O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
piątek, 09 marca 2007
Wiosenne korzonki

Wiosna, panie sierżancie. Jak przystało na roślinkę, wypuszczam korzonki. Cholera, jak boli.

"Korzonki" (może to się naukowo zwie inaczej) umiejscowiły się w kręgosłupie szyjnym i atakują również lewe ramię. Wścieknę się. Chyba noc dzisiaj spędzę produktywnie na dzierganiu, bo śpi się z tym bardzo nieciekawie.

Ale za to przyszła paczka z nowymi kłębkami... bardzo kojąco wpływa. Junior mawia: "mamo, ty gnieździsz te kłębki po szafach". Dzisiaj więc widząc jak otwieram paczkę, skonstatował: "no tak, znów coś do gnieżdżenia". A co. Ale ja je przecież wyjmuję z tych szaf co jakiś czas...

piątek, 02 marca 2007
Zagadka nr 1

Czas na zagadkę - ale rozwiązanie nie nastąpi zbyt wcześnie, uprzedzam!

Kto zgadnie, czym się ma stać rozpoczęta robota, którą widać na zdjęciu,

zagadka1

dostanie w prezencie

nagroda

To jest czeska włóczka Linda, 4 x 50 g dł. 135m/50g.  Mieszanka wełna/akryl. Na druty 3,5-4. Bardzo miękka i nie gryząca a także wydajna, ja kupiłam 900g i zrobiłam z 600g olbrzymi męski sweter, a na szalik poszło około 100g. Tak że sami widzicie...

Rozwiązanie w wiosennym wydaniu Fabryki Unikatów

Rozwiązania poproszę na maila gazetowego :-) 

Małpa

Przez telefon: osoba po drugiej stronie kabla czyta mi mój adres mailowy, sprawdzając, czy poprawnie zapisała:

Justyna. Kropka. (Nazwisko). Małpa. Eee, no to znaczy... pani oczywiście nie jest małpa....

Tak mi dobrze, tak radośnie! :-) a przecież jednak pokrewieństwo bliskie...

**************

Bardzo mnie to cieszy, że część dzisiejszego zawału przekierowała się jakoś sama na poniedziałek. W końcu do tego czasu zawsze mogę jeszcze dostać ciężkiej grypy, złamać nogę, wpaść pod samochód...
A na poważnie, to obawiam się trochę tego poniedziałku.

czwartek, 01 marca 2007
Gazeta Wyrodna...

Jestem informatyczną trąbą... mój blog nie chce wyglądać tak jak ja bym sobie życzyła, a jak już zaczyna być ładniejszy, bo coś w nim pogrzebałam, to gazeta nie pamięta zmian. Trąba trąbą, ale guzik "zapisz" to wiem jak wygląda... :-)

A tu na forum ujrzałam takie oto zaproszenie>/a>

i jestem ciekawa jak targowisko (próżności?) będzie się przedstawiać... Jeśli tam dotrę.


19:51, justyna.ada
Link Komentarze (2) »
wtorek, 27 lutego 2007
Pozdrawiamy kobiety pracujące...

OK, praca jest konieczna. Ale już chwilowo naprawdę dość. I tłumaczenia też lubię, ale już też dość. DOŚĆ.

Idę pocieszać się nową włóczką. Taka terapia...

I jeszcze dwie stare fotki, z dawnych czasów (sukienka oczywiście robiona metodą od góry, czyli dla leniwych...) 

 

21:51, justyna.ada
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 lutego 2007
Reaktywacja

 

Będzie trochę inaczej...
Spotkania teraz są gdzie indziej. Nawiasem mówiąc, dla mnie też skończyły się czasy beztroskich punktualnych powrotów z pracy.

Dawno nie wklejałam zdjęć. Czas to naprawić. Więc dzisiaj kilka fotek bardzo starych projektów, znalezionych w trakcie robienia porządków w kompie. Niegdyś figurowały na mojej starej stronie, która już nie istnieje.
To, co przedstawiają, też już dawno poszło w świat. I dobrze...

 

 

A resztę trzeba pozmniejszać. Doba taka krótka... a przede mną:

"Robota, tak wiele roboty...
a jeszcze Dziesiąty Pawilon..." Kto pamięta, z czego to cytat? A?

*******

W Fabryce teoretycznie jeszcze zima, ale i tak robota wre. Prezenterzy pogody odgrażają się, że zimę niedługo szlag trafi, więc żeby nie było z nami tak, jak z tymi służbami miejskimi, co roku zaskakiwanymi przez zmianę pór roku.

15:32, justyna.ada
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 października 2006
Tylko ogłoszenia

Tytułem informacji: najbliższy wtorek, czyli jutro - aktualne, jeśli ktoś chce. :-) Po szczegóły zapraszam na forum http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15333

No i Fabryka nowa wisi, zapraszam http://www.fabrykaunikatow.pl

Wracam do roboty...

