O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
piątek, 28 września 2012
Bloki startowe

Już w przyszłym tygodniu powinno się zrobić luźniej - na jakiś czas :P...

Różowe ślubne zbliża się do końca roboty, będzie fotka (jeśli złapię trochę światła). Muszę nadrobić zaległości fotograficzno-dziewiarskie, koniecznie... Dzisiaj startujemy na konkurs, na drogę oczywiście naszykowałam sobie kolejny stosowny kłębek i szydełko :))))

Proszę życzyć połamania... no nie wiem czego, może poskręcania strun głosowych :)

poniedziałek, 24 września 2012
Orka to nie tylko zwierzę

Orka to to co teraz mam, niech się już ta jesień skończy, mimo że to piękna pora roku ;P

Wczorajszy koncert należy zaliczyc do udanych (w każdym razie publiczność wyglądała na zadowoloną) :) co nie przeszkadza, że dalej jest pełno roboty, i w muzyce, i w dzierganiu. Na robienie zdjęć brak mi czasu przy dogodnych warunkach pogodowych. Ale jestem, tylko intensywnie zajęta...

poniedziałek, 17 września 2012

Ukłębiłam ostatnio w przerwie między czym innym, cosik takiego: (kolejna rafa koralowa :-)

bransoleta

bransoleta

bransoleta

A w ogóle nie jest dobrze - nie mogę wykurować się z infekcji, ledwo zipię i słaba percepcja świata jest. Ale muszę na bieżąco być sprawna wokalnie, na tym polega cały wic :///

niedziela, 16 września 2012
Teraz na różowo

Ślubne coś będzie z włóczki, o takiej - tak sobie życzy klientka:

nako

wełna 100%, Nako. Zobaczymy, jak wyjdzie... Mam włóczki wystarczająco dużo, ale za to czasu maleńko, bo próby, różne imprezy, w tle jeszcze wyjazd... olaboga! Niestety, nie wychodzi mi - jak wielu osobom- oszczędzanie snu. No nie daję rady, jak nie prześpię tych swoich 7 godzin to się do niczego nie nadaję.

sobota, 15 września 2012
Bambus

Bluzka z bambusa (być może wyjdą długie rękawy, włóczka dość wydajna a mam 400g) zapowiada się tak:

bambus

bambus

Fotograficzna kicha to jest, wiem, ale ciemności egipskie na dworze, a ja mogę robić zdjęcia tylko w weekend i też nie zawsze. Nie widać tego, że włóczka połyskuje. Bambus jest śliski, co powoduje że trzeba dobrze ściskać druty, żeby się robota nie ślizgała. Ale za to pewnie chłodny na skórze... Na przyszłoroczne upały będzie jak znalazł :)))) (grunt to refleks, ale jak zaczęłam to już skończę, tylko kwestia, kiedy :))

Teraz biorę się za Coś Pilnego Do Ślubu (pokażę później), a w koszyku czeka zaczęta dawno chusta i szal... nie za dużo tego? Nie mam dużo czasu na robotę bo za tydzień koncert, a za dwa - konkurs.

Mam jeszcze jeden nie sfotografowany szal, ale naprawdę poproszę o dobre światło wtedy kiedy ja mam czas, a nie wtedy kiedy słońcu się zachce...

czwartek, 13 września 2012
Wpis wkurzony

Za moich siermiężno-peerelowskich czasów podręczniki robione były z papieru jakby gazetowego. Fotografie w nich były, yyyy... takie sobie :P

Ale były lekkie. Dowolna książka ucznia podstawówki obecnie jest niezbyt gruba (ostatecznie po co dzieci przeciążać zbyt dużą ilością wiedzy) ale za to waży tonę, boć to najlepsiejszy kredowy papier. W końcu skoro taka droga, to niech będzie wiadomo dlaczego :// I musi koniecznie istnieć do każdego jednego przedmiotu podręcznik i ćwiczenia. Nawet do Mniemanologii, Gdybologii i Dłubactwa W Nosie.

