O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
Archiwum
Tagi
POLetsy handmade in Poland
wtorek, 23 maja 2017
Szarotkowanie ogólnopolskie

[odezwa:]

Koleżanki Dziewiarki Z Różnych Stron!

Odwiedźcie Warszawę 4 czerwca, wówczas bowiem odbędzie się (w budynku na terenie kampusu SGGW, Nowoursynowska 166, mapka szczegółowa w wydarzeniu na FB)

Szarotkowanie Ogólnopolskie, czyli

wspólne dzierganie, połączone z poznawaniem się, chwaleniem, robieniem zdjęć... ale także

mini-warsztaty z ciekawych technik, konkursy, i prezentacje włóczek (i możliwość zakupu lub wygrania jako nagrodę)

szarotki

Dokładne namiary, opisy, i w ogóle co trzeba zrobić - tutaj:

A kto nie korzysta z fejsbuka, proszę o kontakt ze mną :)

poniedziałek, 20 maja 2013
Szarotkowanie

Jak zawsze bardzo miłe i odświeżające łeb :) Tak dawno mnie tam nie było... (i w czerwcu chyba nie dam rady znów :/) Tym razem było mniej osób, więc też i mniej zdjęć udziergów do pokazania - i mniej słodyczy do tuczenia się. Ale i tak najciekawsze gadki są pod sam koniec, gdy zostaje tylko kilka bab, a tematów wciąż sporo :) No co ja poradzę, że lubię słuchać tak zwanych historii z życia wziętych...

szarotki

(wyplatanki Ewy, zadziwiają mnie jak zwykle swoją precyzją...)

szarotki

(włóczki Tuptupa, piękne kolory, w rzeczywistości bardziej w brązach)

szarotki

(nie wiem czemu głupi aparat przekłamał, włóczka Tuptupa miała piękny fioletowy kolor :/ wrrrrr)

szarotki

(chusta Doroty z włóczki estońskiej - gryzie, ale niektórym to nie przeszkadza :-)))

 

poniedziałek, 05 września 2011
W Szarotkowie

Królowały melanże. Powariowały, czy jak... :-) Od ilości kolorów można było dostać oczopląsu:

sz

sz

sz

sz

sz

sz

sz

sz

Dodatkową atrakcją była przyniesiona przez gospodynię złota lureksowa nitka, w ogromnej szpuli, a sama nitka cienka jak ludzki włos niemalże, i ewentualne sroki chętne na świecidełko musiały je... sobie same nawinąć. No to było co robić... Kłębek wielkości małej pięści ważył 20 g :-)

sz

sz

sz

Na niektórych działało to powalająco :-)

sz

 

***

A sweter się znalazł! Rzeczywiście został w sali prób w Z., i uprzejma koleżanka mi go przywiozła, hura!!!!

piątek, 13 maja 2011
Migawki z Szarotkowa

Zawsze jest tam bardzo miło, zawsze mogę sobie w spokoju parę godzin podziergać, i jest na co popatrzeć, albo podotykać, albo się czegoś nowego dowiem. I zawsze w zbiorowisku bab w różnym wieku i z różnymi życiorysami, wyłażą jakieś ciekawe tematy do dyskusji.
Dlatego tam chodzę, dla tej magii spotkań okraszonych skłębionym kolorem, a bez śladu złośliwości, czy nieprzyjaznych zachowań - i chodzić będę póki dam radę. (a ostatnio przyjechałam sobie na rowerku, co mimo trasy przez pół miasta okazuje się trwać prawie tyle samo co dojazd ZTM)

maj

maj

maj

maj

maj

maj

niedziela, 03 kwietnia 2011
W Szarotkowie wiosną

rosną piękne dzianinki wiosenne, w kolorach roślinnych...

kwiecien

kw

kwi

A czasem można spotkać też lalki... i tez lubią dzianiny, także estońskie...

eugenia

eugenia

I wszędzie naogladałam się pięknych kolorów, "serce roście" i aż chce się machać drutami/szydełkiem (i wtedy zdjęcia wychodzą poruszone :-). Niektórzy w ramach rekreacji i ćwiczenia mięśni, kręcą korbką :-)

kwi

kwi

kwi

kwi

lew

(to niekoniecznie wiosenny, ale lew :-)

kwi

(to też może nie wiosenne, ale włóczka bardzo ładna)

Odmeldowuję się więc poudawać że bardzo skutecznie sprzątam, a potem pomachać drutami...

wtorek, 11 stycznia 2011
Odreagowanie

W Szarotkowie można usiąść i w spokoju ducha, przy aprobacie wszystkich obecnych, dziergać. Co więcej, jest to wręcz jeden z celów... i nawet nie trzeba telewizji. I to jest specjalnie na to przeznaczony czas.

