O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
czwartek, 28 sierpnia 2008
Śmierdź wrogom!

Zupełnie niezależnie, Kreseczka napisała dzisiaj o zapachach pór roku - a ja uwielbiam na przykład lato, z jego pachnącymi wieczorami, bujną wegetacją, i takie tam - ale psuje mi to komunikacja miejska. Czy ludzie to się nie myją?? No wiem, że nadmiar higieny powoduje alergie... ;-/

Zapewne czytelników tytuł wpisu nie dotyczy, ale ja wymiękam. Wchodzę rano przed godziną 8 do autobusu i cosik śmierdzi. Mianowicie ciut spoconym, ale za to niedomytym ciałkiem ludzkim. No i odruchowo się rozglądam, ale żadnego podejrzanego nie widać, żadnych robociarzy wracających po zmianie. Sami przyzwoicie odziani pasażerowie.
Przesuwam się ciut w bok, bez zmian.
I tak jest prawie codziennie w letnim sezonie. Ludkowie... to musi być koniunkcja, iloczyn: po pierwsze myć się, I po drugie prać ubrania...

A w kwestii ubrań, tunika szydełkowa rośnie w bólach :) rozwiązanie wkrótce. Niestety sezon sierpniowo-wrześniowy obfituje w imprezy.

A poza tym puchnę z dumy, gdyż MCT okazała się wyjątkową damą; z powodu bólu zęba udałyśmy się do znajomego dentysty, gdzie przedyskutowawszy w dystyngowany sposób metody terapii, orzekła po przemyśleniu, że wprawdzie wiercić na żywca w dziurze sobie nie życzy, ale za to uprzejmie zgodziła się na zastrzyk znieczulający, po czym dumnie rozdziawiała paszczę przez następne pół godziny, akceptując wiertła, formówki itd, a na koniec zażyczyła sobie różową plombę. Bez jednego miauknięcia. Może to nie moja córka? Ja bym w wieku sześciu lat umarła ze strachu na widok wiertła...

sobota, 23 sierpnia 2008
Morsko i upalnie :-)

Morska tuniczka na finiszu, właśnie się suszy w stanie rozciągniętym, po wyschnięciu tejże obiecuję fotkę na właścicielce.

morska

A to już topik-eksperyment (bez pleców, wiązany podwójnym łańcuszkiem w dwóch kolorach, z poprzecznie robionymi miseczkami), co do którego mam uczucia ambiwalentne. Miał być dla mnie, ale jako że nie dysponuję tak bujnym wyposażeniem, jakie należałoby do niego zainstalować, entuzjastycznie przygarnęła go Szwagierka. Tutaj topik na manekinie (manekin na niego ciut za chudy), a modelkę też pstryknę, kiedy do mnie zawita.

topik bez plecow

A sobie zrobię drugi. W innym kolorze, bo już skończył się brązowy (bo te topiki i te wszystkie szydełkowe drobiazgi to kontynuacja czystki w szafach, zakazałam sobie zaglądania na allegro, póki choć część ładunku nie zniknie).

 

PS. Fotka z wtorku zrobiona została na Wisłostradzie, przy skrzyżowaniu z Ludną. Ja mam niestety zboczenie takie, że literówki widzę wszędzie, niatychmiast, i zupełnie niechcący... 

czwartek, 21 sierpnia 2008
Morsko

Tutaj morska tuniczka 'in progress' dla MCT, w nadmorskich kolorach.

morska

Jeszcze nie jest skończona, będzie dłuższa i na dole prawdopodobnie wykończona jakimś wzorem muszelkowym w niebieskim kolorze. Ta "górka" przy dekolcie zostawiona będzie celowo, tak się wachlarzowo układa wzór :)

wtorek, 19 sierpnia 2008
Kto zgadnie...

a) gdzie się znajduje ten wiekopomny napis (w Warszawie oczywiście, to łatwe pytanie), oraz, co znacznie trudniejsze...

b) co wypił ten, kto go tam umieszczał :-) 

aleje

poniedziałek, 18 sierpnia 2008
Nadmorsko

A nad morzem bywało w kratkę... raz bywało pochmurno, gdy Wisła wpadała do Zatoki... tu ujście

ujscie

A tu u ujścia Wisły w rezerwacie oprócz ptaszków zyją sobie też i miłe... 

jaszczurka

A tu "dzika plaża":

dzika

A czasem bywało radośnie i mokro...

ponton
pontonmct

A taki piękny łuk (podwójny) rociągał się przez całą szerokośc Mierzei:\

tecza1tecza2

A to już typowa pocztówa:

zachod

niedziela, 17 sierpnia 2008
I teraz do roboty...

Trzy tygodnie urlopu to rozpusta prawda? Nie należy pobłażać takiemu nieróbstwu i lenia pogonić do roboty.

Nadrabianie blogowych lektur posłuży mi chyba jutro w pracy za rozbiegówkę, bo przecież nie sposób tak z kopyta brać się do garów, to niezdrowo ;-) Włóczkowych fotek jeszcze nie mam, zresztą w czasie pobytu nad morzem odezwały się moje cudne oczęta (Ładne oczy masz, komu je dasz? Nikomu ich nie dam, wydłubię i sprzedam!) a ściślej rogówka, więc trzy dni przeleżałam z zaklejonym okiem w pokoju słuchając radia i macając po ścianach ew. odbierając telefon. Teraz należy się sprintem wybrać do dobrego okulisty, bo w nocy dalej budzą mnie "widelce w oczach" a to cholernie boli.

Więc na razie kilka widoczków z Beskidu Żywieckiego... na przykład woda...

woda

i park Jurajski w drodze na Babią...

jurassic

i MCT dzielnie włażąca po łańcuchach, bardzo rozczarowana kiedy się skończyły...

na babia

i niespodzianka na szczycie, mianowicie lis - żebrak:

lis

A na okrasę: taki oto znak drogowy:

200

Następnym razem fotki znad morza (eee, Zatoki...)

niedziela, 03 sierpnia 2008
W przerwie

No to już wiem, że nie udało mi się zrobić wpisu przez komórkę, łeeeeeee.

W przerwie na stacji przeładunkowej w trasie Krzyżowa - Warszawa - Krynica Morska pozdrawiam serdecznie, zdjęć jest fura ale to już po powrocie, a bawełniane robótki też jakoś się miewają, chociaż rozrywki cielesno-duchowe zajęły mi prawie cały czas. Do zobaczenia, na razie dołuję się prognozami pogody zapowiadającymi deszcz nad morzem :-(