O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
piątek, 16 marca 2007
Do usług

Prawda, że Wy też lubicie, jak się Wami manipuluje i wysługuje, żeby się przypadkiem samemu nie przepracować, prawda? Och, ja też... no bo przecież trzeba sobie wzajemnie pomagać, to takie drobiazgi... tyle, że zajmują mnóstwo czasu :-/

Bo ja jestem przecież taka miła, dobra i sympatyczna, i nie odmawiam pomocy. Jassssne. Nu, zajac, pagadi...

wtorek, 13 marca 2007
Długopis obiektem pożądania

 Stoisko firmowe na Targach Kariery:
W szklanym pojemniku spoczywają sobie długopisy z logo firmy.

1. Stoimy z kolegą oczekując na tłumy przyszłych karierowiczów. Nagle zjawia się gość o wyglądzie tajemniczym, chwyta w garść wiązkę owych długopisów, i zostawiając za sobą tekst "przydadzą się do pracy", znika....

2. Po jakimś czasie wyrasta przed nami człeczyna w pogniecionej marynarce, objuczony torbami reklamowymi wypchanymi nie wiadomo czym, (strach się bać...) i nawija: wie pani, bo ja jestem kolekcjonerem.
Ups...
I ja kolekcjonuję długopisy firmowe, o, proszę zobaczyć: i wymachuje mi przed oczami fotografią przedstawiającą zapewne portret owej pokaźnej kolekcji. I czy ja mogę długopis?
Tak, proszę... Może dzięki mnie trafi do Księgi Guinnessa?

Jedno wiem: na pewno nie kolekcjonował dezodorantów i mydeł. A jeśli już, to ich nie otwierał...

sobota, 10 marca 2007
Wrzątek raz!...

W paczce przyszły motki 100% wełny. I od razu dostrzegłam, że są takie trochę włochate. Bardzo grube, i przypominają "dredy".

 

A więc: próbka, i do gorącej wody. Ach, jak się cudnie filcuje... Więc teraz nareszcie wyciągnę z szafy uszy, czyli prezent imieninowy

 uszy

i wezmę się za torbę. Albo torebkę. Może to i to...
Chyba że Młodsza zapożąda kategorycznie czegoś nowego, ostatnio zgodnie z linią kolorystyczną charakterystyczną dla wielu pięcioletnich dziewczynek oznajmiła, że zrobię jej bluzkę z tego:

A zagadka pozostaje bez odpowiedzi. "Nam strzelać nie kazano"?...  

piątek, 09 marca 2007
Perspektywa

Zbieram się do wyjścia z pracy, moja przełożona G. zleca mi coś do zrobienia. Więc mówię: dobrze, ale może w poniedziałek, teraz bym już poszła, bo korzonki mnie złapały i ledwo się ruszam.
- No coś ty, to jakaś epidemia tych korzonków! - dziwi się G.
- Jak to epidemia? - Okazuje się, że E. też miała atak korzonków, a obecnie leży z grypą.
Hm... interesująca perspektywa.

Biorąc pod uwagę chorego Juniora, nie należy wykluczać. 

Wiosenne korzonki

Wiosna, panie sierżancie. Jak przystało na roślinkę, wypuszczam korzonki. Cholera, jak boli.

"Korzonki" (może to się naukowo zwie inaczej) umiejscowiły się w kręgosłupie szyjnym i atakują również lewe ramię. Wścieknę się. Chyba noc dzisiaj spędzę produktywnie na dzierganiu, bo śpi się z tym bardzo nieciekawie.

Ale za to przyszła paczka z nowymi kłębkami... bardzo kojąco wpływa. Junior mawia: "mamo, ty gnieździsz te kłębki po szafach". Dzisiaj więc widząc jak otwieram paczkę, skonstatował: "no tak, znów coś do gnieżdżenia". A co. Ale ja je przecież wyjmuję z tych szaf co jakiś czas...

piątek, 02 marca 2007
Zagadka nr 1

Czas na zagadkę - ale rozwiązanie nie nastąpi zbyt wcześnie, uprzedzam!

Kto zgadnie, czym się ma stać rozpoczęta robota, którą widać na zdjęciu,

zagadka1

dostanie w prezencie

nagroda

To jest czeska włóczka Linda, 4 x 50 g dł. 135m/50g.  Mieszanka wełna/akryl. Na druty 3,5-4. Bardzo miękka i nie gryząca a także wydajna, ja kupiłam 900g i zrobiłam z 600g olbrzymi męski sweter, a na szalik poszło około 100g. Tak że sami widzicie...

Rozwiązanie w wiosennym wydaniu Fabryki Unikatów

Rozwiązania poproszę na maila gazetowego :-) 

Małpa

Przez telefon: osoba po drugiej stronie kabla czyta mi mój adres mailowy, sprawdzając, czy poprawnie zapisała:

Justyna. Kropka. (Nazwisko). Małpa. Eee, no to znaczy... pani oczywiście nie jest małpa....

Tak mi dobrze, tak radośnie! :-) a przecież jednak pokrewieństwo bliskie...

**************

Bardzo mnie to cieszy, że część dzisiejszego zawału przekierowała się jakoś sama na poniedziałek. W końcu do tego czasu zawsze mogę jeszcze dostać ciężkiej grypy, złamać nogę, wpaść pod samochód...
A na poważnie, to obawiam się trochę tego poniedziałku.

czwartek, 01 marca 2007
Gazeta Wyrodna...

Jestem informatyczną trąbą... mój blog nie chce wyglądać tak jak ja bym sobie życzyła, a jak już zaczyna być ładniejszy, bo coś w nim pogrzebałam, to gazeta nie pamięta zmian. Trąba trąbą, ale guzik "zapisz" to wiem jak wygląda... :-)

A tu na forum ujrzałam takie oto zaproszenie>/a>

i jestem ciekawa jak targowisko (próżności?) będzie się przedstawiać... Jeśli tam dotrę.


19:51, justyna.ada
Link Komentarze (2) »
wtorek, 27 lutego 2007
Pozdrawiamy kobiety pracujące...

OK, praca jest konieczna. Ale już chwilowo naprawdę dość. I tłumaczenia też lubię, ale już też dość. DOŚĆ.

Idę pocieszać się nową włóczką. Taka terapia...

I jeszcze dwie stare fotki, z dawnych czasów (sukienka oczywiście robiona metodą od góry, czyli dla leniwych...) 

 

21:51, justyna.ada
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 lutego 2007
Reaktywacja

 

Będzie trochę inaczej...
Spotkania teraz są gdzie indziej. Nawiasem mówiąc, dla mnie też skończyły się czasy beztroskich punktualnych powrotów z pracy.

Dawno nie wklejałam zdjęć. Czas to naprawić. Więc dzisiaj kilka fotek bardzo starych projektów, znalezionych w trakcie robienia porządków w kompie. Niegdyś figurowały na mojej starej stronie, która już nie istnieje.
To, co przedstawiają, też już dawno poszło w świat. I dobrze...

 

 

A resztę trzeba pozmniejszać. Doba taka krótka... a przede mną:

"Robota, tak wiele roboty...
a jeszcze Dziesiąty Pawilon..." Kto pamięta, z czego to cytat? A?

*******

W Fabryce teoretycznie jeszcze zima, ale i tak robota wre. Prezenterzy pogody odgrażają się, że zimę niedługo szlag trafi, więc żeby nie było z nami tak, jak z tymi służbami miejskimi, co roku zaskakiwanymi przez zmianę pór roku.

15:32, justyna.ada
Link Dodaj komentarz »