O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
piątek, 31 października 2008
Puszek

Z tego coś będzie... Musi, że bardzo puszyste :-) bo nić moherowa bardzo miękka i długowłosa. Druty na żyłce najgrubsze mam "ósemki" i wcale nie są do tego puchu za grube.

puszek

Myślę o jakiejś włochatej tunice, a potem może kosmaty szal.

środa, 29 października 2008
Mobilizacja

Jak głosi aforyzm (nie pamiętam, kto to powiedział): Pragniesz pokoju - szykuj się do wojny!

Jak to zapowiadał pewien polityk, z natury dość sztywno, niemrawo i smutno wyglądający, ale wyedukowany przez doradców od image'u, w czasie spotu wyborczego: (stojąc sztywno, i nagle ręce do góry!...) "Idziemy na WOJNĘ!!"

Jak to śpiewa wieszcz Cohen (w tłumaczeniu Zembatego): "wojna wciąż trwa..."

Nie ma czasu? to sobie go zorganizuję. Jak to, ja? ja nie zorganizuję????
A więc drżyjcie pożeracze czasu (żal mi tylko GaduGadu, bo jednak ludzie są ważniejsi od robótek... ale z drugiej strony można wziąć kłębek do komputera). Dosyć durnego wgapiania się w monitor (na znajome blogi będę sobie wpadać raz dziennie, a na forum mafijne powiedzmy... dwa razy ;-P)
I pocztę też będę sprawdzać hurtowo... a zgłoszeń na kiermasz przybywa, cieszymy się wielce!
A do torby pracowej będę sobie zabierać ołówek i notes, żeby sobie szkicować projekty wtedy, kiedy przychodzą do głowy, czyli w komunikacji miejskiej bądź na przystanku.

A zmywać można, powiedzmy, też raz dziennie, wieczorem :-D

O.

*****

Update: okazuje się, że na froncie pracowym też wojna! Aaaaaaa... Mobilizacja przymusowa. Przełom roku, jak zawsze pracowity, będzie jeszcze gorszy, w dobie Wielkich Służbowych Przemian. Ja będę raczej robić to samo na tym samym stołku, natomiast dojdzie więcej w związku z Przemianami. Ojejkujejku...
Więc na wstępie nas wyszkolą z Zarządzania Zmianą :-)

wtorek, 28 października 2008
Deficyt

Deficyt dotyczy:

a) włóczki moherowej w kolorze popielatym :-) która miała być dużym szalem, ale nie będzie. Będzie natomiast prawdopodobnie całkiem fajną narzutką, zdjęcia wkrótce (światło do zdjęć tylko w czasie weekendu...)

b) czasu na dzierganie, czego wyjaśniać nie muszę. Tabelka w Excelu miewa się dobrze, nawet  ją aktualizuję i przerażam się. Dziś więc czas na próbki do kolejnego moherowego projektu. Chociaż tyle... ;-)

c) czasu w ogólności.

sobota, 25 października 2008
Kapciuch

Baletki to nazwa, która niektórym nic nie mówi... Prototyp został okrzyknięty przez Juniora kapciuchem.
A swoją drogą, prototyp domaga się ulepszenia: następne egzemplarze będą węższe, ale za to bardziej zabudowane po bokach. I może zamiast łańcuszków, dorobię się tasiemek.

k1

k 2

k3

piątek, 24 października 2008
Czas zimowy

Uwaga, uwaga, w najbliższą niedzielę można się wyspać godzinę dłużej!

Czy to oznacza, że mogę posiedzieć w sobotę godzinę dłużej nad robótką?

czwartek, 23 października 2008
Centralne planowanie

Dziś rano to już było tak ciemno, że nic by nie wyszło ze zdjęcia dziurawego szala, który sobie radośnie produkuję z moherowej włóczki. 

Update: fotka 

szalmoher

Zrobiłam sobie arkusik w Excelu, gwoli ściślejszego kontrolowania czasu, który mam na poszczególne projekty. Ilość ograniczona, projektow ma być X, dni jest tyle a tyle, będziemy sobie zarządzać czasem.
Oczywiście tolerancyjnie, bo wiadomo, że nie należy planować 100% swojego czasu, tylko jakieś 60%, bo pozostałe 40 zaplanuje się samo w jakiś inny sposób :-)

Bo ja się bardzo boję mieć mnóstwo na raz projektów, i żadnego nie skończyć na czas. A z drugiej strony przecież, to co robię w pracy, to jest dokładnie trzymanie iluś nitek na raz i pilnowanie, żeby się żadna nie urwała...

wtorek, 21 października 2008
Walka wewnętrzna

"Bojowanie jest żywot człowieczy na ziemi" jak to napisał Mikołaj Sęp-Szarzyński.

Mam w domu całe szafy zawalone włóczkami. Dwie duże półki pawlacza, cztery kosze pod ławą (zawierające priorytety do zrobienia), cztery duże półki w regałach u Juniora w pokoju (zdegustowanie na jego twarzy, kiedy tam grzebię - bezcenne...) i jeszcze jakieś luźne motki. Gdyby ktoś obliczył, pewnie wyszłoby, że muszę dziergać jeszcze ze sto dwadzieścia lat, żeby to zużyć.
I zaglądam lekkomyślnie na stronę któregoś sklepu internetowego, czy na Allegro... i skręca mnie z żądzy. Przecież nie mogę dopuścić, żeby taka okazja przeszła koło nosa.

Nie. Poproszę młotek celem puknięcia w łeb. Ja wiem, że chomikowanie setek motków jest dowodem wielkiego zamiłowania do rękodzieła :-) ale dość tego wariactwa. I tak przynajmniej raz na miesiąc coś mi przybywa. Do roboty, a nie kasę wydawać...

poniedziałek, 20 października 2008
Paskudne zdjęcia o poranku

Niestety, w ciągu tygodnia nie mam kiedy robić fotek przy dziennym świetle, czyli tak, jak się powinno. Kiedy wychodzę z domu, jest za ciemno, i kiedy wracam, jest za ciemno. 

Sukieneczka powstająca oczywiście ma kolor, taki jak w poprzednim wpisie, a nie taki jak tu:

warkoczowa

A tu żakardowa skończona, u dołu jeszcze ścięłam niebieską lamówkę, grunt to się nie wyspać...

fairisle

sobota, 18 października 2008
Przy sobocie

Zaczęłam następną sukienkę, tym razem wzór będzie strukturalny. Na razie początek... a ciasto też śliwkowe :-) (wprawdzie nie mojej roboty, ale dobre)

śliwkowe

piątek, 17 października 2008
Sukienka in progress

Tu sukieneczka z żakardowym wzorkiem się suszy... jak widać, brakuje wykończenia, brakuje też jeszcze wzorku krzyżykowego, który chcę dołożyć. Po wszystkim pewnie przejdzie jeszcze jedną sesję "blokowania", tak na czysto.

zakardowa

Lubię tego typu wzorki, motywują mnie :-)

 
1 , 2 , 3