O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
poniedziałek, 26 października 2015
Się dzierga czapy

czapka szydełkowa

czapka na drutach

...bo taka pora roku. I szaliki.

A światło na zdjęciach jest wszawe, ale nic nie poradzę. Przyjdzie jeszcze czas na dzienne światło, i ja go na pewno przydybię.

A małe białe dziergadła wykończę na pewno, tylko jeszcze momencik :)

W międzyczasie znalazłam mnóstwo wzorów na dziergane płaszcze. Zupełnie przypadkiem. Nie szukałam wcale...:) I mam nawet włóczkę. Tylko czasu mam mało.

czwartek, 22 października 2015
Szydełkobus :)

Nowości - białości wkrótce pokażę, jak tylko wykończę, i jak dorwę jakieś dzienne światło. 

Ujrzałam w telewizorze wyborczy transparent głoszący "Nie kopać, szydełkować" :) i pomyślałam sobie, że ja niezależnie, czy wybory są czy ich nie ma, to właśnie często robię, i do tego w komunikacji miejskiej (druty są ciut bardziej kłopotliwe, łatwiej o splątanie i sprucie robótki). Dlatego mogę stwierdzić, że podróżuję często szydełkobusem :-)

(róż jest naprawdę czerwony, a brąz - zielony. Trudno :))

wtorek, 20 października 2015
Biała faza

Faza biała wygląda tak, że dzierga się rozmaite białe fatałaszki niemowlęce. Nie, ja się w rodzinie nie spodziewam nowych ludzików :-) lubię takie ciuszki i mam nadzieję, że publiczność też...

20151020_200815

Znowu pomysłów mam więcej niż czasu. W praktyce polega to na tym, że na każdy wylęgnięty pomysł trzeba koniecznie kupić włóczkę, bo w domu na pewno nie ma :)

Co sprawia, że powoli pozbywam się z domu rzeczy, które nie są włóczką, żeby bylo miejsce...

poniedziałek, 07 września 2015
Tzw. zwyklak

Na człowieku wygląda tak. Człowiek w zwyklaku trochę powyginany, bo trudno sobie robić zdjęcia komórką, a na lepsze na razie widoków nie ma. Dosłownie (bo szaro i leje) i w przenośni (bo czasu i fotografa brak). Na drugi plan proszę nie patrzeć :)

sweter na drutach

sweter robiony od góry

Robiłam od góry w jednym kawałku, z modelowaniem ramion, pach, zaszewką na biuście, wcięciami oraz skróconymi rzędami na tyłku, żeby tam wyszło trochę więcej swetra :) Rękawy są takie 7/8, ale już takie zostaną. I tak całość bardzo nie grzeje, bo to bawełna z wiskozą. Następny zwyklak będzie juz miał za zadanie coś tam jednak ogrzać...

I przybywa jesienno-zimowych czapek. Ludziom wszak zacznie być niedługo zimno w łebki... :)

czapki na drutach

09:52, justyna.ada
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 sierpnia 2015
Kolejne włóczki szukają domu :)

Tym włóczkom się już u mnie znudziło i chciałyby się ode mnie wyprowadzić :)

około 150 g (a może więcej?...) miękkiej włóczki mieszanej, bawełna, wełna, może akryl? na druty ca. 6 mm. Ja robiłam z niej komin i czapkę. Ciekawa kolorystyka - zieleń, fiołek i czarny. Cena 9 zł + k.w.

 

około 250 g bawełny w jaśniutkiej zieleni, na druty ok. 4-4,5mm. Cena 13 zł + k.w.

 bawełna jasnozielona

400 g efektownej włóczki w cukierkowych kolorkach, mięciutkiej i aksamitnej, poliamid+poliester, długość 50 m/50 g, cena 17 zł + k.w.

 włóczka szenilowa

250g milutkiej włóczki - sklad: akryl, bawelna, z domieszka nylonu. Miękka w dotyku. Nie ma podanej dlugosci w motku, a metka sugeruje druty 5,5mm. Gotowy wyrob uklada sie, jest "lejący" :-) ja robiłam z tego komin. Cena 14 zł + k.w.

włóczka boucle

14:43, justyna.ada
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
Porządkowanie

Naszła mnie faza na uporządkowanie rozmaitych spraw w życiu pozakłębkowym (jeśli w ogóle takowe istnieje...:)). Zatem oprócz czystek i przeszeregowań w zapasach dziewiarskich (mimo czystek, wcale się nie skurczyły jakoś istotnie) poczynam sobie dzielnie w innych dziedzinach, materialnych i niematerialnych. 

w sferze materialnej - uwielbiam wyrzucanie (nie dotyczy akcesoriów dziewiarskich). Uwielbiam to uczucie, kiedy po przewaleniu stosu przydasiów (papierów, ciuchów, pojemniczków...) dochodzę do wniosku, że ta większa sterta idzie sobie na śmietnik/do oddania/do przetworzenia etc., a zostaje mi mnóstwo wolnego miejsca. Na kolejne sterty przydasiów...? :))))

Żarty żartami, ale chodzi o jakieś poczucie wolności. Nieprzytłoczenia i niepodduszenia. Poczucie nowych możliwości być może?

