec :(

taniec brzucha


A tu poniżej jeden z widoczków z katedralnej wieży:

serce

21:56, justyna.ada
Link Komentarze (1) »
niedziela, 13 czerwca 2010
Ogłoszenia i takie tam

Po pierwsze, nie dałam rady dotrzeć na warszawski dzień ekshibicjonizmu włóczkowego, niestety, za dużo rzeczy się dzieje, i nie bardzo mogłam zorganizować sobie - a właściwie swojej rodzinie - ten dzień. Już bez przegięć... :( MCT z grupą nagrywały płytę, więc niech się dziecko tym razem wykaże...

Mamusia dziecka wykaże się później, po drugie bowiem, zapraszam na dwa koncerty. Plakatów na razie nie wkleiłam, i tak nie mam chwilowo miejsca na obrazki na serwerze.

20 czerwca, o godz. 19.30, ul. Ateńska 11, Wwa, [Kościół Miłosierdzia] - pierwszy koncert z cyklu organizowanego przez Federację Caecilianum, na rzecz powodzian. Vesperae Dominicales Mielczewskiego, tym razem z zespołem instrumentalnym. Można przyjść usłyszeć jak piszczę, twarzą do publiczności.

27 czerwca, godz. 16.40, ul. Freta 10, Wwa, [Dominikanie na Nowym Mieście] - drugi koncert z tegoż cyklu. Muzyka polskiego baroku, przede wszystkim Gorczycki, tym razem a cappella. Można przyjść zobaczyć, jak się wiję w konwulsjach plecami do publiczności :-)

Co będzie dalej, to się zobaczy, bo dalej to są wakacje (dla tych, którzy z nich korzystają), a potem survivalowy obóz chóralny...

17:15, justyna.ada , Muzyka
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2