O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
czwartek, 28 października 2010

Kamizelki w kolorach kawy latte :) przybywa ale powoli. Dziś wyjątkowo, chyba jedyny wieczór w tym tygodniu, kiedy planuję na chwilkę siąść z drutami i kłębkiem.

Praca zawodowa tak mi nakopała ostatnio, że ledwo żyję. Jest ciężko, tak ciężko, że... nie będę opisywać na blogu. W każdym razie trudno mi oddychać.

Ech. Się zobaczy. Muszę jakoś zadbać o zdrowie, i to fizyczne, i psychiczne, nie może być tak, ze z powodu pracy człowiek zeświruje, a jego bliscy oberwą rykoszetem.

Dodatkowo, do wyjazdu na konkurs coraz bliżej, a program mimo ćwiczenia wciąż jeszcze w lesie. Ta robota też męczy - ale to akurat bardzo lubię!

Ideałem byłoby - utrzymywać się z muzyki, i wciąż mieć z tego radość :)

poniedziałek, 25 października 2010
Kąpiel

W sobotę wykąpałam się w dźwięku :-)

Byłam na koncercie zawierającym w programie "Requiem" Ruttera. (zainteresowanych odsyłam do źródeł, jest to współczesny kompozytor angielski). Requiem, napisane ku czci poległych w Bitwie o Anglię - lekko trąci wprawdzie (tu drobna szpileczka) westernem :P ale jest to bardzo piękny utwór, przejmujący, melodyjny, i pełen nastroju. Nastrojów raczej. Można się zasłuchać i zadumać.
To nie jest utwór pełen technicznych zagwozdek, wywijasów, melodia jest "jakoby jej nie było". To co w nim jest, to właśnie ten nastrój. I fraza.

Grała bardzo elegancko kameralna orkiestra z Łomży, ale mnie najbardziej podobał się chór (warszawski, Musica Sacra). Niby amatorzy, a jednak jak zawodowcy. Dlaczego?

Mają pięknie zgraną barwę. W każdym głosie i całym chórze, jest jednolity sposób "robienia dźwięku". Wiem, że to niby abecadło, ale w amatorskim chórze rzadko się zdarza. I ta barwa jest na dodatek szlachetna.
I śpiewają FRAZĄ. Oddychają wspólnie. Prowadzą tę frazę, nie tną na kawałki. I wtedy dopiero słychać, z czego zbudowany jest cały utwór. Nie z pojedynczych dźwięków, tylko właśnie z tych melodii, które się przeplatają i budują atmosferę. Dopiero wtedy słuchacz może zauważyć, jaka to naprawdę kompozycja...

 

10:28, justyna.ada , Muzyka
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 18 października 2010
No więc jadę...

z zespołem na konkurs chóralny. Just the... 8... 9 of us? (Nie wiem docelowo czy wszyscy dadzą radę pojechać)
Tylko my, same wokale i tyle. Na własny nieprzymuszony rachunek :-)))

Znaczy się, ja będę albo stała tyłem do publiczności, albo przodem, bo w niektórych utworach, tych pięciogłosowych, się nie opierniczam tylko też śpiewam i wtedy jest jazda bez dyrygenta.

Będziemy prawdopodobnie najmniejszym zespołem :-)

20:03, justyna.ada , Muzyka
Link Komentarze (1) »
Pod znakiem "zęzy"

Zabrałam się dopiero za reaktywację dziergania, ale oto następna niespodziewana przeszkoda. Remont. Znów dwa tygodnie w plecy... (taaa, i odczujemy też w plecach).

Tym razem przedpokój. Tynki, więc dzisiaj będzie w domu jak w młynie :///
Potem bagatelka tylko malowanie, a potem sprzątanie, a potem montaż szafy (takiej z przesuwnymi drzwiami, dłuuuugiej). Jak babcię kocham, dwa tygodnie niewyjęte, a w przerwach wszystko na walizkach albo w skłębionych stosach.
Nienawidzę remontów - a bardzo lubię mieć ładnie w mieszkaniu. Ot, tragedia grecka. Remontowanie mieszkania, w którym się jednocześnie mieszka, to po prostu płacz i zgrzytanie zębów.

