O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
sobota, 26 lipca 2008
Wolność

Ogłaszam, że nie będzie mnie tu przez trzy tygodnie. No chyba, że uda mi się jakoś podłączyć przez komórkę, albo ewentualnie skorzystać z cudzego laptopa :-)

Anyway, przede mną Beskidy i morze! A ze mną jedzie to (jakoś mi się tak niebiesko zrobiło, to wszystko są bawełny, oprócz Florii z tyłu):

na drogę

Będą z tego, mam nadzieję, różne rzeczy dla mnie i dla MCT. Zastanawiam się właśnie, kto pierwszy jutro będzie prowadził samochód :-))))) 

środa, 23 lipca 2008
Ta zniewaga krwi wymaga

Ładujemy z M tony niepotrzebnych papierzysków (a lasy giną) do czarnych worków.

M: Ależ się tego zebrało...
ja: Nooooo.
M: A ile miejsca by się zrobiło, gdyby tak powyrzucać te twoje wszystkie motki, których nigdy nie użyjesz!

wtorek, 22 lipca 2008
Kąpiel w arszeniku?

Koleżanka z pracy wróciła z wycieczki na Sycylię, i opowiedziała swoje wrażenia ze zwiedzania katakumb kapucynów. Na zdjęciach to już wygląda obrzydliwie, a co dopiero na żywo... Chadzasz sobie pomiędzy zmumifikowanymi nieboszczykami z różnych epok, bez żadnego odgrodzenia, możesz mu nawet uścisnąć prawicę.

Brrr. Już mi się nie chce jeść.

Na kaca...

... najlepsze powietrze z pompki od materaca - jak wiadomo.

A na kaca psychicznego, popularnie zwanego dołkiem, najlepsza praca fizyczna w charakterze środków przeciwbólowych. Jako że dopadło mnie akurat to paskudztwo, zwane przez Ssssilvę "deszczową duszą" (taaaak, sporo wody w oczach) rozważę dziś terapię i przejrzę sterty papierzysków czekających na wyrzucenie.
A w ramach kolejnych prac fizycznych podłubię dalej filet. A w ramach prac umysłowych muszę koniecznie pogłówkować, jaką robótkę zabrać ze sobę w góry, a jaką nad morze (i do samochodu, bo pewnie podzielimy się kierowaniem), żeby nie zabierała dużo miejsca, aaaaa, nie wiem...?? Topik? eee, nie, bo trzeba by mierzyć miseczki w trakcie robienia, a striptizu w czasie jazdy nie przewiduję :)

Niestety prace umysłowe, za które pobieram pensję, też nie chcą zrobić się same. Na pohybel sprawozdaniom i zestawieniom :/

 ***

Junior niezadowolony: Mamo, dlaczego na blogu piszesz o mnie "Junior"? Ja tak nie chcę...
Może zmienić na "Malkontent"?

poniedziałek, 21 lipca 2008
Poniedziałek - przedziałek

Ja wiem, że są różne style ubierania... ale proszę, nie przy jedzeniu...

Siedzę na przystanku, obok maszeruje dziarskim krokiem pani w młodym wieku, powiedzmy studenckim. Obdarzona bujnymi kształtami ciała, czyli po prostu dobrą warstwą izolacyjną. Pani ma na sobie obcisły sweterek, długości do pępka, uwydatniający wylewający się biust o rozmiarze Z, oraz eksponujący koło ratunkowe na brzuchu. Pani ubrana jest w spodnie typu bermudy. Mija mnie. Bermudy owe okazują się biodrówkami. Z uwagi na nadmiar tkanki w okolicach bioder nie trzymają się natomiast owych bioder i zjeżdżają do połowy pośladków, ukazując wszem i wobec cudowny przedziałek na pupie, falujący wraz z resztą właścicielki przedziałka.

Dlaczego jestem epatowana gołym tyłkiem w poniedziałkowy ranek...?

/czy jak w poniedziałek był przedziałek, to we wtorek...??? :-) /

sobota, 19 lipca 2008
Łatwo się nudzę

... i dlatego najbardziej lubię zaczynać nowe robótki. I lubię fazę, kiedy już wszystko gotowe, przyszywa się guziki albo inne takie tam. I się zakłada, żeby przejrzeć się dumnie w lustrze.
Entuzjazm wygasa u mnie zwykle przy robieniu rękawów. I teraz tunika z Gokovy leży i czeka, kiedy będę łaskawa zrobić jej rękawy (krótkie, dodajmy, więc żadna filozofia, tylko lenistwo).

A tymczasem zaczęłam sobie inną tunikę, szydełkiem nr 3,5, z bawełny z recyklingu w bladym melanżu, wzorem generalnie filetowym po całości, natomiast pewnie bardziej interesujące będą plisy wykończenia :-)

filet

A przy okazji: kiedy moje dzieci wyjeżdżają na wakacje, zawsze w pracy okazuje się, że jest mnóstwo do zrobienia, i do domu wracam taka zrąbana, że nie chce mi się nic.