Bo już kręgosłup to można przeciążać, no nie? Dzisiejszy plecak MCT z ledwością sama uniosłam (naprawdę) a nie jestem chuchrem. Zatargałam jej go do szkoły, zmachawszy się nieźle. Przy siedmiu lekcjach (klasa 4) plecak waży prawie tyle chyba, co ona sama, wzrost około 140cm.

Tak, powinny być szafki w szkołach, tak jak w nowoczesnych europejskich krajach które tak chcemy nasladować. W tych szkołach, które są nowocześnie duże i mają miejsce. Szkoła MCT jest staroczesna, nie jest duża i miejsca nie ma. Lepiej tachać w te i wewte.

Po co komu młodzież ze zdrowymi kręgosłupami.

poniedziałek, 10 września 2012
Zaproszenie na koncert
Tagi: canti muzyka
16:30, justyna.ada , Muzyka
Link Komentarze (3) »
piątek, 07 września 2012
Ogłoszenia

Wczoraj byłam na świetnym koncercie z cyklu Jazzowe Czwartki w Kawiarni Ogrody - duet Leszek Potasiński & Marcin Olak. No co ja poradzę, że lubię jazz na żywo... i gitarę uwielbiam...:-)))

A poza tym nie mam czasu na dzierganie :/ ale za to w niedzielę zamierzam uczestniczyć w kiermaszu w Sulejówku w ramach pikniku ekologicznego, ot co...

I w ogóle boli mnie gardło, idę sie leczyć, bo nie mam czasu na chorowanie, za dużo śpiewania :/

A jeszcze 23 września wypadałoby zaśpiewać koncert z Canti :-))))

wtorek, 04 września 2012
To sing or not to sing?

Tak mi się nasunęło w związku z rozmaitymi przemyśleniami:
Miałam swego czasu kilkuletnią przerwę - nie śpiewałam praktycznie w ogóle. Tak się akurat złożyło... Już myślałam, że nigdy nic nie zaśpiewam, bo to, bo tamto, głos się zepsuł, struny do wymiany (anegdota: próbowałam nawet śpiewać altem!), nie ma warunków, nie ma z kim, coś tam się nie udało, nawet rozliczne nuty relegowałam do piwnicy (o ja głupia: teraz albo są zgniłe po zalaniu, albo tak przytłuczone kartonami, że nawet osobisty małż odmawia wykopków) i udawałam, że wcale mnie to nie martwi i zajmę się innymi sprawami.
Do czasu... nie da się pewnych rzeczy oszukać. Po paru latach nie wytrzymałam, okazało się, że nie można bez tego żyć, co najwyżej wegetować. Żałuję tamtego straconego czasu, no ale cóż... nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Lepiej jest śpiewać, niż nie śpiewać, o! Nie ma porównania.

(to tak z myślą o wielu znanych mi uzdolnionych wokalnie osobach, które z jakichś powodów zaprzestały śpiewania, a szkoda)

Kiedy sobie analizuję dany fragment, albo słucham cudzego wykonania, wyrabiam sobie pojęcie o tym, jak to ma brzmieć. I prawie zawsze mam jakąś wizję, jaki to powinien być dźwięk, jak zaczęty, jak prowadzony, jaki powinien mieć kolor, rozmiar...:) Z drugiej strony pozostają moje własne możliwości, starania, przełożenie wizji na efekt, to, jak moje własne ciało współpracuje z tą wizją. Między tymi dwoma biegunami jest cudowna rzeczywistość pełna poszukiwań, niespodzianek, i fantastycznych odkryć. No nie oddam tego za nic i już :-))))

Osobisty małż czasem nadmienia przy różnych okazjach: no taak, bo ty jesteś artystyczna dusza... (zwykle chodzi o to że czegoś zapomniałam :P)

Tagi: muzyka śpiew
16:09, justyna.ada , Muzyka
Link Komentarze (3) »
Już jakąś chwilę temu

Zrobiłam ten szal, ale zapomniałam tutaj się nim pochwalić (w naturze ma kolor sosnowego igliwia):

forest green shawl

Kiedy już coś uplączę, to albo wrzucam tutaj albo do fabryki, i czasem mi się pomyli... albo więc należy patrzeć tutaj, albo tam :-)