I jeszcze, podoba mi się idea dawania rzeczom drugiego życia. Czasem się staram i coś z tego wychodzi :) 

czwartek, 13 sierpnia 2015
Silva rerum

Dzierga się rozmaite rzeczy. Trochę myślę już o nadchodzącej niewątpliwie jesieni, choć przy obecnym upale nie wydaje się to prawdopodobne :)

Na przykład taki oto mięciutki golfik powstał w kolorach lasu, mchu i grzybków :) jest dwustronny, więc jak się nie założy, tak będzie dobrze. Nie wiem jeszcze, czy go sobie zatrzymam, czy poszukam mu domu :)

golf otulacz na drutach

golf otulacz na drutach

Herbimania skusiła mnie, żeby dziergnąć sobie zwyklaka (czytaj sweter na co dzień do pospiesznego wrzucania na siebie), i takiż powstaje, niedługo zdjęcia się pojawią. Postępy dziergawcze pojawiają się na FB, ale tutaj pochwalę się już gotowcem :)

Natomiast jest dużo gorzej niż źle. Bo nie rozciągnie się doby (muszę spać, nie ma zmiłuj), a w ostatnich dniach atakują mnie dzikie hordy pomysłów. Na przykład na zwyklaki. Rozpinane, wciągane, dłuższe, krótsze, jednobarwne, z paskami, grube, cienkie, asymetryczne, aaaaa...!

Oraz na pomysły z gatunku "zrób to sam, rękodzielniku". Przy użyciu różnych surowców. Oraz sposoby na drugie życie ciuchów. Przecież nie mam w domu magazynu wielkopowierzchniowego, a nawet rzekłabym, że staram się redukować ilość ciuchów "nie-chodzonych-w" oraz zapasy włóczek...

Taaaak. Parafrazując tekst z piosenki "to krasnoludki namówiły mnie do wódki" - to przez te zwyklaki kupiłam włóczkę <biczuje się>. Znowu kupiłam... Sporo. Chociaż na swoją obronę mam to, że trochę włóczek "bez pomysłu na" znalazło nowe domki.
Zatem tytuł bloga pozostaje w mocy. A ja spisuję tylko pomysły na kartkach i marzę o długim urlopie (płatnym, rzecz jasna...)

piątek, 24 lipca 2015
Kiedy mnie nie było

...to nie znaczy, że nie żyłam :)

Mający swe zalety i wady fejsbuk ma też tę rozleniwiającą wadę, że wrzuca się tam zdjęcia ku uciesze gawiedzi, lub ku pokrzepieniu serc, lub też ku pamięci - i nie trzeba robić specjalnie nic więcej. Oglądający się cieszą lub nie - i tyle :) Zresztą nie mam ochoty dzielić się osobistymi sprawami ze wszystkimi, którym przypadkiem wyskoczy powiadomienie, tylko dlatego, że się trochę znamy...

Wiosna tego roku to było bardzo intensywne muzykowanie dla mnie. Do tego wszystkiego jakoś niewesoło narobiło mi się w prywatnej części życiorysu i nie bardzo miałam ochotę wyglądać swoimi "okienkami na świat". Ani pokazywać udziergów, które powstawały w tle, bo cóż tak dobrze człowieka odstresuje i ukoi...:P

Teraz bardzo się staram z uważnością i pieczołowitością zamieszkiwać jednak swój ziemski "kawałek podłogi" i szukać radości, bodźców i sensu tam, gdzie może przedtem ich nie dostrzegałam. Niekoniecznie takich przyziemnych, typu "o, zjadłam coś dobrego, ale fajnie" (choć to też jest miłe, ale mało rozwijające), tylko tego, co daje satysfakcję i nie pozwala obumrzeć szarym komórkom, i tym bardziej kolorowym :)

W międzyczasie znów było dużo muzykowania, aż sie człek zmęczył... :) Takie obrazki typu "a teraz na 3-4 kłaniamy się" to jest sytuacja, którą bardzo, bardzo lubię... :)

(tak, wiem, że zdjęcie żółte, trudno... a pozostałe osoby ze zdjęcia zostały ucięte, bo nie chciało mi się pytać ich o zgodę :P)

A teraz udziergi. Sporo było tego, i to różnego sortu, bo nie umiałam się zdecydować, na co teraz mam fazę: na szydełko, czy druty, na małe czy duże formy? grzejące czy chłodzące...

