O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
piątek, 11 marca 2011
O matko i córko...

Byłam na pierwszym spotkaniu z cyklu "Chroboty zręczne", czyli wieczory dla mam i dorastających córek, i jest to fajne, gdyby ktoś chciał. Będzie gadka egzystencjalna i różnego rodzaju rękodzieło (dziś była pogawędka z psychologiem). Zapraszam o tu :-))

Po co włażę...

...na allegro, to nie wiem, naprawdę. Mam twarde postanowienie nie kupować włóczek, póki nie spełni się ileś tam warunków. No więc wlazłam na wyżej wymienione allegro oczywiście, gdyż ludzki mózg nie rozkodowuje słowa "nie".

Na szczęście już widzę, że mnie przelicytowano szybciutko, ani chybi to znak z niebios, żebym nie wydawała kasy na nałogi (w ramach postu :-)) Jak dobrze pójdzie, to może nie wygram żadnej z tych aukcji i będzie święty spokój :D

czwartek, 10 marca 2011
Przyrosty

Odnotowałam pewien przyrost - żakiet "komunistyczny" dla MCT przyrasta sobie spokojnie, szydełkiem nr 4 z akrylu, takim oto wzorkiem (żeby nie było za dziurawe, ale i nie za sztywne).


Maskująca tunika też przyrasta, ale nie ma co pokazywać, jest taka sama jak była tylko dłuższa :) Istnieje niezerowa szansa, że poszuka nowego domu :-)


poniedziałek, 07 marca 2011
W przededniu kobiecego dnia :)

Ja tam uważam, że każdy dzień jest mój, lub powinien być mój, i ponieważ czuję się 100% kobietą, więc im bardziej jest mój tym bardziej jest dniem kobiecym :)
Ale, alee, nie byłabym nią nie mogąc się przeglądać w lustrze o odmiennym zestawie chromosomów ;) więc jutro wzniosę toast za Punkty Odniesienia - niech się zdrowo mają i dalej mnie adorują :-))))))

A w Szarotkowie spotykają się raz na miesiąc urokliwe, fascynujące kobiety, mające każda inny żywot i doświadczenia, a hobby wspólne, i mimo wielu różnic, w tym wiekowych, umiejące ze sobą przyjaźnie gadać o wielu nierobótkowych stronach życia, i się nawzajem wspierać. O. To lubię.

sz

sz

sz

sz

sz

sz

A na koniec: trzeba koniecznie pozaklinać wiosnę! Wyciągnęłam z szafy jakiś żółty motek, kombinuję co z niego zrobić, bo żółtego nosić nie umiem, ale to bardzo optymistyczny kolor. Jak wykombinuję, dam znać.

sobota, 05 marca 2011
Dzieje się następująco

Nie żebym miała spektakularne sukcesy szybkości - ale dzieje się Maskująca Tunika (z zainteresowaniem obserwuję jak sie układają paski :)) ciekawe jak to będzie wygladało po skończeniu):


tunika

I oczywiście Infinity :-)

chusta


chusta

Muszę mieć jakąś strawę dziewiarską nadającą się do pokazania, wszak w niedzielę Szarotkowo (znowu??? jeszcze nie mam nic nowego...) a ja zamiast dziergać grzecznie wieczorami jak szanująca się matka-polka-ciemnogrodzianka :P siedzę i przekopuję internet... A przecież powinnam przymierzyć się do jakiegoś "komunistycznego" wdzianka dla MCT, do maja jeszcze kawałek ale zanim się zrobi..?

Plus, dużo się myśli na temat muzyki, ale co z tego wyjdzie to dopiero się okaże. Bo w tym cały jest ambaras, żeby więcej osób chciało naraz...


wtorek, 01 marca 2011
Krioterapia w wędzarni :)

Witam po weekendzie spędzonym w "centrum lasu" na warsztatach chóralnych...

