O dzianinie ręcznie wykonanej, na drutach i szydełkiem - w różnych formach i kolorach, w oparach włóczkoholizmu. I jeszcze o śpiewaniu...
POLetsy handmade in Poland

Wpisy z tagiem: na drutach

wtorek, 28 czerwca 2011
To nie jest przebranie pszczoły :)

Taka kolorystyka mi się jakaś wyprodukowała, takie tasiemkowe włóczki odkrywszy jakiś czas temu w szafach, postanowiłam przerobić je na bawełniany tasiemiec. Tasiemcowi brakuje jedynie rękawów (no i plisy wykończenia), jestem właśnie na etapie rozmyślania. Mogłabym zrobić oczywiście proste bądź rozszerzane dołem, i powtórzyć na nich też ten ażurek. Ale przyszło mi do łba, żeby zrobić takie luźniejsze, długości 3/4, i za łokciem je ściągnąć. Może tak być?

tasiemiec

tasiemiec

(na tym drugim zdjęciu kolory są bliższe prawdy)

piątek, 11 lutego 2011
Gdzie są te gogle...?!

W poszukiwaniu zaginionych gogli, bez których nie da rady się spakować na narty, wrzucam jeszcze ukończone mitenki i duży golf/komin/szal jak kto woli. Mitenki bez nadzienia, bo nadzienie trzymało aparat. Golf jest robiony podwójną nitką, mitenki pojedynczą. Powinno to wszystko razem dobrze grzać :)

Kolory są prawdziwe na pierwszym zdjęciu.

kpl

kpl

A od jutra przez tydzień mnie nie ma, jadę szukać śniegu :)

środa, 09 lutego 2011
Niby już pokazywałam, ale...

chyba nie w całości. Kiedyś zrobiłam takie dwie sukieneczki - bo ta włóczka powiedziała mi, że chce się właśnie stać sukienkami :)) No i też myślę, że poszukam im właścicielki... Jedna bardziej rustykalna...

s

s


s


a druga w komplecie ze sweterkiem, bardziej wizytowa :-) [JUŻ ZNALAZŁA NOWY DOM]

s

s

s


s

sobota, 29 stycznia 2011
Ale zanim...

...wybiorę się spędzić upojne popołudnie/wieczór w biurze, to pokażę jeszcze Tymczasowego Kota. Jak już pisałam, kot sąsiadów, Kajtek, często do nas zagląda, wprawdzie nie jest zbyt przytulaśny (załuję bardzo) ale zwiedza sobie mieszkanie,


kot

a czasem się rozciągnie i leży.

kot


kot

A ja wykończyłam sobie Szarobury Zewłok i będę go nosić. Golf może zastąpić szalik, jak się go podniesie.

Zdjęcia są takie jak mój dzisiejszy nastrój :P (tak, jestem cholernie zestresowana tą robotą, dedlajn mam w poniedziałek i boję się że nie zdążę zrobić co mam, dokładnie i bez błędów. Dokładność bowiem to taka moja cecha która się na co dzień nie ujawnia, perfekcjonistką jestem wyłącznie kiedy robię muzykę, poza tym nie).

zewłok

zewłok

(golf jest robiony dżersejem, tylko przy brzegu jest rząd dziur)

niedziela, 21 listopada 2010
Latte i inne

Kawowa kamizelka, w rzeczy samej, wygląda tak, choć jeszcze brak jej guzików i na razie się suszy:

latte

latte


Muszę koniecznie pamiętać - robiąc swetry raglenowe od góry - żeby na klatkę piersiową zostawiać więcej oczek. Nawet przy niewielkiej hojności natury w tym rejonie, plecy są chudsze.

A wczoraj po ciężkim pracowym tygodniu (jest bardzo źle, naprawdę) wybrałam się "zresetować" na imprezę quasi-weselną, tj. zorganizowaną dla znajomych Młodej Pary dwa tygodnie po Weselu Właściwym. I jedzonko, i napitki, i karaoke :) a przede wszystkim miłe towarzystwo dopisało.
Jedno nie dopisało: muzyka do tańca. Buuuuu. Wiedziałam, że będzie z kim poskakać, odstawiłam się jak w Znanym Teleturnieju Z Tańcem - a udało mi się zatańczyć może 2-3 kawałki, reszta nadawała się do picia. Rozpacz...

Ten tydzień pracy będzie efektywnie tylko trzydniowy, bowiem jego druga połowa stanowić będzie Korporacyjną Integrację. Kiedyś mnie to bawiło, zawsze na to czekałam. Teraz jestem tak przemęczona, że po prostu mi się nie chce. Nawet nie wiem, czy będzie jakaś brygada do tańca. I co gorsza, wcale mnie to nie interesuje.

piątek, 09 lipca 2010

W ramach weekendu pod znakiem sprzątania-po-pierwszym-tygodniu-remontu-i-przygotowania-do-drugiego, mam podłączony kabelek w już-gotowym-pokoju, więc spieszę udowodnić, że nie próżnowałam:


fioletowy

Fioletowy sweterek/kamizelka/tunika dla MCT,w stanie suszenia, bez guzików. Oczywiście od góry bez szwów...

A teraz znów przerwa.