O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
niedziela, 29 lipca 2012
Kiecka

Nie chciało mi się robić dłuższej kiecki - będzie więc taka tunika. Na mnie się odrobinę rozciąga (na szczęście dziergałam dośc luźno) :P Wydaje mi się, że nie jest zła, i ma bardzo dokładne pasowanie do figury :-))))) Muszę uważać, żeby nie jeść za dużo na obiad...

tunika

tunika

tunika

A te kwiatki (dostałam, działkowe) to dla mnie, w nagrodę :))))

kwiatki

piątek, 27 lipca 2012
Ulęgły mi się bransolety bawełniane

O, takie:

bransolety

bransolety

bransolety

bransolety

 

Bawełna ta sama co w sukience (nawiasem, kiecka juz prawie gotowa, jeszcze tylko brzeg, i finito - i dobrze, nie przepadam za dużymi projektami, bo trzeba czekać na efekty). Pewnie jeszcze inne pomysły mi się niedługo ulęgną...

poniedziałek, 23 lipca 2012
A na Szarotkach wyjazdowych

... było super :-) mało nas bo tylko sześć, ale za to baaardzo miło i ciekawie, jak zwykle, bo wszak kłębienie włóczek stanowi tylko jakąś część babskich gadek, i są to osoby, które mają coś do powiedzenia o życiu, więc i ręce zajęte, i głowa pracuje. I jeszcze żołądek... A chłodnik Kaliny bardzo dobry :-)))

Dowody fotograficzne na blogu Kaliny, gdyby kto chciał sprawdzić :-)

sobota, 21 lipca 2012
Kiecka przyrasta...

Dziś rano było jej tyle, ile widać. Na manekinie leży dobrze, przy czym smak polega na tym, że manekin jest ciut szczuplejszy ode mnie (proporcje podobne, tylko ja mam o rozmiar więcej). Liczę więc, że blokowanie pomoże ;-))))) Dół kiecki ma być całkiem zielony. Aha - naprawdę to góra kiecki jest szara. Stalowoszara. Nie wiem, czemu mój aparat z szarego robi niebieski...

kiecka

kiecka

kiecka

kiecka


Gong

Zepsuł się nam dzwonek do drzwi. Zakupiony został nowy, tylko teraz nie wiem, czy nie będzie za ciężki i ściana się nam od niego nie zawali...:)))

gong

piątek, 20 lipca 2012
Pytanie otwarte

Przypuśćmy, że szukasz w internecie czegoś ręcznie wykonanego na drutach bądź szydełkiem (obojętnie, czy dla siebie, czy na prezent, czy tylko, żeby popatrzeć)... Co by to było? Co na przykład wpiszesz w okno wyszukiwarki? :-)

Tagi: ankieta
21:18, justyna.ada
Link Komentarze (1) »
Cappuccino

Na drutach ciągle pozaczynano i nie ukończono - więc jeszcze powodu do chwalenia się nie ma.

Ale za to szydełkowe rzeczy wychodzą szybciej, zwłaszcza takie dziurawe:

chusta cappuccino

chusta cappuccino

chusta cappuccino

chusta cappuccino

chusta cappuccino

Chusta z Mercan Batik, plus bawełniane frędzle. Bardzo letnia i leciutka :-)

A teraz galopem do pozostałych spraw, zaplanowanych na weekend - będzie się działo w sensie zajęć i w sensie dzianiny - bowiem w niedzielę nietypowe podwarszawskie ogrodowe Szarotki! :-)

Młodsza młodzież powróciła z lasu i pierwszą, najbardziej wytęsknioną sprawą okazał się komputer :/// Starsza młodzież wybywa na trochę za zachodnią granicę na łono rodziny, a ja staram się pogodzić ze sobą wszystkie sroki chwytane za ogon, żeby za głośno nie skrzeczały. (Nawiasem mówiąc, kocham przyrodę, ale te paskudy uruchamiające przeraźliwe skrzeczenie o godzinie 4.30 rano za moim oknem to bym *$^$@&*%!)

czwartek, 19 lipca 2012
Chyba się sprułam... :)

Fatum, czy co? Zieleń (właściwie bardziej szmaragdowa nie butelkowa) też nie ma szczęścia, zrobiłam kawałeczek szala i stwierdziłam, że no dobra, ale nie wiadomo czy mi wystarczy włóczki (ma być spory) a w ogóle to ma być inny wzór, o. No i znów mam szydełko i motek... :D nawet nie zdązyłam zdjęcia od wczoraj zrobić, a juz sprute... Nie ma to jak szybko zmieniac zdanie. Obiecuję poprawę i jednak jakieś zdjęcia.

Hmmmmm.

Może i pomysł nie jest zły, połaczenie kolorów pokazane na ostatniej fotce też może nie jest złe - ale nie z tej włóczki. Moher za lekki. Trudno - trochę się zmarnowało (pruć moheru nie ma sensu :P), resztę zużyję na coś innego, teraz plan B, czyli to samo z jakiejś innej włóczki (alfabet ma jeszcze sporo liter). Czyli na razie się nie chwalę, bo nie ma jeszcze czym.

Lubię mieć przy sobie "robótkę przenośną", najlepiej sprawdzają się szydełkowe, bo mniejszy strach, że się cos spruje. Noszę sobie toto w torbie (zazwyczaj moje torby są spore) i kiedy się trafia jakiś pusty czas oczekiwania, to można podgonić :-) No i teraz mam własnie zaczęty szal z cienkiej włóczki w kolorze zieleni butelkowej, ew. lasu iglastego :)

To taki sposób na wykradanie w ciągu dnia czasu na plątanie nici, bo jakoś go mało... :(

wtorek, 17 lipca 2012
Czarno-różane

Takie coś moherowego mi się lęgnie: jak się ulęgnie to pokażę. Nie wiem, czy te moherki nie za lekkie (wagowo), być może kolejna wersja będzie z czego innego. Ostatecznie, mam tyle kłębków w chacie, że aż jak ta wiewiórka czasem zapominam, gdzie coś jeszcze pochowałam.

projekt

A czy Wy też tak macie, że niby są różne pomysły na pałętające się po domu włóczki, a jak przyjdzie kryska na jakiś konkretny kłębek, to obracacie go na wszystkie strony - a czy na pewno ten, a może z czegoś innego, albo nie ten kolor, ta włóczka tak ładnie wygląda, żal jej użyć, a może "przydasie" jeszcze do czegoś innego?

Ja tak mam, i czasem to skutkuje kolejnymi zakupami i upychaniem po szafach :///

 
1 , 2