O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
niedziela, 30 czerwca 2013
Ślimaki i tło

W ramach grillowych imienin u znajomych na działce, wybraliśmy się na krótki spacer po okolicy, zmierzamy tam, gdzie zawsze były koniki czyli stajnia, jazda konna itd.- i widzimy to (zdjęcia komórką wieczorową porą więc słabe):

ślimaki

A w przybliżeniu - to:

ślimaki

Są to ślimaki afrykańskie, jak się dowiedzieliśmy. Domyślam się, że chyba na stoły smakoszy takich rozkoszy?...

A ja walczę z ciemnotą. Ciemnotą mojego mieszkania. Ekran do wyświetlania slajdów okazał się za mały, więc postarałam się o coś takiego, przy pomocy kija od mopa, prześcieradła, igły z nitką oraz sznurka:

białe tło

białe tło

Przy czym niestety nawet śnieżna białość tła niewiele daje w ciemnicy :/ I tak tło wychodzi  w sposób nierównomierny szarawe na zdjęciach :/ i trzeba walczyć dalej...

 

 

czwartek, 27 czerwca 2013
Nieskończona kiecka ;)

Nie ukończona, po prostu :-) raczej nie będzie się ciągnęła w nieskończoność. Teraz tylko czekam na dokonanie pomiaru, ile to cm ma sobie liczyć spódniczka, tyle zrobię, i już. Oczywiście, kiedy się dodaje oczka, to wszystko przyrasta coraz wolniej... No i przy robocie na okrągło, muszę kręcić całą sukienką, coraz większą :) Ale perspektywa układającej się spódniczki bez szwów jest kusząca.

 sukienka na drutach

A potem to już hulaj dusza...:-) czyli kolejne rzeczy - w sezonie wakacyjnym będzie pewnie mniej śpiewania, z korzyścią dla kłębków.

Mam wielką potrzebę obfotografowania różnych moich udziergów od nowa, jednak problemem jest miejsce. Moje mieszkanie jest dość ciemne :/ (pierwsze piętro, a za oknami fura drzew) i wystarczy światła do mieszkania, ale już do zdjęć gorzej. Plus, nie mam ani kawałka białej ściany. Tylko taką żółtawą. (I w ogóle w całej chacie same meble i graty, zero miejsca do robienia zdjęć :/) Ekran do wyświetlania slajdów może gdzieś znajdę, jako tło...? Albo może gdzieś w terenie zdjęcia robić (szkoda, że mieszkam w mieście...)? Tylko wtedy przydałby mi się albo fotograf, albo modelka, bo się nie sklonuję... Same kłopoty :PPP

piątek, 21 czerwca 2013
Świeżo upleciona na szaro

Z lnu 100% podwójną nitką. Trochę ciężka i lejąca, ale chłodna w dotyku. Już odleciała... Zdjęcia popołudniowe, na szybko.

chusta lniana

chusta lniana

chusta lniana

chusta lniana

Oryginał trochę ciemniejszy niż zdjęcia, klasyczna szarość.

środa, 19 czerwca 2013
Na mokro

Na mokro chusta wygląda tak - w rzeczywistości nie jest czarna, tylko szara, ale tutaj namokła :) Jutro jeśli tylko zdążę, cyknę fotki suche i bardziej z bliska, i w dziennym świetle...

chusta szydełkowa

Jest bardzo prosta, sama siatka plus wykończenie - no ale taka miała być... Chwilowo dosyć cienizny, wracam do kiecki. Na upał w sam raz ;PPPP

I znów namierzyliśmy latającą paskudę w domu :/// czyżby śmierdzidełka nie pomogły? Na ratunek włóczkom, naprzód! Do broni (chemicznej)!

sobota, 15 czerwca 2013
Znów na balkonie

Chusta prawie skończona, kawa wypita, obiadu akurat dziś gotować nie trzeba, zielono naokoło, świeże powietrze... W takich warunkach można pracować :)

len i kawa

Len jest w miseczce,  bo inaczej potrafi się bardzo plątać (jest trochę sztywny i odwija się całymi partiami z kłębka, jeśli się go nie unieruchomi). Chusta jeszcze dostanie wykończenie i już. Poleci sobie. A ja wrócę do wełnianej kiecki i pomyślę o małych ubrankach :)

piątek, 14 czerwca 2013
Mały update robótkowy

Nie wiedziałam do niedawna, czy będę miała siostrzeńca, czy siostrzenicę. Otóż siostrzenicę :)

