O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
sobota, 18 maja 2013
Praca w sobotę

...to nie jest najfajniejszy pomysł :/ Ale za to można pojechać sobie spokojnie przez puste ulice rowerem :-) i po drodze mieć takie widoczki - na wielką wodę, krzaki, a w oddali "Manhattan" :-)

wisła

czwartek, 08 grudnia 2011
Pełno

Mam pełno zajęć. Cały dzień, dzień w dzień. To nie oznacza, że nic nie dziergam, chociaż faktycznie mniej. Może w sobotę przy pogodzie uda się pstryknąć jakieś fotki, na dowód... na razie zasuwam jak motorek, wzrok mi szwankuje od długiego gapienia się w monitor (od przybytku głowa może nie boli, ale oczy to owszem...), a tu za pasem i kolejne jarmarki świąteczne, i koncert 17.12 do przygotowania. O, ten.

środa, 23 lutego 2011
10 lat

Ha. I did it. Postanowiłam pożegnać się z dotychczasowym miejscem pracy.

Dziesięć lat to sporo. Czas na zmiany. Nie wiem jeszcze, czy coś dobrego przyniosą, ale muszą nastąpić.

No dobra... ale przyznaję, potrzebuję trochę pozytywnych fluidów.

środa, 02 lutego 2011
Zaraz to taka duża bakteria

Bardzo się przejmowałam i stresowałam swoimi zadaniami w pracy, i od miesiąca nie mogłam doleczyć rozmaitego rzężenia, więc teraz jak mnie dorwał jakiś bakcyl to tkwię w domu łykając antybiotyk. I pewnie tak potkwię jakiś czas.

Może wreszcie się wyśpię. I uwaga, na drutach będę robić... :-))

piątek, 28 stycznia 2011

Nie jest dobrze, weekend też spędzę w biurze. Mam tego dość...

czwartek, 27 stycznia 2011

Jak już naszła mnie faza na dzierganie, to uaktywniła się praca, i dzierganie mogę sobie wsadzić tam, gdzie niebezpiecznie ze względu na druty ://

Pozdrawiam służbowo. Wrrrr.

środa, 03 listopada 2010
Dział Szkoleń :/

Znów mi odchodzi z zespołu jedna osoba... Długo nie było rotacji, więc nie dziwi nic.

Muszę znów kogoś zatrudnić, znów wszystko od Adama i Ewy wyjaśniać, uczyć... pilnować, sprawdzać błędy. Tego typu zajęcia to owszem, lubię, ale w muzyce.
A sezon jest w pełni, i roboty tyle że trudno przerobić. Rotacja niestety przychodzi w złym momencie.

A ja... się rozglądam...:-)

czwartek, 23 września 2010
Nie odkryłam pewnie Ameryki

Na pewno niejeden Anglik przede mną poprzerabiał już dni tygodnia, ale według mnie tydzień pracy może wyglądać tak:

Moanday, Eeeewwsday, Whinesday, Firesday, Cryday.

To tak na szybko, może jeszcze coś nowego mi przyjdzie do głowy. Albo komuś innemu :)

czwartek, 29 lipca 2010
Dźwięk postrachem pracownika

Już wiem, czyj to był pomysł, żeby na rozmaitych stronach po otwarciu wyskakiwały reklamy bijące decybelami po uszach, jak objazdowa dyskoteka. Albo (czego już wybitnie nie znoszę) muzyczki na blogach.

To na pewno pomysł jakiejś konfederacji pracodawców. Żeby pracownik który nie wpadł akurat na wyłączenie sobie głośników, a opiernicza się grzebiąc w sieci, ściągnął na siebie powszechną uwagę i potępienie. :P

A tak naprawdę: po co komu decybele na blogu? to ma pomagać w jego czytaniu?

czwartek, 25 marca 2010
Gdańszczanie przy kranie

Wśród ogłoszeń przetargowych na tematy ściśle powiązane branżowo, od czasu do czasu do skrzynki trafiają mi ogłoszenia całkiem niezwiązane, a znajdujące się tam zapewne dzięki pomyłkom wyszukiwarek. Wśród nich na przykład przetargi na "monitoring ptaków" :-) i różne inne.

Ale dziś jedno z nich mnie zainteresowało, choć nie mieszkam w Gdańsku, to jednak czuję się zobowiązana potencjalnych tamtejszych czytelników ostrzec :-))), bowiem poszukiwana usługa to:

"Opracowanie kompleksowego programu promocyjnego skierowanego do mieszkańców Gdańska, dotyczącego kształtowania nawyku konsumpcji wody bezpośrednio z kranu wobec rosnącej konsumpcji wód butelkowanych."

Ja tam nie wiem... mieszkam w Warszawie, ale z kranu to bym się bała...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9