Można też obmacać różne nowości (ale ja jestem dzielna, i zanim nie przerobię choć części tego co jak idiotka nakupowałam w swoim czasie, to nic nie kupię) Można i pozbyć się zalegających kłębków (tak, czasem coś po prostu oddaję w dobre ręce, może komuś się przyda)

szarotkowo


szarotkowo

/zdjęcia dzięki uprzejmości Violet, mój aparat odmówił współpracy/

I trochę pobyć sobą, poplotkować, posłuchać. Endorfiny we krwi - bezcenne...

Tagi: Szarotki
21:25, justyna.ada , Szarotkowo
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 07 grudnia 2009
Szarotkowe mikołajki

Jak zwykle w Szarotkowie, wczoraj też było bardzo miło, ciepło, smakowicie i przyjaźnie... (było też pyszne ciasto kruche, którego nie zdążyłam sfotografować, bo zajęłam się jedzeniem, a potem już nie było co fotografować :-))

mikolajki

jak zwykle też, można było wzbogacić swoją znajomość nie tylko technik, ale też i gatunków włóczek (macanie rulez!) i nabrać inspiracji widząc cudze wytwory. Dotarło aż osiemnaście osób, to akurat cały duży stół dookoła :-)
I udało mi się znaleźć nowe przyjazne domki dla pewnej ilości moich motków!

Tutaj modelujemy i fotografujemy nowo zrobione dzieła...

mikolajki

 

mikolajki

mikolajki

Tu akurat szal z Luny Metallic, poniżej wprawdzie nie za ostro, ale za to widać, że się błyszczy :)

mikolajki

Zdaje się, że włóczki melanżowe robią furorę... te, w ciepłych kolorach przechodzących jeden w drugi...

mikolajki

mikolajki

(w międzyczasie powiew wzornictwa zza morza :-)

mikolajki

 

mikolajki

Można było przestudiować dzierganie warkoczy bez drutu pomocniczego...

mikolajki

...albo ścieg materacowy...

mikolajki

Okazało się też, że istnieją dobre dusze, które mają włóczek za dużo i chcą je oddać w dobre ręce, tylko brać i wybierać...

mikolajki

A w końcu dotarł do nas święty Mikołaj, zamiast wora miał walizkę, ale nie szkodzi :-) a w walizce dla każdego coś miłego, pyszne rękodzielnicze podarunki, aż się nie domykała. Każda coś wylosowała, nie wiem jak reszta, ale ja tam jestem ukontentowana. O. I namawiam wszystkie osoby, które tym razem nie dotarły, do kolejnych prób!

miklajki

12:43, justyna.ada , Szarotkowo
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 listopada 2009
Jesienne Szarotkowo

 Zbyt dużej frekwencji nie było, raptem 12 osób w godzinie szczytu :-) Ale nie ilość się liczy, lecz atmosfera! (a ta zawsze dopisuje)

Można było pomacać rozmaite nabytki Eli... (tu włóczki YarnArt i Himalaya, odrobinę się zmartwiłam bo wygląda na to że YarnArt trochę jednak gryzie, a już się nastawiałam na jakieś szale czy sweterki angorowe i mam zagwozdkę)

sp

sp

(z tego powyżej powstają fajne paseczki w robocie, na przykład można wyprodukować z tego komin na głowę :-)

A tu ostatnie śliwkowe placki w sezonie... (mlask)

sp

i dzierganie synchroniczne na czas... :-)

sp

sp

tutaj produkcja rękawiczki ściśle według licznika do rzędów :-))))))
Nawiasem, wyłoniły się dwie frakcje uczestniczek, przy poruszeniu tematu dziania na okrągło, tzn. zwolenniczki 5 drutów i zwolenniczki drutów z żyłką (w tym dwie podfrakcje: na jednym drucie i na dwóch). Ja osobiście obiekty o małych przekrojach lubię na 5 drutach, ew. na wynos - na dwóch żyłkowych. Wyciąganie pętelki przy jednym żyłkowym mnie okropnie drażni ;-(

sp

I szydełkowe drobiazgi też były...