Do sukienki balowo-szóstoklasowej zamówiono bolerko. Udziergano. Ale było gorąco i bolerka nie założono... Cóż, może będzie jeszcze okazja (poniżej polonez w oślepiającym, upalnym słońcu... Teraz wszyscy tańczą te polonezy. Niedługo na zakończenie żłobka będzie polonez.)

bolerko białe na drutach

Kilka chust o różnej strukturze... (jedna wełniana w kolorze wyciśniętego z pomarańczy soku, i dwie z miękkich moherków, nieznacznie różniące się kolorystyką pasów - szukają nowego domu, będę musiała zrobić im ładniejsze zdjęcia)

chusta na drutach

chusta na drutach

Koszyczki szydełkowe, na różne różności - lubicie turkusowy? :) Będę szukała dla nich nowego domu. I podkładki pod kubki uszydełkowały się też...

koszyczki szydełkowe

Na tym zdjęciu już dawno wykonany ale nie pokazywany - kocyk dla malutkiej dziewczynki, i spodenki z serduszkiem, wg zamówienia mamusi :))

kocyk niemowlęcy

A tu poduszka pod moje osobiste bolące plecy (muszę ją bardziej wypchać) na święty dziewiarski fotel :)

poduszka szydełkowa

poduszka szydełkowa

Fragment otulacza na szyję, niezbyt grzejącego, bo z bambusa/bawełny :) kolory raczej błękitno-popielate. Zostało mi 100g z tuniki, więc niech szyja też coś ma dla ozdoby...


10:27, justyna.ada
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 lipca 2015
Włóczki szukają nowego domu :)

800g wloczki akrylowo-lnianej (80/20) Lena Aniluxu, cienkiej (na drugim zdjeciu z szydelkiem 2,5mm, metraż nie podany). Kolor klasyczny surowy beż. 

Cena calosci 54 zl + k.w.

włóczka lena

włóczka lena

 

około 250 g, cienki wydajny akryl (ja robiłam szydełkiem 3.5 mm) Kolor dżinsowy plus ecru. Całość 10 zł + k.w.

cienki akryl

125 g bladoróżowego moherku dł 150 m/50 g. 35% wełna, 35% moher, 30% akryl - (wydajny, na grubsze druty). Plus jako bonus dwa kłebki innego Całość 14 zł + k.w.

Około 500g (może 450?, nie mam wagi) włóczki akrylowej, milutkiej i delikatnej - złożonej z paru nitek. Kolor neonowy róż+szarość (1 motek) i blady róż z beżem (4 motki) Grubość na druty ca. 4,5mm.
Cena całości 15 zł + k.w.

 melanż

Dwa mini zestawiki. Akryl z blyszczaca nitka, okolo 100g, na noworodkowy sweterek w sam raz;) ja robilam z bialej sukienke, którą już pokazywałam na blogu...

I szenila melanzowa (wloczka gąsienica :)) mix brązow, okolo 150g, do wykanczania wyrobow na przyklad, albo na smieszna czapkę 
To male ilosci,.wiec najkorzystniej z czymś innym łącznie  akryliki 4 zl, szenila 5 zl.

szenila

Od sasa do lasa

Fejsbuk to zuo... Kiedyś się człekowi chciało wysilać mózgownicę i oprócz zdjęć produkować jeszcze jakieś słowa, jakąś pożywkę dla czytających. Teraz to już, panie, gdzie tam.

Żeby nie było, że nic nie robię - robię dużo, i różnorodnie. Fantazja bowiem podpowiada mi co chwilę coś innego, skupienie przez dłuższy czas na jednym typie projektów nie bardzo mi wychodzi :)

Tu na przykład sukieneczka noworodkowa, bardzo malutka:

sukieneczka na drutach

A tu mnie naszło na domowe różności, czyli podkładki i kubeczki (to świeżynki, a będą następne w innych kolorach).

koszyczek szydełkowy

W międzyczasie jeszcze z wizją nadchodzącej jesieni ukłębiłam dwie moherowe chusty, bardzo lekkie i puszyste, do otulania przy pogodzie, o której na razie nie myślę, bo gorąco :) Wstawię zdjęcia, jak uda mi się zrobić je przyzwoicie :)

Cały czas z sukcesem udaje mi się wegetować na włóczkowym odwyku (po majowym zakupie nic nowego nie przybywa). Staram się też pozbywać włóczek, które nie wiedzą co mają u mnie robić :) wrzucę zdjęcia, bo może ktoś po okazyjnej cenie je przygarnie?

Akcja oczyszczania szaf ma na celu oczywiście przygotowanie miejsca pod nowe nabytki...