Ale czerwone światełko zapaliło mi się, gdy ślubny, przy demontażu starej szafy, zagadnął mnie: "Hej, no ale przecież ty nie będziesz nigdy w życiu w stanie przerobić tylu tych motków! co ty zamierzasz z tym wszystkim robić? nigdy ci się tyle ich nie przyda, weź coś zrób z tym..."
Normalnie - lew, czarownica, i stara szafa...

W pracowej fabryce to nawet nie będę pisała jaki zawał i kociokwik, nie ma sensu się nad tym rozczulać bo można by oszaleć. "Pompuj, pompuj, wypompuj zęzę..."

niedziela, 17 października 2010
Półgębkiem

Po pierwsze - w kwestii Piętnastego - nie mam niestety jeszcze żadnych informacji, ale jutro złapię za telefon i będę dzwonić. Też się denerwuję :) aczkolwiek to nie są jakieś bardzo epokowe kwestie, jeno muzyczne, w sumie hobby, takie tam... :)

***

Ponieważ zwykle, gdy nadchodzi jesień, okazuje się niespodziewanie że nie posiadam swetra (mam sporo własnej roboty kamizelek, szali, chust... a normalnych swetrów, jak dla zwykłych ludzi - nie bardzo, i noszę takie ze sklepu) - więc doszłam do wniosku że koniecznie takowy muszę sobie na ten sezon zrobić, i...

...zaczęłam coś co będzie prawie kamizelką, bo będzie miało krótkie rękawy :-)) Ulubionym sposobem od góry, gdyż włóczki w tej kombinacji kolorów mam mało (kolory to kremowy, i odcienie beżu. Akryl, nawet miły w dotyku, i druty 5,5 mm). Na razie jest trochę nudno...


beżowe

A szalik z ponaszywanymi kwiatkami (chyba wyszło mi ich jedenaście, kazdy inny) jest moim hitem jesieni, do fioletowego płaszcza nosi się znakomicie. O.

środa, 06 października 2010
Krótkoterminowo

...na razie wysłałam Ważny Mail, i do 15-go czekam na decyzję, co dalej.

W międzyczasie staram się Żeby Muzykowanie Dalej Się Kręciło, ale po mojemu/naszemu. Nikomu w drogę nie zamierzamy wchodzić :) jest na świecie miejsce dla wielu muzyków, no nie?

A Junior do gitary elektrycznej, którą zawzięcie katuje, dokupił sobie harmonijkę, którą również nielitościwie traktuje. Wpis dzisiejszy sponsoruje przebój "Love Me Do" :-))
Niedługo człowiek orkiestra mi pod bokiem wyrośnie. Przy czym chwilowo nie pomaga tłumaczenie, że nawet najlepszy gitarzysta, dobrze gdyby skończył jakąś normalną szkołę... :/

21:05, justyna.ada , Muzyka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 03 października 2010
Drżę sobie

Jestem człowiekiem, więc się boję. Rozdroże trwa nadal, co będzie, to się okaże. Ostatni tydzień przyniósł chwile bardzo nieprzyjemne, trochę się w tym moim muzykowaniu zadymiło i zasmrodziło :-(

Teraz się okaże, czy z tego dymu się wyłoni coś nowego, jakas nowa jakość. Celowo nie daję konkretów (jak będzie konkret typu miejsce i godzina :P to oczywiście podam) żeby nie zapeszyć.

"Oby, oby, aha..." Kto ma kciuki, niechaj trzyma. Krótkoterminowo, do jutra wieczorem. Dłużejterminowo, do 15.10. A potem będę zdawać relacje.

Kwiatki na szarym wyglądają sobie na przykład tak: (będzie mi pasować do nowego śliwkowego płaszcza :))

kwiatki

A to jest świeża, nowa tęcza dywanowa :))) Zdjęcie ani trochę nie koloryzowane, tak to wygląda w słoneczne przedpołudnie:

tęcza