Stopni Celsjusza w niedogrzanym budynku - bardzo niewiele.
Dwie doby non stop w chustach, szalikach i kozakach.
Snu - w sumie okolo sześciu godzin na cały weekend.
Straty w ludziach - zdarta skóra przy wdrapywaniu się na piętrowe madejowe łoże.
Straty materialne - zapinka od kolczyków.
Uwędzone dymem z "kozy" wszystkie ciuchy :-)

Nowe wrażenia na zajęciach z emisji, publiczne dzierganie na drutach (w duecie z szydełkującą koleżanką), boski smak i ożywcza temperatura byle jakiej herbaty w obgryzionym kubku :-), zatrzęsienie gwiazd nad ciemnością w lesie, marzenia szukające drogi.

Znajome facjaty starej wiary, durne kawały i wycie obscenicznych piosenek przy gitarze, prawie do świtu, smak ciemnego piwa przywiezionego ze Słowacji, przeraźliwie skrzypiące żelazne łóżka, na których nie można się poruszyć nocą żeby nie zbudzić wszystkich, darcie gąb na głosy do wtóru piosenkom z radia Vox; przenikający dreszczem tekst "Miła, nie przychodź na wołanie..."

Najpierw drobna szpileczka zazdrości, potem ogromna radość z podsłuchiwania, wpatrzenie przez łzy, wsłuchanie w głos przezroczysty jak strumień, lekki i zwinny, czysty jak nie z tego świata, unoszący pod sufit, zaje...iście piękny.

"Za wszystko inne zapłacisz kartą..." :-)

11:59, justyna.ada , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 lutego 2011

Ciągle nie udało mi się wrzucić zdjęć górskich... ale postaram się.

Pamiętacie ten dowcip, jak to mama z tatą patrząc wieczorem na umorusaną gromadkę dzieci, mówią do siebie: "myjemy te, czy robimy nowe?"

Doszłam bowiem do wniosku, że niektóre z moich dziergadeł chcą mieć nowy dom, i się wykazać przydatnością i urodą, zamiast siedzieć u mnie w szafie. Wtedy ja będę miała miejsce na nowe twory :-)

I tak na przykład szeroki świat chce zobaczyć chusta z cienkiej wełny, ani odrobinę nie gryzącej, wzorowana na Swallowtail shawl:

chusta

I liliowe puszyste bolerko-moherko:

bolerko

środa, 23 lutego 2011
10 lat

Ha. I did it. Postanowiłam pożegnać się z dotychczasowym miejscem pracy.

Dziesięć lat to sporo. Czas na zmiany. Nie wiem jeszcze, czy coś dobrego przyniosą, ale muszą nastąpić.

No dobra... ale przyznaję, potrzebuję trochę pozytywnych fluidów.

sobota, 19 lutego 2011
Nadrabiam

Chustę zaczełam szydełkować w samochodzie w drodze w góry, i przez kilka posiedzeń przy kawie powstało takie oto coś (wzór według Dropsa, szydełko 4,5, włóczka bawełniano-moherowa - sic!) i zostało mi po niej tylko zdjęcie, gdyż do domu chusta wróciła już z nową właścicielką (marketingowa funkcja kawy jest nie do przecenienia... :))


chusta

Natomiast bordową pajęczynę z Merinosa postanowiłam ochrzcić Infinity albo Nieskończoność ponieważ robi się forever and ever, nici wcale nie ubywa, a jeden rządek to wieczność :/// Nawet pod wiatą przy wyciągu ją dziergałam... ale jeszcze mnóstwo przede mną.

A fotki górskie oraz Ważne Informacje Z Frontu Życia - niebawem.

Ale najpierw parę reminiscencji z ostatniego Szarotkowa, spóźnionych ale co tam...

(ostatnie zdjęcie to sesja łakomstwa na wełny od Myszopticy :-)


piątek, 11 lutego 2011
Gdzie są te gogle...?!

W poszukiwaniu zaginionych gogli, bez których nie da rady się spakować na narty, wrzucam jeszcze ukończone mitenki i duży golf/komin/szal jak kto woli. Mitenki bez nadzienia, bo nadzienie trzymało aparat. Golf jest robiony podwójną nitką, mitenki pojedynczą. Powinno to wszystko razem dobrze grzać :)

Kolory są prawdziwe na pierwszym zdjęciu.

kpl

kpl

A od jutra przez tydzień mnie nie ma, jadę szukać śniegu :)