23:10, justyna.ada
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 października 2006
Dzień Rzeźnika

To takie określenie, którego autorem jest kumpel, bardzo mi przemawia do wyobraźni. Chodzi o rzeźnię w pracy, naturalnie. Jest piątek, przede mną jakieś wieczorne wyjście, a ja do złudzenia przypominam dętkę.

Czas pozostający po zużyciu służbowo-rodzinnym poświęcam na kolejne wydanie Fabryki, ale tego czasu jest bardzo mało. Za mało. Nawet nie ma kiedy dziergać.

Dobrze, że chociaż dorobiliśmy się sieci w domu... przecież noc jest długa, prawda?

14:48, justyna.ada
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 września 2006
Imprezka

Było cudownie! Siedem to cyfra ponoć magiczna, a tyle przyszło uzależnionych.

Z okazji imienin w wazonie pojawiły się

  

a na stole rozmaite (poza włóczką) uzależniacze:

winko

No, oczywiście mam na myśli słodycze :-). I tym razem wlóczkoholiczki wykazały większą dyscyplinę, każda coś ze sobą przyniosła. Nie tylko robótki, ale i ku uciesze obecnych dzieci...

szczurki 

 pojawiły się szczurki. Podejrzewam, że pożałowały tej wizyty, bo mało brakowało, a zostalyby zagłaskane na śmierć.

Były i sukcesy dziewiarskie, do oglądania: czapka, która tydzień temu przypominała szalik, i topik Małgohy (tak, tak, Warszawka powitała Krakuskę z entuzjazmem!)...

czapa topik

... ktory wzbudził niekłamany podziw. A niektórzy okazali się niesamowicie pracowitymi mróweczkami, tak jak Kasia robiąca bieżnik (Och żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce!)

bieznik

Odnotowałyśmy także początkowe stadium słynnego Clapotisa w rękach Kasi-Lady Huncwot (mam nadzieję, że w pełnej krasie owo dzieło ujawni się w niedalekiej przyszłości). Aha, i żeby nie czynić tylko honorów domu, ja tez zmuszona byłam wykazać się posiadaniem pracy domowej:

poncho 

Ale najlepsze na sam koniec:

Otóż nawet na zebraniu Anonimowych i-tak-dalej, można przeżyć tak zwane "oświecenie". Kiedy się człowiek dowie, że całe życie do tej pory dzierga nieortodoksyjnie i nieksiążkowo, i to dlatego nie udają się skomplikowane wzory, a wystarczy krótkie objaśnienie, i zaczyna się już przed nami rysować świetlana przyszłość pełna ażurów - to na twarzy oświeconej istoty maluje się taki oto wyraz:

Ewa

Co do najbliższego wtorku, jeszcze nie wiem. Możliwe, że się nie spotkamy - dobrodziejstwem posiadania dziecka w wieku szkolnym jest uczęszczanie na zebrania rodziców. A najgorsze, że na zebranie kompletnie nie wypada zabrać ze sobą drutów, będących oznaką ewidentnego lekceważenia wszystkich dookoła (prawda?)

17:09, justyna.ada
Link Komentarze (3) »
piątek, 22 września 2006
Dobry początek

... miał miejsce we wtorek 19 września br. Nie powiem, że uroczyście, bo trochę nam z początku atmosferę rękodzielniczą zakłócili panowie kominiarze, którzy przyszli na pomiar wentylacji. Ale na początek... "było nas sześć, w każdej z nas inna krew..." Moja córa usiłowała brać aktywnie udział w sabacie (bo ciastka były na stole...), ale dzierganie jeszcze jej nie idzie. Jak widać, temperamenty bywaja różne, jedni pracowicie dziergają, nie marnując ani chwili (no chyba że rozmowa toczy się o zwierzątkach :-) a innym pozostaje tylko kajać się za brak robótki na kolanach.

Ale ja wypożyczę, gdyby zaszła potrzeba :-).

Na zdjęciu Ajlii szydełkuje coś, co będzie poduszką ew. narzutą na łóżko, jeszcze nie wiemy. Natomiast Ewa, oprócz aparatu fotograficznego, zabrała ze sobą przyszłą czapkę...

Linda (tak tak, to nie ksywa, tylko imię) ma na kolanach sweterek koloru szarego, albowiem nieprawdą jest, że blondynkom nie do twarzy w szarości...

Poza tym jest autorką takich oto obróżek...

na szyję...

A to niestety jakiś mój kiepski sobowtór, ale co trzyma na kolanach, nie powie, bo to sekret :-)

Zobaczymy się następnym razem we wtorek 26.09., mam nadzieję. Z okazji imienin stawiam ciastka!

PS. Tak, wiem, lepiej się znam na dzierganiu niż na obróbce zdjęć... przynajmniej na razie.

13:21, justyna.ada
Link Komentarze (6) »
1 ... 116