sp

tutaj trwa dzielna walka z dzianiem wzoru żakardowego na dwie ręce, dokładnie nauka trzymania nitki roboczej prawą ręką :)

sp

 A następne spotkanie wypada... 6 grudnia :-))))))  

Buuuuuu, akurat tego dnia mam koncert, i nie wiem czy przyjdę :( A w głowie bez przerwy brzęczy mi szykowane na ten koncert Vesperae Dominicales, o tu na przykład jest płyta ze znakomitym wykonaniem zespołu Opery Kameralnej (jeśli ktoś lubi te klimaty)...  http://www.promusicacamerata.pl/pl/product_info.php?products_id=45 
Tak jakby mało czasu zostało... A śpiewak popędzany przez termin to śpiewak zestresowany :(

10:17, justyna.ada , Szarotkowo
Link Komentarze (3) »
wtorek, 06 października 2009
Uzupełnienie

Zgodnie z obietnicą, uzupełniam fotki ze spotkania... A było apetycznie:

spotkanie

Tutaj równie apetyczna włóczka Noro przyniesiona przez Rene...

spotkanie

a tu szal Molly, bardzo miękki i delikatny...

spotkanie

Tu drapieżne Gacki :-) rozplątujące kłąb żyłek...

spotkanie

Tu instruktorka od frywolitek - Julita, w pokręconym szaliku...

spotkanie

A tu też przez nią przyniesiony obrus:

spotkanie

A to moje mitenki pasujące do dżinsowej wylinki smurfowej: (modeluje ręka Molly)

spotkanie

A dzisiaj tak się składa, że mam fatalny nastrój, i dopadł mnie kryzys muzyczny (takie tam, frustracje w zakresie niezrealizowanych wizji artystycznych) :-( więc idę zaaplikować sobie drutoterapię Wylinką, oraz Vivaldim (dostałam na imieniny płytę Magdaleny Kozeny i będę się przenosić do innego, lepszego świata - yyy, to znaczy tylko na chwilę, jeszcze mi życia szkoda)

20:08, justyna.ada , Szarotkowo
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 października 2009
Drogi Bloxie, uprzejmie proszę o więcej miejsca na serwerze...

...bo już mi sie skończyło, i nie mogę nawet wrzucić wszystkich fotek ze spotkania w Szarotkowie. Więc na razie wrzucę te, które sie zmieściły, i będę niecierpliwie tuptać. (A jak się nie doczekam, to przeniosę się gdzie indziej).

Dziś pobiłyśmy rekord frekwencji, przyszło chyba z 19 osób, aż się ciasno zrobiło wokół naszego konferencyjnego stołu. Oczywiście kto mógł, paradował w dzianych ciuchach...

spotkanie

spotkanie

spotkanie

spotkanie

Ela przyniosła na żer swego rodzaju kłębek...

druty

na który zaraz rzuciły sie drapieżne łapy :)

 

I można było sobie pooglądać takie oto dziełka...

spotkanie

spotkanie

(powyżej, Ela dzierga rozmaite mitenki, jedne z nich już mam, bo pasują do Wylinki!)

Koleżanka współśpiewająca została - mam nadzieję, że skutecznie - zakażona bakcylem dziergania...:-)

spotkanie

A pozostałe fotki, niestety, pokażę w innym terminie... :-[

Wylinki troszkę przyrosło, i choć dostałam od Eli dłuższy drut niż mam, to jednak i tak nie da rady pokazać jej w całości, dopóki nie zejdzie z drutów.

A! i zapomniałabym powiedzieć, nauczyłam się plątać frywolitki :-) Na razie podstawowe elementy, łuczki, kółeczka, pikotki, takie tam - ale nie wiem, jak mi dalej będzie szło, bo nic nie widzę :-))) takie to maleńkie...

I jeszcze jedna prośba - dziewczyny, jeśli któraś się zgadza występować na moim blogu, to powiedzcie, następnym razem będę strzelać fotki z buźką - wiem, że nie kazdy sobie życzy świecić facjatą w mediach, więc zwykle fotografuję same dziergające paluszki :) Ale jeśli któraś nie ma nic przeciwko, to niech powie, będę wiedziała na drugi raz.


 


22:39, justyna.ada , Szarotkowo
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2