Hehehehehehehe. Dobrze, że się nie pozbywałam zapasów bejbikowych włóczek. Tu wstawić odgłos drutów klikających z rozmachem oraz moją gębę wyszczerzoną z satysfakcją :-))) No chyba, że się okaże, że siostra nie gustuje w dzierganych ubrankach...

 

Trochę ponuro ale nie tak bardzo :)

Będą i fotki, ale nie dziś - po prostu nie przybyło mi nic takiego, co byłoby sens fotografować :) Wszystko jest w trakcie...

Buszując po empiku wczoraj, natknęłam sie na znaną wielu osobom "Chustkę", opatrzoną etykietką z zachęcającą recenzją itd. I se myślę przy okazji - ile z nas zostaje... człek się stara o to i tamto, biega aż padnie, a kiedy już padnę, to czy zostanie po mnie coś z sensem? Czy coś dobrego będzie sobie dalej pączkowało chociaż mnie nie będzie?

Czasem jak mi źle, to sobie głupkowato myślę: "a zabiorę się na tamten świat i wszyscy pożałujecie" :-P. A przecież chodzi dokładnie o coś odwrotnego. Bywają ludzie, których odejście, oprócz żalu i tęsknoty, zostawia otoczenie z wielką wdzięcznością i nadzieją, że coś co zasiali, urośnie. No to też bym tak chciała.

Ale jeszcze nie zaraz :))

poniedziałek, 10 czerwca 2013
Nie jest źle :)

Na konkursie się obroniliśmy, przywożąc dyplom "w kolorze złotym" i nagrodę specjalną :-)
Byli też lepsi, ale nieliczni :-)))) i tak jest dobrze, konkurencja była duża a kategoria pojemna...:-))

Teraz troszkę odpoczynku, ale nie za dużo, wakacje nie będą oznaczały braku śpiewania. I może pomyślimy znów o nagraniu...?

Tagi: canti muzyka
14:51, justyna.ada , Muzyka
Link Komentarze (2) »
piątek, 07 czerwca 2013
Różności i rudy brąz

Chusta lniana rośnie. Kiecka rośnie (zgubiłam tylko dane jaka ma być długość spódnicy :-), trzeba będzie znów mierzyć). Ale na zdjęcia przyjdzie czas.

Jutro konkurs, a mi sopran pierwszy na anginę zachorzał :/ Nie sklonuję się do dwugłosu, bo obsada pojedyncza jest :/ Można tylko liczyć na powstanie z łoża boleści do jutra, na chwilę choćby.

Melduję, że henna służy moim kłakom, przy czym obecnie używam odcienia "brąz". Mieszam odrobinę z rudym. I jest taki rudobrązowy. Niech tak dalej zostanie :-) Na zdjęciu oczywiście gęba jaśnieje mi kosmicznym blaskiem :) a kolor włosów wyszedł za mało intensywny :/// takie to robienie sobie samej zdjęć komórką...

rudy brąz

wtorek, 04 czerwca 2013
Jak to ze lnem było...

Przyjechał do mnie len z Litwy - jest trochę ciemniejszy niż na zdjęciu, które pokazywałam. Moja fotka z komórki, więc też nie arcydzieło fotografii... Ale jeśli ktoś lubi szarości, to jest to ładny kolor (ja lubię, sama bym sobie zrobiła w tym kolorze chustę do swojej rudej kity). Jest cieniutki rzeczywiście, ja szydełkuję podwójną nitką.

len

Zwijał się na kłębki nieźle, i pochwalę, że jest gładki i miękki w dotyku, przyjemnie wziąć do ręki. Trochę jest to sznureczek :-)))) oczywiście, ale jak na len, to nie za sztywny, więc i tą podwójną nitką nie najgorzej się dzierga. Tak że na tym etapie jestem zadowolona, zobaczymy co dalej :-)

 
1 , 2