Zapomniałabym: miłośnikom kina niskobudżetowego, ale za to angażującego uwagę i emocje, polecam film (do obejrzenia w kinach studyjnych)

<a href="http://www.repertuary.pl/film/5359.html">Z drugiej strony</a>

 

 

 

środa, 16 lipca 2008
Alice, czyli poranek w biurze :-)

Lubię tę piosenkę, mam miłe skojarzenia imprezowe z nią :) i tak mnie naszło dziś rano, kiedy ją usłyszałam w radiowej Jedynce. Starałam się oddać w miarę możliwości rytmikę oryginału :)))

http://pl.youtube.com/watch?v=wcVLeUFW-AM

***

Sally called when she got the word,
She said, I suppose you've heard about Alice
Well, I rushed to the window, and I looked outside
I could hardly believe my eyes
As a big limousine rolled up into Alice's drive

Don't know why she's leaving, or where she's gonna go
I guess she's got her reasons but I just don't want to know
'cos for twenty-four years I've been living next door to Alice
Twenty-four years just waiting for the chance
To tell her how I feel and maybe get a second glance
Now I've got to get used to not living next door to Alice

We grew up together two kids in the park
We carved our initials deep in the bark, me and Alice
Now she walks through the door with her head held high
Just for a moment, I caught her eye
A big limousine pulled slowly out of Alice's drive

Sally called back and asked how I felt
And she said, hey I know how to help - get over Alice
She said now Alice is gone but I'm still here
You know I've been waiting for twenty-four years
And the big limousine disappeared

Don't know why she's leaving, or where she's gonna go
I guess she's got her reasons but I just don't want to know
'cos for twenty-four years I've been living next door to Alice
Twenty-four years just waiting for the chance
To tell her how I feel and maybe get a second glance
Now I've got to get used to not living next door to Alice

No I'll never get used to not living next door to Alice

*****


Odbieram telefon, Sally mówi: "cześć,

Wszyscy mówią o tym, ale pewnie wiesz o Alice".

Więc podbiegłem do okna, i gdy się rozejrzałem

Przyznam że całkiem osłupiałem:

Piękna limuzyna podjeżdża pod dom Alice.

Nie wiem o co chodzi, i nie wiem dokąd jedzie,

Na pewno coś planuje, ale nie chcę tego wiedzieć,

Od dwudziestu czterech lat przecież mieszkam tuż obok Alice.

Dwadzieścia cztery lata trwało to czekanie,

Może mnie dostrzeże, może kiedyś zmieni zdanie,

Muszę jakoś żyć, kiedy obok już nie będzie Alice.

W parku, na podwórku, zawsze obok siebie,

Nasze inicjały wycięte gdzieś na drzewie, zawsze z Alice…
Widzę, jak wychodzi z głową dumnie podniesioną
Na króciutką chwilę spojrzała w moją stronę,
I piękna limuzyna ruszyła spod domu Alice.

Nie wiem o co chodzi, i nie wiem dokąd jedzie,

Na pewno coś planuje, ale nie chcę tego wiedzieć,

Od dwudziestu czterech lat przecież mieszkam tuż obok Alice.

Dwadzieścia cztery lata trwało to czekanie,

Może mnie dostrzeże, może kiedyś zmieni zdanie,

Muszę jakoś żyć, kiedy obok już nie będzie Alice.

Sally znowu dzwoni, pyta: "jak się czujesz?

Pozwól sobie pomóc, może choć spróbujesz – bez Alice.

Ja tu wciąż jestem, nie kończy się świat,

czekam na ciebie od dwudziestu czterech lat..."

A piękna limuzyna tymczasem odjechała.

Nie wiem o co chodzi, i nie wiem dokąd jedzie,

Na pewno coś planuje, ale nie chcę tego wiedzieć,

Od dwudziestu czterech lat przecież mieszkam tuż obok Alice.

Dwadzieścia cztery lata trwało to czekanie,

Może mnie dostrzeże, może kiedyś zmieni zdanie,

Muszę jakoś żyć, kiedy obok już nie będzie Alice.

Co ja teraz zrobię, kiedy obok już nie ma Alice...

13:59, justyna.ada , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 lipca 2008
Gotcha!!!

Zawzięłam się i po przyjściu z pracy przekopałam wszystkie szafy. I nic.
I tak sobie myślę: zaraz, zaraz, to może ja te włóczki schowałam do czegoś innego? Może do któregoś łóżka? Zaglądam do kanap. Nic.
No nie. Jeszcze raz biorę stołek i przetrząsam szafy. I namacałam...

...pokrowiec od butów narciarskich. Nie używany, więc świetny do trzymania włóczek! A oto winowajca:

pokrowiec

A tam z tyłu, to tylko drobna część moich zapasów bawełnianych, posegregowane bezprizorne motki występujące w małych ilościach :)

poniedziałek, 14 lipca 2008
Przerażenie

O matko. Czuję się jak wiewiórka, szukająca ukrytych przez siebie samą orzechów - tak, żeby na pewno nie zginęły...

Robię porządki w kłębkach (to znaczy przymierzam się do nowej robótki). O matko i córko. Mam tyle włóczek i w tylu miejscach schowane, że teraz latam po domu i szukam w panice. (Gdybym wyjęła wszystko, co mam, ślubny zejdzie na zawał, nie zrobię mu tego...)

Koniecznie jest mi potrzebny czerwony!! Gdzie są te wszystkie tasiemki w różnych kolorach?? Gdzie ta oliwkowa bawełna?? Aaaaaaa...!

Nie wiem, gdzie co mam... pogubiłam?? Przecież nie wyniosłam nigdzie... To nie jest śmieszne.

:-(((

Skazaniec

Ten topik usłyszał dziś wyrok. Został skazany na sprucie. Nie układa się, jak chciałam. i jakoś w tej kolorystyce do niczego nie mogę go dopasować, za blady na inne ubranie, za ciepły na gołe ciało. A włóczka jest cudowna w dotyku, okrągła w przekroju (Kartopu Gokova) i zestaw kolorów bardzo mój, więc chyba przejdzie reinkarnację.

Ostatnie zdjęcie przed egzekucją:

gokova

 
1 , 2