O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
poniedziałek, 29 września 2008
Gdzie ja się podzieję...

"Zdemontowali mnie, zdemontowali,
I w najdalszy kąt wcisnęli mnie!"

Mogłabym tak zaśpiewać parafrazując wieszcza JK, albowiem oto są ostatnie moje chwile na ukochanym fotelu przy ukochanej ławie (a pod nią kosze włóczek). Na jakiś czas, bo jutro przywożą nowe meble w kawałkach, mebla na razie zajmą miejsce mojego kącika [chlip], a kącik będzie czasowo zdemontowany, do czasu aż rozłożymy stare regały na części pierwsze, i zmontujemy nowe, nie mówiąc o zawartości. 

Więc z ostatniej chwili, sukieneczka (jeszcze nie wykończona), którą wymyślam ad hoc, w trakcie robienia :-) dla bardzo małej dziewczynki:

sukienusia

Włóczka jest z błyszczącym oplotem, i w tych różowo-morelowych kolorkach będą szydełkowe kwiatki do naszycia, poniżej dziurek, a koronkę na dole dopiero wymyślę. 

piątek, 26 września 2008

No więc tak, Puchatek sprzedał puentę ;-P, choć w połowie, bo chodzi o skrót "Justi" przy czym można mówić normalnie, a niekoniecznie po angielsku. 

Zagadka imieninowa

Kiedyś jako dziecko, nie znosiłam swojego imienia. Najwięcej było Agnieszek, Kaś, Ań, Monik, Beat, itd. I żałowałam, że nikt nie ma na imię tak jak ja. A potem zmądrzałam, i zaczęłam sobie cenić fakt, że "mam inaczej", bo może ja mam dobrze :-)

Znajomi nie zdrabniają zazwyczaj mojego imienia wcale, ewentualnie używają "Justynka", co akceptuję. Rodzice - i tylko oni! - mówią do mnie per Justysia, i jak najbardziej mi to pasuje. Spotykam się też ze zdrobnieniem Justyś, i też jest OK. I to byłoby tyle.

Ale jest jeszcze jeden skrót, o którym mało kto wie, spotkałam się z nim kilka razy w życiu, i tak się składa, że osoby używające go były szczególnie dla mnie ważne.
Kto zgadnie?

środa, 24 września 2008
Warsztat lenia

Kiedy to czytacie, ja sobie siedzę na fotelu przy tej oto ławie, a pod ławą tzw. bieżące zapasy (kosze szt. 4, i torby szt. 2). To znaczy mała część tego, co się czai po szafach. I z tego, mam nadzieję, powstaną w najbliższym czasie rozmaite mafijne przetwory, biała sukieneczka w trakcie.

ława

Nie lubię robić wykroju, ale jak już narysuję... co za luksus! Nic nie liczę, tylko nabieram potrzebną liczbę oczek i niech się mury pną do góry! I co jakąś chwilę przykładam do wykroju, czy pasuje. Komfort nie z tej ziemi.

wtorek, 23 września 2008
Sprawozdawczość
wprawdzie nie jestem jeszcze całkowicie wolna od nałogów... ale zasiadłam do komputera dopiero po zrobieniu wykrojów do sukienek dla małych elegantek :-) W końcu wydziergać to juz pikuś, no nie?
Jawnośc, zgodność, procedury i Dyrektywy

Jak to mawiał pewien raper: "Ja wiedziałem, że tak będzie!"

Wiedziałam, że mnie w to ubiorą, bo do tej pory zajmowałam się częścią  Działki Zgodności, Papierologii i Różnych Procedur. Ale im więcej Dyrektyw, tym więcej Zgodności i Papierologii. Więc teraz nastały czasy Jeszcze Większej Zgodności i stworzono kolejne Procedury, tym samym powiększając Działkę i zakres mojego dziergania. Dodajmy, że przypadający w terminie, kiedy i tak mam po dziurki w nosie.
Procedury, sprawozdania, zestawienia, my love.:-|

Jeśli chodzi o dzierganie, to owszem, uwielbiam, ale z włóczki.
A jeśli chodzi o Dyrektywy, to najbardziej do mnie przemawiają te profesora Kotarbińskiego: "Kochaj kogoś", "Nie bądź gałganem", i "Lub robić coś". /lub czasopisma? - a lubię, lubię.../

Pozdrawiam proceduralnie.

Kto jest winny, czyli samowychowanie

Oficjalnie oświadczam, że winnym zaniedbywania przeze mnie robót ręcznych jest pewien komunikator internetowy o nazwie zaczynającej się na G. Ktoś, kto przyjdzie i mi toto podstępnie zepsuje, przysłuży się rękodzielniczemu światu.

To piszę, żeby samą siebie zaszantażować, i nie spędzać całych jesiennych wieczorów przed monitorem, a zamiast tego dopieścić motki piszczące żałośnie: "ja chcę być szalikiem! ja chcę być czapką! ja peleryną! a ja, ja to wielkim szalem!". Niektóre są strasznie niesforne i nie chcą u mnie zostać, tylko iść między ludzi :-)

PS. Ale zawsze mi się zdawało, że żywy człowiek jest najważniejszy...

PSPS. Własnemu potomstwu dawkuję czas przed komputerem, coby mu się mózg nie zlasował do reszty, i wymagam wywiązania się najpierw z obowiązków. Może sobie też powinnam? Np. żeby usiąść do konwersacji, najpierw muszę wykonać próbkę, albo 20 rzędów, itp? :-)

niedziela, 21 września 2008
Na ludziu

... empirowa tunika wygląda tak: (ludź czuje sie lepiej :-)

komb-tyl

komb-przod

A te dziurki, Persjanko, to nie spuszczanie tylko dodawanie :-) bo przecież robiłam od góry do dołu (czyli do wyczerpania włóczki)

Współrękodzielnicy, za jakiś tydzień powinnam mieć dane o Rękodzielniczych Klimatach w Warszawie. 

sobota, 20 września 2008
Empirowa talia

A tak mi wyszła pokazywana wcześniej tunika dla MCT (robiona od góry na okrągło), którą dokończyłam prościutko szydełkiem, tą samą bawełną, z której jest moja osobista tunika. Zdjęcie na ludziu zrobimy, jak ludź będzie zdrowy, bo niestety właśnie się rozłożył. A światło naturalne posiadamy tylko w czasie weekendu, bo kiedy indziej "robota, tak wiele roboty, i jeszcze Dziesiąty Pawilon"...

kombinowana

kombinowana2

(trzymajcie za mnie kciuki, żeby udało mi się załatwić Specjalne Tajemne Miejsce Na Rękodzielnicze Klimaty...)

piątek, 19 września 2008
Mroczna zemsta

Zemstą bowiem okrutną na fanach Gwiezdnych Wojen jest wyprodukowanie filmu o niczym. Nie lubię filmów, niezależnie od gatunku, w których scenariusza praktycznie nie ma, a film trwa ze dwie godziny, i wychodzi Mroczne Mydło, Atak Glonów i Zemsta Sików.

Ja naprawdę bardzo lubiłam Gwiezdne Wojny :)
A atak glonów to mam na bieżąco, w akwarium...

 
1 , 2 , 3